Pozorne konflikty emerytalne

Adam Sofuł
opublikowano: 2009-02-17 00:00

Gdy opadł kurz bitewny wielkiej wojny o emerytury pomostowe, przyszedł czas na wyłożenie kart na stół. Według Zakładu Ubezpieczeń Społecznych od początku roku o emerytury pomostowe wystąpiło ledwie kilkanaście osób. Dla związków zawodowych to dowód, że obawy rządu, iż rozszerzenie prawa do "pomostówek" załamie budżet były bezpodstawne. Z drugiej strony wypadałoby też związkowców zapytać, o co toczyły heroiczny bój, roztaczając apokaliptyczne wizje sędziwych nauczycieli wychowania fizycznego, zmuszanych przez ustawodawcę do skakania przez kozła. Okazuje się, że większość zaciekle bronionych przez związkowców pracowników woli popracować dłużej i uzyskać wyższe świadczenie.

Wielomiesięczna zaciekła polityczna batalia o pomostówki wydaje się w tym kontekście kolejnym teatralnym starciem . A jednak, nawet najbardziej absurdalne debaty mają walor edukacyjny — przy okazji dyskusji na temat wcześniejszych emerytur świadomość, że świadczenia pomostowe będą znacznie niższe niż zwykłe emerytury stała się powszechniejsza. I tak jak w wielu przypadkach z obietnicami związkowców i polityków wygrała arytmetyka — warto pracować dłużej.

Wraz ze spowolnieniem gospodarczym i rosnącym bezrobociem emerytury pomostowe mogą jednak stawać się coraz popularniejsze. W stosunku do zasiłku dla bezrobotnych mogą bowiem okazać się konkurencyjne. W tym kontekście niepokojąco ucichła dyskusja o programie "50 plus", który już wcześniej był potrzebny. Teraz staje się koniecznością.

Adam Sofuł