2713 pkt — taką wartość miałby WIG30, gdyby decyzje inwestorów idealnie odzwierciedlały to, na ile analitycy wyceniają akcje spółek, znajdujące się w portfelu indeksu. Różnica względem obecnych notowań nie przekracza więc nawet 100 pkt, co pokazuje, że w ocenie specjalistów nie ma fundamentalnych argumentów za tym, by hossa nabrała dynamiki. Od początku roku wskaźnik zyskał 4 proc. i choć jest to stopa zwrotu zbliżona do tej, osiągniętej przez choćby niemiecki DAX czy amerykański S&P500, to nie jest to tempo, które pozwoliłoby nadrobić dystans, stracony w poprzednich miesiącach. WIG30 w skali roku jest około 3 proc. nad kreską, DAX i S&P500 zyskały po 18-21 proc.




Słabość naszego rynku to konsekwencja generalnej słabości rynków wschodzących, ale także czynniki lokalne (zmiany w OFE, rozczarowujące wyniki spółek w I kwartale) nie były bez znaczenia. Kiedy na początku roku stratedzy szacowali potencjał wzrostu WIG, indeksu szerokiego rynku, rzadko pojawiały się głosy, mówiące o zyskach przekraczających 10 proc. Skala niedowartościowania WIG30 w połączeniu ze zwyżką, zanotowaną od początku roku, byłaby więc z grubsza zgodna z tym scenariuszem. Dla giełdowych byków nadzieja jednak w tym, że rynek tylko incydentalnie odzwierciedla fundamentalną wartość spółek. Ponadto analitycy mają skłonność do przyjmowania takich założeń w modelu, których rezultat znacznie odbiega od wyceny rynkowej, a ponadto specjaliści reagują z mniejszym lub większym opóźnieniem na zmiany w samych spółkach i ich otoczeniu, które mają wpływ na ich działalność i w konsekwencji wycenę. Nie powinno więc dziwić to, że kursy dwóch trzecich spośród największych spółek są zbieżne z konsensem wycen analityków.
Odstępstw od tej reguły też jest kilka, a wśród najbardziej niedowartościowanych są te akcje, które w ostatnich miesiącach dotknęła najgłębsza korekta. Mediana cen docelowych dla Kernela do 48,8 zł, o 26 proc. więcej od kursu na GPW. Według analityków, ponad 20 proc. więcej warte są też walory Asseco Poland, Synthosu i CCC. Poza Kernelem, który odzyskuje grunt po kryzysie ukraińskim, nastawienie inwestorów do pozostałych spółek jest w ostatnich miesiącach negatywne. Zgoła inaczej jest z większością spółek, których notowania wspięły się powyżej mediany cen docelowych (Azoty, PGE, Eurocash, a nawet JSW), więc być może kontrariańsko to wśród nich trzeba szukać zysków.
Inną podpowiedź dać może też porównanie bieżącej mediany wycen z medianą sprzed trzech, sześciu i dwunastu miesięcy. Przez ten czas w oczach analityków najwięcej zyskiwały takie spółki, jak Azoty, KGHM, Netia, Tauron, CCC i Orange. Odwróciła się negatywna seria ocen dla GTC, pierwsze takie sygnały dostrzec można w przypadku PGNiG (najnowsza rekomendacja od DI Investors brzmi „kupuj” z ceną docelową 5,9 zł, o 15 proc. wyższą od kursu). Słabnie natomiast ocena perspektyw Bogdanki, której akcje przed pół roku wyceniano przeciętnie na około 10 proc. więcej niż obecnie, i LPP, którego problemy na rynku rosyjskim kazały niektórym analitykom zweryfikować oczekiwania dotyczące tempa rozwoju. Mediana cen docelowych obniżyła się w trzy miesiące o 9 proc.