Powiało grozą, ale do paniki nie doszło

Przemek Barankiewicz
27-06-2002, 00:00

Z dużej chmury mały deszcz - można by powiedzieć po środowej sesji za oceanem. Wiadomości o zawyżonych o 4 mld USD wynikach teleoperatora Worldcom doprowadziła do ogromnych spadków na parkietach świata. Paradoksalnie indeksy w USA praktycznie ich nie odczuły. Z odsieczą przybył Fed, którego komunikat inwestorzy odczytali jako nieco bardziej optymistyczny od poprzednich.

Wieści z WorldCom dobiły jedynie dwa sektory: telekomunikacyjny i finansowy. Po kilkanaście procent spadły kursy JDS Uniphase, Nortela i Lucenta, czołowych dostawców sprzętu dla sieci operatora. Śledztwo w sprawie przekłamań w księgach Qwest Communications doprowadziło za to do 60-proc. spadku wartości tego telekomu.

Nastroje poprawił Alan Greenspan, szef Fedu. Zarząd amerykańskiej Rezerwy Federalnej utrzymał stopy procentowe na najniższym od 40 lat poziomie. Podstawowa stopa funduszy federalnych, wynosi nadal 1,75 proc., a stopa redyskontowa zaledwie 1,25 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Powiało grozą, ale do paniki nie doszło