Potwory i spółka

Zarządzanie przełożonym Zamiast przekreślać trudnego szefa, lepiej go do siebie przekonać. Język korzyści czyni cuda

Jacek Santorski, psycholog biznesu, parę lat temu prowadził w radiu cykl programów o karierze i pracy. Najbardziej emocjonalne reakcje wśród słuchaczy wzbudziła audycja poświęcona sposobom radzenia sobie z trudnym szefem. Specjalista był pewien dwóch rzeczy. Po pierwsze, krytyka nie przyniesie korzyści ani firmie, ani temu, kto feruje ostre oceny. Po drugie, nawet jeśli człowiek ma problemy kompetencyjne lub charakterologiczne, trzeba próbować stworzyć z nim zdrowe relacje. Psycholog wspominał prezesa jednej z korporacji, który nie radził sobie z zaborczością właścicieli i rady nadzorczej. W efekcie zachowywał się asekuracyjnie, unikał podejmowania trudnych decyzji. Jego podwładni, widząc u menedżera brak charakteru, przestali liczyć się z jego zdaniem. Aby wyegzekwować dyscyplinę i posłuch, boss wprowadził najskuteczniejszą, jak się mu wydawało, metodę zarządzania — obowiązek pracy od 8 do 16. Larum podnieśli pracownicy działający projektowo, najbardziej twórczy i silnie zmotywowani. Mówili, że skoro w biurze często siedzą do północy, nie można ich traktować na równi z tymi, którzy trzymają się ośmiogodzinnego dnia pracy. Wszyscy byli rozżaleni, lecz każdy inaczej okazywał swoją frustrację. — Znamienne były dla mnie reakcje dwóch osób z tego grona — jedna skwitowała krótko: „palant”; druga powiedziała: „nasz szef się pogubił, potrzebujemy debaty, jak ten problem rozwiązać”. Tak rozumiem dojrzałość pracownika — podkreśla Jacek Santorski.

DAJ MU SZANSĘ:
Zobacz więcej

DAJ MU SZANSĘ:

Jeśli zadbamy o emocjonalny komfort szefa, być może zrozumie on nasz punkt widzenia i zacznie sprzyjać naszej karierze — mówi Vesna Lorenc, trenerka rozwoju osobistego i właścicielka firmy szkoleniowej Just Be. ARC

Zacznij od siebie

Próby zastraszenia, zniewagi, mieszanie z błotem przy innych, a czasem także mobbing lub molestowanie seksualne… Co rusz słyszymy o tym, jak kierownicy, dyrektorzy, prezesi nadużywają swojej władzy i naruszają Kodeks pracy. Według prawników i doradców personalnych, jest na to jedna rada: reaguj stanowczo, wyznaczaj granice i nie pozwalaj ich przekraczać, nawet zwierzchnikom. Zaraz jednak dodają: o ile to możliwe, pozwól szefowi zachować twarz! Każdy człowiek, bez względu na stanowisko, chce być szanowany. Najwidoczniej nie wiedział o tym żyjący w XIX wieku lekarz Ignaz Semmelweis, który pierwszy odkrył, że niemycie przez biały personel rąk prowadzi do licznych chorób i zgonów pacjentów. Gdy koledzy po fachu nie chcieli go słuchać, puszczały mu nerwy. „Pan, panie profesorze, jest współtwórcą tej masakry” — napisał do jednego z wykładowców w akademii medycznej. Innego lekarza obraził słowami: „Ogłaszam przed Bogiem i całym światem, że jest pan mordercą”. Gdyby swoje przekonania zechciał spokojnie wyjaśnić, być może zdołałby przekonać swoje środowisko do większej dbałości o higienę i czystość.

— Praca nad relacją z toksycznym, nieprzychylnym lub niezaradnym szefem powinna się zacząć od pogłębienia samoświadomości. Czasem się okazuje, że problem tkwi nie tylko w nim, ale także w nas — uważa Vesna Lorenc, trenerka rozwoju osobistego i właścicielka firmy szkoleniowej Just Be. Dzięki większej samoświadomości — dodaje — będziemy w stanie odkryć, jakie nasze potrzeby emocjonalne nie są w stosunkach ze zwierzchnikiem zaspokojone. Deficyty mogą dotyczyć wielu sfer: szacunku, docenienia, poczucia wpływu, zakresu obowiązków, kompetencji, sposobu komunikacji.

— Lepiej nie reagować na gorąco. Odliczenie do dziesięciu też raczej nie wystarczy. Uczeni ustalili, że wyciszenie emocji zajmuje zwykle 20 minut. Dopiero po tym czasie warto podjąć z przełożonym rozmowę o tym, co nam nie pasuje i co wymaga zmiany — tłumaczy trenerka.

Nie wszyscy mają odwagę stanąć z bossem twarzą w twarz. A niektórzy się obawiają, że wybuchną gniewem lub zabraknie im argumentów. Ale od czego są zawodowi mediatorzy?

— Aby doszło do porozumienia, niekiedy taki pośrednik musi przeprowadzić kilka spotkań. Najważniejsze, aby wspólnie znaleźć rozwiązanie problemu. Może nim być przesunięcie pracownika do sąsiedniego działu czy powierzenie mu zadań, którymi zawiaduje inny menedżer — podpowiada Vesna Lorenc.

Drzwi zawsze otwarte

Katarzyna Jarema, menedżer HR w Havas Media Group, zaznacza, że podstawą sukcesu w takich rozmowach z przełożonym jest znajomość jego sposobu myślenia i działania. Jednego menedżera przekona plan działań zapisany w tabeli z uwzględnieniem konkretnych liczb, wartości czy zysków płynących z wdrożenia pomysłu. Do innego przemówi nakreślona krok po kroku wizja naszego konceptu, który przełoży się na sukces całego zespołu lub firmy, czyli — ostatecznie — szefa.

— Pamiętajmy, żeby sugerować konkretne rozwiązania, nakreślając problemy, realnie podchodzić do możliwości przełożonego, okazywać mu szacunek i komunikować elastyczność, otwartość, gotowość do kompromisu. Nie chodzi o siłowe forsowanie swoich racji, lecz o merytoryczną rozmowę i używanie języka korzyści — wskazuje Katarzyna Jarema.

A jeżeli rozmową, choćby z udziałem mediatora, nie zdołamy nic wskórać? Vesna Lorenc w takich przypadkach rozglądała się zawsze za nową firmą i kolejnym wyzwaniem zawodowym. Jak mówi, nie warto tracić czasu z ludźmi, którzy w nas nie wierzą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Potwory i spółka