Potrzeba terapii wstrząsowej

Jarosław Króla
23-06-2004, 00:00

Resort finansów blokuje gospodarkę. Tego wytrzymać się już nie da. Konieczna jest terapia wstrząsowa — twierdzą przedsiębiorcy.

O ocenę Ministerstwa Finansów (MF) zapytaliśmy znanych przedsiębiorców, przedstawicieli organizacji biznesowych oraz ekonomistów. Wynik naszej sondy jest druzgocący: wszyscy twierdzą, że resort finansów od lat hamuje polską gospodarkę i rujnuje firmy. Natomiast dziura budżetowa jak straszyła, tak straszy. Dlaczego? Bo każdy kolejny minister nie panuje nad podległym sobie resortem i jest zakładnikiem urzędniczego lobby.

Wrogość urzędników

Rada Przedsiębiorczości, skupiająca największe organizacje biznesowe, czeka na reakcję premiera Marka Belki na apel o pilne uzdrowienie resortu finansów. Na łamach „PB” jej przedstawiciele dają upust frustracji i niezadowoleniu z polityki resortu.

Wszyscy rozmówcy podkreślają, że rozumieją presję walki o dochody budżetu. Jednak ich sprzeciw budzą metody realizacji tego celu. Z naszej sondy wynika, że największym złem jest nieprzyjazny system fiskalny oraz urzędnicy resortu — kiepsko przygotowani do pracy, a na domiar złego — od lat hołdujący stereotypowi: podatnik — twój wróg nr 1. Nasi rozmówcy są przekonani, że nie ma innego wyjścia, jak przewietrzyć ministerstwo.

Bałagan w przepisach

W Polsce podatki są za wysokie. Jednak więcej problemów powodują niejasne i niechlujnie napisane przepisy podatkowe, z którymi kłopoty mają nawet eksperci. Co ustawa, to mnóstwo bubli. Przedstawiciele Rady Przedsiębiorczości są zdania, że ministerstwu nie zależy na dialogu. Wszelkie propozycje naprawy złych regulacji są lekceważone.

Urzędnicy za wszelką cenę starają się wypompować z podatników jak najwięcej pieniędzy. Nie liczą się ze skutkami swoich działań, często — jak dowodzą wyroki sądów — bezprawnych. Nie interesuje ich, że błędne decyzje nierzadko skutkują likwidacją miejsc pracy.

Bezradność ministrów

Pod lupę wzięliśmy okres urzędowania w resorcie trzech ministrów: Marka Belki, Grzegorza Kołodki i Andrzeja Raczki. Dlaczego? To ministrowie tej samej koalicji. Marek Belka został ministrem finansów w drugiej połowie 2001 r., czyli w okresie recesji gospodarczej. Resort uznał w owym czasie, że nieobniżanie podatków, lecz ich zwiększanie jest sposobem na zabezpieczenie interesów fiskalnych państwa. Na początku 2002 r. rząd przyjął program „Przede wszystkim przedsiębiorczość”, który miał uratować gospodarkę. Pakiet zawierał wiele pożytecznych rozwiązań, ale ich spora część pozostała pustymi obietnicami. Tak samo było z wieloma innymi inicjatywami. Na obietnicach poprawy poprzestał mocno krytykowany przez środowiska biznesowe Grzegorz Kołodko oraz jego następca — Andrzej Raczko. Dziś apele o posprzątanie resortu Rada Przedsiębiorczości kieruje do polityka, który miał już szansę uczynić to trzy lata temu. Czy Marek Belka jako premier wykaże się większą odwagą niż minister Belka?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Króla

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Potrzeba terapii wstrząsowej