Premier zakasał rękawy i wydał wojnę złym przepisom. Czekamy na skutki
Nie pieniądze, lecz procedury. Tu premier upatruje przeszkód w organizacji mistrzostw Europy.
Wczoraj premier Jarosław Kaczyński stanął na czele Międzyresortowego Zespołu — Komitetu Organizacyjnego Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej EURO 2012. Wiceprzewodniczącymi zespołu zostali Przemysław Gosiewski, szef komitetu stałego Rady Ministrów, i Tomasz Lipiec, minister sportu. Premier zapowiedział, że komitet zajmie się likwidacją barier, które mogłyby przeszkodzić w organizacji tej sportowej imprezy.
— Przygotujemy ustawę o EURO 2012, która uprości procedury niezbędne przy realizacji planowanych inwestycji — zapewnia Jarosław Kaczyński.
Ale nie tylko. Premier dodał, że komitet omawiał również zmiany w innych ustawach.
— Państwo było budowane tak, by przeszkadzać. Uchylimy przeszkody — twierdzi.
Nie wszyscy uważają, że specustawa to dobre rozwiązanie.
— Takie rozwiązania mają krótkookresowe działanie i kolidują z innymi ustawami. Zamiast tworzyć wyjątki można byłoby zmieniać obecne ustawy — uważa Jeremi Mordasewicz, ekspert z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.
Premier widzi największy problem właśnie w czasochłonnych procedurach, natomiast wcale nie martwi się o finanse, bo poza funduszami unijnymi liczy na prywatne pieniądze po zmianie ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym.
— Skoro tak mały kraj jak Portugalia w 2004 r. dał radę przygotować mistrzostwa, my wspólnie z Ukrainą na pewno sobie poradzimy — zapewniał premier.
Członkami komitetu zostało także 12 ministrów, m.in. finansów, budownictwa, skarbu czy zdrowia. W pracach komitetu na prawach członka mogą również uczestniczyć m.in. prezydenci miast, w których za pięć lat podczas mistrzostw mają się odbywać mecze (Warszawa, Kraków Wrocław, Poznań, Gdańsk, Chorzów), a także m.in. prezesi TVP i Polskiego Radia i przedstawiciel PZPN.
— Taki układ sił, czyli z jednej strony władze państwowe, z drugiej samorządy, a z trzeciej siły społeczne i media, jest właściwy dla tego komitetu. Pozwoli to koordynować działania i dobrze współpracować — twierdzi Jarosław Kaczyński.