POTENTACI CHCĄ ODEBRAĆ RYNKI MAŁYM MIĘSNYM KONKURENTOM

Igor Nowak
opublikowano: 2000-01-25 00:00

POTENTACI CHCĄ ODEBRAĆ RYNKI MAŁYM MIĘSNYM KONKURENTOM

Zagrożeniem dla branży może być całkowity zakaz eksportu do UE

Potentaci rynku mięsnego nastawiają się, że w 2000 r. odbiorą rynek małym zakładom, które w większości nie są w stanie spełnić unijnych wymogów. Ponad 20 największych firm z branży wierzy, że zabierze maluczkim ponad 60 proc. ich dotychczasowego stanu posiadania.

Walka o ostateczny podział rynku mięsa w Polsce jeszcze się nie zakończyła. Ponad 60 proc. firm sektora stanowią małe zakłady, którym grozi zamknięcie ze względu na niespełnienie wymogów sanitarno-higienicznych, stawianych przez Unię Europejską. Dzięki temu duże spółki mają szansę na powiększenie swoich udziałów w rynku.

Stabilizacja norm

Przedstawiciele największych spółek mięsnych negatywnie oceniają działania drobnych producentów mięsa (w Polsce działa 3,5 tys. małych firm).

— Większość z nich nie spełnia norm sanitarno-higienicznych. Państwowe nie sprywatyzowane zakłady ciągle generują straty, nie płacą podatków i składek na ZUS. Ciężko jest konkurować z tak dużą szarą strefą — zgodnym chórem mówią najwięksi na rynku.

Według nich, zamykanie zakładów (hodowli, ubojni, przetwórni) nie spełniających wymogów sanitarno-weterynaryjnych i ochrony środowiska, zgodnych z wymogami UE, może wpłynąć stabilizująco na krajowy rynek mięsa. Potentaci rynku twierdzą, że są gotowi uzupełnić produkcję likwidowanych firm. 22 duże zakłady już teraz mogą zaspokoić 80 proc. krajowego zapotrzebowania.

Obawa przed zakazem

Główny Inspektorat Weterynarii pod naciskiem Unii Europejskiej rozpoczął w minionym roku porządkowanie małych i średnich zakładów pod względem sanitarno- -higienicznym. Największym zagrożeniem dla branży jest nadal groźba odpowiedzialności zbiorowej, podobnie jak to było w przypadku branży mleczarskiej.

— Niespełnianie przez olbrzymią część małych zakładów produkcyjnych i ubojni warunków sanitarno-weterynaryjnych obowiązujących w UE może w efekcie zaowocować całkowitym zakazem sprzedaży polskich produktów mięsnych na rynkach unijnych — twierdzi zaniepokojony Robert Żulewski, prezes Animexu.

Zaskakujący brak reakcji

Rok ubiegły był rokiem przeorientowania się niektórych zakładów z produkcji przeznaczonej na rynki wschodnie na produkcję na rynki zachodnie. Mimo certyfikatów i pozwoleń umożliwiających wysyłanie do Unii — sprzedaż produktów wieprzowych była niemożliwa ze względu na brak certyfikatu świadczącego o tym, że Polska jest krajem wolnym od choroby pomoru świń. Badanie kosztuje około 25 tys. USD. Potentaci rynku oferowali sfinansowanie tej operacji, ale nie doczekali się żadnej reakcji ze strony rządu.

— Brak stanowiska rządu to kompromitacja, tym bardziej że oferowaliśmy opłacenie badań. Od dawna w Polsce nie zarejestrowano pomoru świń, ale brak certyfikatu uniemożliwia sprzedaż na rynki unijne — mówi Janusz Jastrzębski, prezes Farm Foodu.

Rywale na Wschodzie

W handlu zagranicznym nie dokonano znaczącego postępu. Proces odbudowy rynku rosyjskiego, aczkolwiek rozpoczęty, nie przyniósł jeszcze wyraźnych efektów.

— Na rynku rosyjskim nie mogliśmy cenowo rywalizować z dotowaną żywnością eksportowaną przez kraje unijne oraz Stany Zjednoczone. Bez pomocy polskiego rządu próby odzyskania rynku rosyjskiego, podejmowane samodzielnie przez zakłady produkcyjne, mają nikłe szanse na powodzenie — twierdzi Robert Żulewski, prezes Animexu.

Barierą w eksporcie do krajów UE są także nadal wysokie koszty produkcji.

Inwestorzy ratują

1999 rok był rokiem złych wyników finansowych całej branży mięsnej. Większość firm zakończyło rok budżetowy stratami. Przyczyny były dwie. Z jednej strony spółki pozbawione zostały rynku wschodniego. Z drugiej — nadmiar mięsa na rynku spowodował niski poziom cen. Spadała więc rentowność branży. Wiele zakładów zostało zmuszonych do rozpoczęcia restrukturyzacji mającej na celu obniżenie kosztów produkcji.

Przed bankructwem uratowali ich inwestorzy zagraniczni. Do Morlin wszedł hiszpański Campofrio. W Farm Foodzie i Sokołowie, które po fuzji będą zdecydowanym liderem rynku, inwestorem strategicznym została Federacja Farmerów Szwedzkich (LRF). Amerykański Smithfield Foods już wcześniej przejął pakiet Animexu.

— Jeżeli konsekwencje kryzysu rosyjskiego będą odczuwalne dla naszych zakładów dłużej, niż początkowo zakładaliśmy, inwestorzy dokapitalizują spółki — uważają przedstawiciele czołówki branży.