Pożyczaliśmy dużo i na długi okres

  • Jacek Kowalczyk
27-08-2013, 00:00

Więcej już się nie dało — mówi wiceminister Wojciech Kowalczyk

„Puls Biznesu”: Ostatnie miesiące przyniosły wzrost rentowności polskich obligacji. Czy dobra passa Polski na rynku długu ostatecznie się skończyła?

Do końca sierpnia zostaną wykupione ostatnie bony skarbowe. To absolutnie niespotykana dotychczas sytuacja - mówi Wojciech Kowalczyk, wiceminister finansów (FOT. ARC)
Zobacz więcej

Do końca sierpnia zostaną wykupione ostatnie bony skarbowe. To absolutnie niespotykana dotychczas sytuacja - mówi Wojciech Kowalczyk, wiceminister finansów (FOT. ARC)

Wojciech Kowalczyk, wiceminister finansów: Nic niepokojącego się nie dzieje. Ostatni wzrost rentowności jest w znacznej części rezultatem wzrostu rentowności obligacji amerykańskich i niemieckich. Wynika z tego, że rynki finansowe weszły w pewien okres przejściowy. Fed zapowiada, że będzie wycofywał się z luźnej polityki pieniężnej, ale nie wiadomo jeszcze, jak będzie to konkretnie wyglądało. Rynki nie wiedzą, jak więc wyceniać ryzyko, a w takich sytuacjach zwykle — na wszelki wypadek — wycofują się z obligacji gospodarek wschodzących, w tym m.in. z Polski. Kiedy kwestia działań Fed się rozjaśni, sytuacja na polskim rynku długu będzie się stabilizować. Z pewnością nie oczekujemy żadnego znaczącego odpływu zagranicznych inwestorów.

Czy rządowi udało się w pełni wykorzystać okazję, jaką były miesiące z rekordowo niskimi rentownościami obligacji?

Gdybym powiedział, że wykorzystaliśmy tę okazję co do grosza, to nie miałbym pokory. Mogę jednak powiedzieć, że byliśmy blisko takiego maksymalnego poziomu. Skoro w połowie roku budżetowego mieliśmy sfinansowane prawie 90 proc. potrzeb finansowych na cały rok, to znaczy, że byliśmy naprawdę bardzo aktywni na rynku długu w tych sprzyjających okresach. W związku z silnym popytem emitowaliśmy dużo papierów i znacząco wydłużyliśmy okres zapadalności. Wystarczy powiedzieć, że do końca sierpnia zostaną wykupione ostatnie bony skarbowe, całkowicie wyjdziemy z tego krótkookresowego instrumenty. To absolutnie niespotykana dotychczas sytuacja, dzięki której w przyszłym roku będziemy mieć mniejsze wykupy, a więc mniejsze potrzeby pożyczkowe brutto.

Ogromne zainteresowanie inwestorów na niektórych aukcjach w pierwszej połowie roku pokazuje, że — przynajmniej w teorii — można było sprzedać jeszcze więcej obligacji.

Emitowanie obligacji wiąże się z pewną psychologią. Gdybyśmy weszli na rynek i powiedzieli, że chcemy pożyczyć jakieś astronomiczne sumy, moglibyśmy stracić na wiarygodności w oczach inwestorów. Gdybyśmy zalali rynek ogromną podażą papierów, mógłby pomyśleć, że jesteśmy pod ścianą. Dobry sentyment łatwo jest zepsuć.

Nowelizacja budżetu na 2013 r. podnosi deficyt o 16 mld zł. Nie będzie problemu ze sfinansowaniem tych potrzeb?

Nie widzę najmniejszego ryzyka, zwłaszcza że dużą część nowych potrzeb pokryją Europejski Bank Inwestycyjny i Bank Światowy. Ponadto nawet gdyby na rynkach finansowych zadziało się coś niepokojącego, zawsze możemy na przykład wrócić do bonów. Nabywcy na nie zawsze się znajdą, zwłaszcza w sektorze bankowym, który ma dużą nadpłynność. Mamy wręcz plan, by pod koniec roku już zbierać finansowanie na potrzeby pożyczkowe roku 2014.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Obligacje / Pożyczaliśmy dużo i na długi okres