Posłowie wstępnie opowiedzieli się za niezawieraniem porozumienia. Do ostatecznego stanowiska Sejmu daleko, a werdykt trybunału tuż-tuż.
Wczoraj sejmowa komisja skarbu po raz kolejny debatowała nad uchwałą dotyczącą ugody między Ministerstwem Skarbu Państwa (MSP) a Eureko, właścicielem 31 proc. akcji PZU, w sporze o towarzystwo. Projekt uchwały, zgodnie z którym w treści ugody zawarte miałyby być „skuteczne mechanizmy obrony polskiego rynku ubezpieczeniowego i kapitałowego”, wrócił do komisji po drugim czytaniu w Sejmie.
Najpierw „nie”...
Posłowie mieli do rozpatrzenia trzy poprawki i wniosek mniejszości. Jako pierwsza pod dyskusję trafiła propozycja Ligi Polskich Rodzin (LPR), wzywająca rząd do niezawierania żadnej ugody.
— Eureko jest małym graczem, nie zasługującym na bycie udziałowcem PZU. Stwierdzenie, że Polska, nie zawierając ugody z Eureko, poniesie nieprawdopodobne straty, jest gigantycznym oszustwem — apelował do posłów komisji Zbigniew Wrzodak z LPR.
Najwidoczniej argumenty trafiły do jego sejmowych kolegów. W głosowaniu poprawka została zaopiniowana pozytywnie.
...potem „poczekamy”...
Prace nad dwiema kolejnymi poprawkami i wnioskiem mniejszości zgłoszonym przez PO utknęły jednak w martwym punkcie.
Posłowie zażądali od resortu skarbu analizy dotyczącej przestrzegania prawa bankowego podczas pierwszej umowy prywatyzacyjnej ubezpieczeniowego giganta.
Nie pomogły tłumaczenia mecenasa Krzysztofa Stefanowicza, doradcy MSP, z Kancelarii Prawniczej Salans D. Oleszczuk.
— Nawet gdyby okazało się, że nabycie akcji PZU przez BIG BG naruszało prawo bankowe, reszta transakcji między pozostałymi stronami umowy (Eureko i MSP) jest nadal ważna — tłumaczył Krzysztof Stefanowicz.
...ale czy zdążymy?
Do czasu przedstawienia analizy prace nad poprawkami zostały wstrzymane. Na jak długo — nie wiadomo. Nie wiadomo także, czy potem praca komisji będzie miała jeszcze sens. Formalne postępowanie arbitrażowe w sporze MSP-Eureko zostało już bowiem zakończone i arbitrzy zastanawiają się tylko nad wyrokiem.
— Przyzwyczaiłem się do tego, że dyskusje komisji skarbu mogą prowadzić donikąd. Minister musi jednak liczyć się z decyzją posłów — mówi Jacek Socha, minister skarbu.



