Więcej turystów, większe obroty — takie są efekty akcji "Poznań za pół ceny". Ale mogłyby być o wiele lepsze.
Na początku czerwca "PB" opisywał założenia drugiej edycji akcji "Poznań za pół ceny". Lokalny samorząd oraz przedsiębiorcy połączyli siły, by wspólnie przygotować ofertę dla mieszkańców i turystów i pokazać, że stolica Wielkopolski nie samymi imprezami targowymi żyje. Muzea, restauracje i hotele przez dwa dni długiego weekendu w Boże Ciało otwierały podwoje dla turystów, kusząc niższymi o 50 proc., cenami. Znamy już wyniki tej akcji. Eksperci z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu podkreślili jej skuteczność jako "średnią". Z liczb jednak wynika, że dużo lepszą niż rok temu.
Oto konkrety. Z badania pracowników uniwersytetu wynika, że zwiększyła się maksymalna liczba uczestników akcji z 13 tys. do 21 tys. Największym beneficjantem są restauratorzy. Odwiedziło ich blisko 5 tys. klientów.
— Przeciętnie jedna restauracja obsłużyła minimum 272 klientów korzystających z promocyjnych cen. Liczba wszystkich obsłużonych klientów w weekend 13-14 czerwca była 2,8 razy wyższa od liczby klientów obsłużonych podczas przeciętnego weekendu — piszą Piotr Zmyślony i Marcin Olszewski, autorzy raportu.
Skromniejszy ruch panował w hotelach. Z hasłem na ustach "Poznań za pół ceny" pokoje zamówiło 441 gości, co — zdaniem autorów badania — przełożyło się na wynajem 274 pokoi. Ale i tu dynamika jest wysoka.
— Przeciętnie liczba wynajętych pokoi była czterokrotnie wyższa w stosunku do weekendu majowego. Liczba wynajętych pokoi w ramach akcji była 2,3 razy większa niż w zeszłym roku, co wynikało nie tylko z większej liczby turystów, ale także większej liczby hoteli, które przystąpiły do akcji — konkludują autorzy.
W raporcie jest też łyżka dziegciu. I to całkiem spora. Główny zarzut — wciąż lokalny charakter akcji. Zdaniem autorów raportu, zabrakło "zauważalnych działań promocyjnych na rynku ogólnopolskim i zagranicznym". Efekt — śladowy udział turystów z zagranicy, którzy na dodatek dowiadowali się o akcji na miejscu. Dostało się też uczestnikom akcji. "Zwlekanie partnerów z decyzją o przystąpieniu do akcji skutkowało domknięciem listy bezpośrednio przed akcją, co skutecznie uniemożliwiło wczesny druk materiałów informacyjnych — opisują autorzy dokumentu.
Nie mają jednak wątpliwości, że akcja powinna być "bezdyskusyjnie kontynuowana".
