Pisowska interpelacja w sprawie dywidendy za 2007 r. należącego do Włochów Pekao podgrzewa bankowy niepokój
GIEŁDA Posłowie PiS zabrali się do odgrzewania starych kotletów. Nie zdają sobie sprawy, że mogą narobić bigosu.
Gdy w poniedziałek Sławomir Skrzypek, prezes NBP, na spotkaniu z dziennikarzami zapowiadał wprowadzenie "Pakietu zaufania", czyli zestawu instrumentów, które mają wspomóc sektor bankowy, w co drugim zdaniu — niby mantrę — powtarzał, że system jest zdrowy, banki stabilne, a depozyty klientów — bezpieczne. Apelował do mediów o tonowanie nastrojów wśród klientów banków i spokój w napiętej sytuacji. Szkoda, że podobnego apelu nie wystosował do polityków Prawa i Sprawiedliwości (PiS).
Interpelacje
Już kilka dni temu w tzw. bankowych kuluarach usłyszeliśmy, że niektórzy politycy tej partii wiążą z kryzysem finansowym pewne nadzieje.
— PiS zaciera ręce, że zachwieje się pozycja Pekao, którym kieruje Jan Bielecki, uważany za "patrona rządu Donalda Tuska". Całą odpowiedzialność będzie można zrzucić na liberałów — usłyszeliśmy od jednego bankowca.
Wtedy wydawało się, że to tylko plotki albo — co najwyżej — spekulacyjne rachuby spin doktorów. Do wczoraj, kiedy otrzymaliśmy z biura poselskiego Zbigniewa Kozaka, posła PiS, trzy interpelacje, które — wraz z posłami Zbigniewem Girzyńskim i Dariuszem Seligą z tego samego klubu — wysłał do ministrów skarbu i finansów, prezesa NBP, przewodni- czącego KNF oraz rządu i — osobno — do premiera. Przypadkowy związek?
Odgrzewany kotlet
"W związku z doniesieniami prasowymi o podupadaniu ratingu Unicredit i Banku Pekao S.A. z pozytywnego na negatywny, oraz doniesieniami prasowymi o zróżnicowanej kondycji zagranicznych właścicieli polskich banków pragniemy zwrócić uwagę na szczególną sytuację Banku Pekao S.A." — czytamy w interpelacji.
Wbrew temu, co sugeruje wstęp dokumentu, wcale nie chodzi o bieżące sprawy banku, lecz o dywidendę za zeszły rok, której wysokość akcjonariusze ustalili wiosną.
"Interpeluję do Ministra Finansów, aby wyjaśnił, w jaki sposób Bank Pekao SA za 2007 rok wykazał 2,0 mld PLN jednostkowego zysku, a akcjonariusze otrzymali 2,5 mld PLN?" — pytają posłowie, nie wiedzieć czemu, szefa tego resortu.
Podobnie nie wiadomo, dlaczego interpelują do ministra skarbu, "aby wyjaśnił, w jaki sposób sprawował nadzór właścicielski nad w/w Bankiem", skoro skarb państwa posiada ledwie 3,95 proc. akcji Pekao. Posłów martwi nie tylko to, że wypłata dywidendy była wyższa niż jednostkowy zysk (dodajmy: taka praktyka faktycznie rzadko, lecz jednak stosowana jest przez spółki), ale że mogło dojść do transferu pieniędzy za granicę.
"Czy prawdziwa jest teza, że Grupa UniCredit próbowała w ten sposób [poprzez dywidendę — przyp. red.] ratować swoją stabilność finansową we Włoszech i innych krajach świata kosztem największego systemowego Banku w Polsce, a w rezultacie kosztem Państwa Polskiego?" — pytają posłowie, jakby zapominając, że do podziału zysku doszło, kiedy o kryzysie w obecnej skali nie było jeszcze mowy.
Obowiązek posła
Zapytaliśmy posła Zbigniewa Girzyńskiego, dlaczego dopiero teraz zajął się sprawą sprzed pół roku.
— O sprawie dowiedziałem się niedawno. Nabraliśmy wątpliwości, czy mechanizm wypłaty dywidendy jest właściwy — wyjaśnia Zbigniew Girzyński.
Czy jednak nie uważa, że w napiętej sytuacji podgrzewa atmosferę wokół największego banku w Polsce?
— Jeśli w banku wszystko jest w porządku, to nie ma powodów do obaw. Jestem parlamentarzystą i moim obowiązkiem pozostaje wyjaśnianie wątpliwości — tłumaczy poseł, zastrzegając, że wraz z kolegami wybrał "najbardziej dyskrecjonalny" sposób zajęcia się problemem. I dodaje:
— Nie zwołaliśmy konferencji prasowej, lecz o naszych wątpliwościach powiadomiliśmy odpowiedzialne osoby…
A także media. Interpelacja trafiła do marszałka Sejmu we wtorek. Wczoraj tekst o rzekomym drenażu Pekao opublikował "Nasz Dziennik", a poselskie pismo zostało wysłane "do wiadomości" czterech innych redakcji.
— Informacja "Naszego Dziennika", dotycząca rzekomo nielegalnych przepływów finansowych między Bankiem Pekao a Grupą Unicredit, jest nieprawdziwa. Pekao, podobnie jak każda spółka akcyjna, wypłaca wszystkim swoim akcjonariuszom dywidendę z zysku, a jej wysokość za 2007 r. zatwierdziło walne z 23 kwietnia na kwotę 2 517 mln zł, a informacja ta została podana do publicznej wiadomości. Dywidendę wypłacono zgodnie z planem wszystkim akcjonariuszom banku na początku czerwca, a więc na wiele tygodni przed informacjami o kryzysie finansowym. Suma wypłacona na rzecz Unicredit była adekwatna do udziałów największego akcjonariusza i wyniosła prawie dwukrotnie mniej niż kwota podana we wspomnianym artykule — mówi Arkadiusz Mierzwa, rzecznik Pekao.
okiem EKSPERTA
Jan Winiecki
ekonomista
Taktyka PiS
To skrajnie nieodpowiedzialne działanie, które niestety wpisuje się w taktykę PiS: podgrzewania nastrojów i budzenia strachu wśród ludzi. Prezydent mówił, że sytuacja pogarsza się z dnia na dzień i nawoływał do tworzenia okrągłych stołów z opozycją, a tu mamy najgorszy sposób mieszania polityki i biznesu! Od tego, żeby w taki sposób zajmować się sektorem bankowym, jest rząd, NBP czy KNF, a nie posłowie.