Nawet najwięksi krytycy poprzedniego rządu muszą oddać sprawiedliwość, że przynajmniej jedna rzecz mu się udała: program gwarancji kredytowych de minimis. Przygotowywany był długo, wystartował z opóźnieniem, co akurat wyszło mu na dobre, bo idealnie wstrzelił się w moment i pojawił się, kiedy naprawdę był potrzebny. Program, którego operatorem jest od początku BGK, ruszył w marcu 2013 r. i na początku obejmował gwarancjami kredyty obrotowe. Jesienią tego samego roku gwarancje otrzymały też kredyty inwestycyjne. Na finansowanie działalności bieżącej firma mogła dostać do 2,5 mln zł gwarancji na 27 miesięcy, w przypadku wydatków na rozwój — 3,5 mln zł na maksymalnie 99 miesięcy. W obydwu przypadkach BGK brał na siebie odpowiedzialność za 60 proc. wartości kredytu. Program początkowo miał działać dwa lata, ale przyjął się tak dobrze, że co roku resort finansów prolongował gwarancje o kolejne 12 miesięcy. We wrześniu 2016 r. ministerstwo po raz kolejny wydłużyło okres działania gwarancji do grudnia 2017 r. Jak wynika z naszych informacji, program i tym razem nie wygaśnie z końcem roku, ale zostanie zmodyfikowany.

Tuningowi zostaną poddane gwarancje dla kredytów obrotowych. Poważniejsze zmiany dotyczą źródeł finansowania programu.
Wyższe ceny, niższe limity
W pierwotnej wersji de minimis nastawiony był na wsparcie bieżącej działalności firmy i pomyślany jako instrument wsparcia na czas kryzysu, spadku zamówień i obrotów. W czasach koniunktury płynnościowa kroplówka nie wydaje się już tak potrzebna. Dlatego w nowej odsłonie programu zmienią się parametry gwarancji dla kredytów obrotowych oraz ich cena. Od przyszłego roku BGK przejmie ryzyko za maksymalnie 2,5 mln zł, zamiast 3,5 mln zł, jak to jest obecnie. Przedsiębiorca zapłaci też nieco więcej za instrument: roczna prowizja wzrośnie z 0,5 proc. do 0,7 proc. wartości gwarancji. — Nie jest to mała podwyżka, choć wobec faktu, że program zostanie wydłużony na kolejny rok, wzrost opłaty nie ma właściwie znaczenia. Na rynku komercyjnym prowizje od gwarancji wynoszą nawet kilka procent — mówi przedstawiciel jednego z banków, biorących udział w programie. Nie zmienią się warunki gwarancji dla kredytów inwestycyjnych. Z badań nad programem prowadzonym przez BGK od trzech lat wynika, że podział na gwarancje finansowania działalności bieżącej i rozwojowej z punktu widzenia przedsiębiorcy jest sztuczny. Wiele firm wnioskowało o zabezpieczenie kredytu obrotowego, a w rzeczywistości przeznaczało pieniądze na rozwój. W ubiegłorocznym badaniu jedna trzecia beneficjentów programu deklarowała, że nie będzie inwestować w rozwój, jednak po uzyskaniu kredytu obrotowego 46 proc. z nich wprowadziło innowacyjne rozwiązania. Z tych samych badań wynika, że dzięki gwarancjom i ustabilizowaniu sytuacji finansowej 54 proc. firm zdecydowało się na inwestycje, przy czym przeciętna wartość wydanych na ten cel funduszy wyniosła 510 tys. zł, a średnia wartość kredytu obrotowego objętego gwarancją to 258 tys. zł.
Finansowanie z recyklingu
Zdaniem bankowców podwyżka prowizji od gwarancji dla kredytów obrotowych z jednej strony ma motywować przedsiębiorców do inwestycji (tu marża pozostaje niezmieniona — 0,5 proc.), ale z drugiej strony wskazuje, że ponoszone przez budżet koszty obsługi działania programu rosną. Z danych BGK wynika jednak, że szkodowość portfela jest bardzo niska i wynosi zaledwie 2,5 proc. To znacznie poniżej mocno wyśrubowanych zobowiązań złożonych w UE na etapie notyfikowania programu. Dla BGK i resortu finansów, nadzorującego program, problemem jest nie tyle spłacalność, co źródło finansowania gwarancji. Obecnie pieniądze na wsparcie dla firm pochodzą z kasy państwa. Przy 40 mld zł udzielonych gwarancji, nawet przy tak małej szkodowości jak 2,5 proc., dla budżetu są to wymierne koszty. Program w obecnej formule de minimis nie może trwać w nieskończoność. Z drugiej strony i bankom, i małym firmom trudno wyobrazić sobie życie bez państwowych gwarancji, bez których większość beneficjentów programu miałaby zamknięte drzwi do kredytu udzielanego na standardowych zasadach.
— Wielu kredytobiorców nie byłoby w stanie zrefinansować zaciągniętych kredytów — mówi jeden z bankowców. Z naszych informacji wynika, że BGK pracuje nad rozwiązaniami pozwalającymi zachować ciągłość działania programu z zachowaniem ogólnych zasad, przy równoczesnej dywersyfikacji źródeł finansowania. — Nowa koncepcja przewiduje utworzenie Krajowego Funduszu Gwarancyjnego, który będzie miał możliwość pozyskania dodatkowych źródeł finansowania. Na szczegóły jest jeszcze za wcześnie, ale dla przykładu będą to unijne pieniądze z już rozliczonych instrumentów zwrotnych — mówi Beata Daszyńska-Muzyczka, prezes BGK. Jego zdaniem, utworzenie KFG będzie wymagało zmian ustawowych. Warunki i zasady udzielania gwarancji „nie ulegną zasadniczym zmianom”. Od początku działania programu, do marca 2013 r., skorzystało z nich 127 tys. przedsiębiorstw, głównie mikrofirm i firm małych. Dzięki de minimis banki udzieliły 71 mld zł kredytów.