Poszukiwania z kominem w tle

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2006-12-18 00:00

PKO BP potrzebuje do zarządu trzech osób, w tym prezesa. Chętni by się znaleźli, ale nie za takie pieniądze.

Dziś rozpocznie się dwudniowe posiedzenie rady nadzorczej największego w Polsce banku — PKO BP. Kolejny raz powróci kwestia zmian w zarządzie, w tym powołania prezesa. I choć w PKO BP huczy od plotek, m.in. o odwołaniu lub rezygnacji trzech wiceprezesów z poprzedniej ekipy Andrzeja Podsiadło, prawdopodobnie tym razem nic się nie wydarzy.

Na razie stabilnie

— Nic mi nie wiadomo, abym miała zostać odwołana — mówi Danuta Demianiuk, wiceprezes PKO BP odpowiedzialna za obszar ryzyka i windykacji.

Kazimierz Małecki, wiceprezes zarządzający obszarem planowania, restrukturyzacji, skarbu i relacji inwestorskich, nie chciał z nami rozmawiać. Natomiast Jacek Obłękowski, wiceprezes nadzorujący obszar rynku detalicznego, stanowczo zaprzeczył, jakoby miał zamiar złożyć rezygnację.

Z naszych informacji wynika także, że mimo usilnych poszukiwań radzie nie udało się znaleźć kandydata na stanowisko prezesa. Nadal p.o. prezesem pozostanie więc Sławomir Skrzypek.

— Wszystko na to wskazuje, że to on z czasem zostanie prezesem, bo i tak w rzeczywistości kieruje bankiem — mówi nasz rozmówca.

Znalezienie prezesa to niejedyny problem rady. Po odejściu z zarządu Jarosława Myjaka, który miał przygotować długoterminową strategię rozwoju PKO BP, zadanie to wziął na siebie Sławomir Skrzypek. Docelowo zarząd potrzebuje osoby, która poświęci się tylko temu. Bank rozpoczyna wybór firmy doradczej, która pomoże przygotować strategię.

Nowe władze PKO BP myślą także o podzieleniu obowiązków Jacka Obłękowskiego. Kierowane przez niego ramię detaliczne to około 70 proc. biznesu banku.

— PKO BP ma pójść tą drogą, którą zaplanowało dla siebie Pekao po fuzji z Bankiem BPH. Tam detal także będzie stanowił większą część biznesu i będą za niego odpowiedzialne dwie osoby w zarządzie — mówi nasz rozmówca.

Chodzi o pieniądze

Kto przejmie część obowiązków Jacka Obłękowskiego? Wiele wskazywało na to, że to właśnie w tym celu do władz spółki powołany został Wojciech Kwiatkowski, który już kiedyś był szefem detalu w PKO BP. Jednak z jakiegoś powodu nie jest on już wymarzonym kandydatem. Oznacza to, że zarządowi potrzebna jest trzecia osoba. Tymczasem kandydatów nie ma wielu. Jak tłumaczy Marek Głuchowski, przewodniczący rady, potencjalni kandydaci albo mają zakaz przechodzenia do konkurencji, albo zniechęca ich pensja, jaką mogą dostać w PKO BP. Z powodu ustawy kominowej szef banku zarabia 15 tys. zł. Jego koledzy w bankach komercyjnych piętnaście-dwadzieścia razy więcej.

Możesz zainteresować się również: