Posłowie w zgodzie z eurokomisarzami

Jacek Zalewski
opublikowano: 2010-10-21 00:00

Czas biegnie bardzo szybko i Jerzy Buzek właśnie zaliczył połowę swej kadencji na stanowisku przewodniczącego Parlamentu Europejskiego (PE). W stosunku do całego pięciolecia PE to ćwiartka, albowiem na półmetku grupa chadecko-ludowa zgodnie z polityczną umową przekazuje pałeczkę socjalistom, czyli personalnie Martinowi Schulzowi.

Akurat na czele parlamentu nasz były premier sprawdza się znakomicie, albowiem ze wszystkich instytucji Unii Europejskiej właśnie ta jest najbardziej idealistyczna, czyli… oderwana od twardych realiów finansowych. Podczas kierowania polskim rządem charakterystyczne orle spojrzenie Jerzego Buzka w świetlaną przyszłość zderzało się ze ścianą przyziemnych problemów gospodarczych, a na marnym końcu pochłonięte zostało przez dziurę budżetową. W UE takimi problemami muszą się martwić inne nogi władzy, rezydujące przy rondzie Schumana w Brukseli — Komisja Europejska, a przede wszystkim reprezentująca interesy płatników Rada Unii Europejskiej (na cyklicznych szczytach szefów państw i rządów przybierająca formułę Rady Europejskiej). Po wejściu w życie traktatu z Lizbony noga parlamentarna zyskała dwukrotnie silniejszą pozycję legislacyjną, co nie jest w smak pozostałym.

Ale podczas debaty Parlamentu Europejskiego nad unijnym budżetem 2011 stał się cud — oto posłowie zerwali z tradycją forsowania wydatków na poziomie wyraźnie wyższym niż zgłaszała Komisja Europejska. Zaproponowali (kwoty w mld EUR) około 130 po stronie płatności i 143 po stronie zobowiązań, gdy unijny rząd widziałby niemal tyle samo, odpowiednio 130,14 oraz 142,56. Tym samym parlament zrozumiał "wyrażone przez niektóre delegacje w radzie zaniepokojenie tym, że presje wywierane na budżety państw członkowskich w odniesieniu do roku 2011 są wyjątkowo intensywne i że oszczędności są tym bardziej konieczne". Ale zarazem uważa, że "arbitralne ograniczenia środków na płatności nie są zgodne z należytym sporządzaniem budżetu". I z tego powodu posłowie nie poparli cięć wydatków proponowanych przez największych unijnych płatników.