Powrót deficytu nie powinien niepokoić, ale złotemu odbije się czkawką.
W lipcu na rachunku bieżącym zobaczymy blisko 300-milionową nadwyżkę — prognozowali ekonomiści przed publikacją danych NBP. Bardzo się pomylili. W piątek zamiast nadwyżki zobaczyli przekraczający 560 mln EUR deficyt. Saldo handlu zagranicznego też okazało się gorsze od oczekiwań rynkowych — deficyt był prawie dziesięciokrotnie wyższy, niż przewidywali analitycy.
— O ile w poprzednich miesiącach wartość importu towarów była zbliżona do wartości eksportu, w lipcu pojawiła się luka o wartości ponad 0,5 mld EUR. Stało się tak prawdopodobnie za sprawą gwałtownego umocnienia złotego (w lipcu złoty umocnił się o 7 proc. wobec euro), co skłoniło importerów do zwiększenia zagranicznych zakupów — komentuje Andrzej Halesiak, dyrektor departamentu analiz ekonomicznych Banku BPH.
Jego zdaniem, jeśli w kolejnych miesiącach dane będą podobne, powinniśmy liczyć się ze zmniejszeniem skali pozytywnego wpływu handlu zagranicznego na wzrost gospodarczy.
— Najgorszym scenariuszem dla gospodarki byłoby umocnienie złotego w warunkach braku poprawy u głównych odbiorców naszego eksportu — uważa analityk Banku BPH.
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że od stycznia do lipca deficyt w handlu zagranicznym przekroczył 5 mld EUR. Spadki nie ominęły wymiany z żadnym z głównych partnerów handlowych Polski. Eksport spadł o 22,5 proc. (do Niemiec o 19,5 proc., do Włoch o ponad 10 proc. a do Francji o 16,5 proc.), import — o ponad 30 proc. (z Niemiec o 34,2 proc., z Chin o 11,3 proc., z Rosji o 36,3 proc.).
Ekonomiści przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt pochopnych wniosków z lipcowych danych.
— Były zaskakujące, jednak nie powinny niepokoić. Gdybyśmy rok temu mieli 500 mln EUR deficytu w obrotach bieżących, bylibyśmy szczęśliwi [deficyt był wtedy blisko dwa razy większy — red.]. Deficyt nie wygląda więc źle, po prostu przyzwyczailiśmy się w ostatnich miesiącach do nadwyżek. Mimo że nie ma powodów do obaw, spodziewam się, że inwestorzy będą zaniepokojeni sytuacją (tym bardziej że mają w pamięci nasze problemy fiskalne i projekt budżetu z deficytem 52 mld zł). A to odbije się m.in. na złotym, który w najbliższym czasie będzie pod presją — uważa Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego.