Pośrednicy boją się drogich kredytów
Większość pożyczek na zakup mieszkania jest zaciągana w walutach obcych
Pośrednicy działający na rynku nieruchomości sądzą, że podniesienie stóp oprocentowania kredytów będzie mieć dla rynku katastrofalne skutki. Bankowcy są innego zdania.
Kolejny wzrost stóp procentowych może spowodować, że kredyt mieszkaniowy stanie się zbyt drogi dla przeciętnie zarabiających amatorów własnego lokum.
— Około 50 proc. transakcji opiera się właśnie na kredytach. Jeżeli zainteresowanie nimi spadnie, z pewnością spowoduje to zapaść na rynku nieruchomości we wszystkich segmentach, a nie tylko w mieszkaniówce — twierdzi Jerzy Kląskała, właściciel agencji nieruchomości z Wrocławia.
— W tej chwili można już zaobserwować pewien spadek zainteresowania mieszkaniami. Od jakiegoś czasu panuje widoczna przewaga podaży nad popytem. Kiedyś sytuacja wyglądała dużo lepiej, nie było żadnego problemu ze sprzedażą średniej wielkości mieszkania. Obecnie maleje nawet popyt na małe lokale — zaznacza Dorota Połosa z firmy AD Drągowski z Olsztyna.
Oprocentowanie pożyczek nie pierwszy raz zmienia się na niekorzyść kredytobiorców.
— Koszty utrzymania jednak cały czas rosną, a pensje spadają. W takiej sytuacji klient nie posiada pełnej zdolności kredytowej. Średni kredyt, zaciągany przez kupującego, wynosi 50 tys. zł. Niestety w wypadku następnego wzrostu oprocentowania liczba chętnych, którzy mogą wziąć kredyt, zmniejszy się, a to nie wróży nic dobrego — uważa Tomasz Błeszyński z Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.
Bankowcy uspokajają
Tymczasem zdaniem bankowców, zwiększenie oprocentowania kredytów mieszkaniowych nie powinno mieć żadnego wpływu na rynek obrotu nieruchomościami. Łukasz Bald, członek zarządu GE Banku Mieszkaniowego w Warszawie, zauważa, że podwyżka może być mało odczuwalna. Ocenia on, iż od roku większość kredytów i tak jest zaciągana w walutach obcych, głównie euro, markach, dolarach czy frankach. Dla kredytobiorców są to waluty stabilne.
— Stopy procentowe rosną w stosunku do złotego, a to oznacza, że klienci będą zaciągać głównie kredyty w walutach obcych — podkreśla Marek Stelmaszak z warszawskiej firmy Euromark, zajmującej się obrotem nieruchomościami.
Łukasz Bald dodaje, że zaciąganie kredytu na mieszkanie w złotych zdarza się bardzo rzadko.
— Podniesienie stóp procentowych nie powinno nic zmienić — twierdzi Łukasz Bald.
Podobnie uważa Adam Polanowski, prezes Agencji Nieruchomości Polanowscy z Warszawy. Zauważa, że kredyt mieszkaniowy jest zaciągany w celu zaspokojenia podstawowych potrzeb. Z tego względu zmiana jego oprocentowania nie musi wcale oznaczać zahamowania obrotu nieruchomościami.
— Trzeba na to spojrzeć jak na pewien proces. Jeżeli ktoś postanowi zrezygnować z kupna mieszkania tylko z powodu wysokiego oprocentowania kredytu, to będzie musiał znaleźć alternatywę. Nie sądzę jednak, aby klienci woleli wynajmować niż kupować, zwłaszcza widząc, jak są traktowani najemcy (wysokie ceny, kaucje, zaliczki) — dodaje Adam Polanowski.
Zaznacza on, że zainteresowanie kredytem jest coraz większe.
— Ludzie nie boją się brać kredytów tak jak pięć lat temu i ta tendencja się raczej nie zmieni — uważa Adam Polanowski.
Stracą deweloperzy
Jeżeli nawet zwiększenie oprocentowania przyczyni się do tego, że kredyt mieszkaniowy straci na atrakcyjności, będzie to raczej stan przejściowy. Problem natomiast w tym, jak długo się on utrzyma.
Marek Stelmaszak twierdzi, że o pewnym ożywieniu rynku nieruchomości będzie można mówić dopiero wtedy, gdy stopa inflacji wyniesie 6 proc., a odsetki bankowe na kredyty złotówkowe 12 proc. Na to jednak trzeba jeszcze poczekać minimum 3 lata.
— W przeciwnym razie rosnące oprocentowanie kredytów spowoduje, że przyszłość będzie należeć do Towarzystw Budownictwa Społecznego, a nie deweloperów. Niewielu będzie chętnych do zaciągnięcia długoterminowego kredytu. Ludzie powoli zaczną dostrzegać, że nie ma sensu spłacać go kosztem własnego życia prywatnego — uważa Jerzy Kląskała.
BĘDZIE ZAPAŚĆ: Jerzy Kląskała, właściciel agencji nieruchomości z Wrocławia, ocenia, że połowa transakcji kupna nieruchomości opiera się na kredytach i w związku z tym podniesienie stóp procentowych może spowodować zapaść na rynku. fot. G. Kawecki
BEZ ZMIAN: Nie zauważyłem w ostatnim czasie malejącego zainteresowania kupnem mieszkań. Wzrost stóp procentowych kredytów mieszkaniowych nie oznacza, że spadnie na nie popyt — mówi Adam Polanowski, prezes Agencji Nieruchomości Polanowscy w Warszawie. fot. G. Kawecki