Pośpiech zwykle powoduje błędy

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2013-07-25 00:00

Niekonstytucyjny przepis o stosowaniu w izbach wytrzeźwień środkach przymusu

Wczorajszy wyrok Trybunału Konstytucyjnego (TK) w sprawie nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi nie ma jakiegoś nadzwyczajnego znaczenia dla Polski. Ale powinien zostać zapamiętany na szczytach władzy, ponieważ piętnuje niedoskonałe stanowienie prawa oraz dotyka relacji między parlamentem a głową państwa.

Obraz Jana Steena, FOT. Wikipedia Commons
Obraz Jana Steena, FOT. Wikipedia Commons
None
None

TK przychylił się do wniosku prezydenta Bronisława Komorowskiego i uznał za niekonstytucyjny przepis o stosowaniu w izbach wytrzeźwień niewymienionych wprost w ustawie środków przymusu bezpośredniego, a także zdyskwalifikował termin wejścia noweli w życie. Nikt z sędziów nie złożył zdania odrębnego, co w praktyce TK jest rzadkością.

W kwietniu 2012 r. TK uznał za niekonstytucyjne dotychczasowe zasady ustalania wysokości opłat za pobyt w izbach. Na wykonanie wyroku było aż dziewięć miesięcy, ale jak to zwykle — prace legislacyjne podjęto w ostatniej chwili i ustawę procedowano na tempo. Spóźnioną inicjatywę projektu podjął nie rząd, lecz Senat.

Już w trakcie prac sejmowych dorzucone zostały kwestie stosowania środków przymusu bezpośredniego, poprzednio zapisane w rozporządzeniu. Senat puścił wersję przysłaną z Sejmu bez poprawek.

Efekt był taki, że w pośpiechu owe środki przymusu zapisano zbyt ogólnikowo. Poza tym doszło do absurdu terminowego — prezydent otrzymał ustawę 11 stycznia, z terninem wejścia jej w życie… 17 stycznia, bo wtedy traciły moc przepisy zakwestionowane poprzednim wyrokiem. Nic dziwnego, że się zdenerwował i zamiast podpisania (ma na to 21 dni) posłał ustawę prewencyjnie do TK.

Wypada tylko wyrazić życzenie, aby wobec każdej ustawy trafiającej na podpisowe biurko prezydent stosował tę samą miarkę i równie ostro oceniał gwałcenie zasad dobrej legislacji.