Pożyczanie w stylu skandynawskim

Od dziewięciu miesięcy za sterami polskiej firmy pożyczkowej Aasa stoi Ovais Siddiqui. Celuje w dobre relacje w klientami i finansowanie mikrofirm

Aasa Polska, firma pożyczkowa o skandynawskich korzeniach, właśnie przekroczyła psychologiczną granicę — 1 mld zł udzielonych pożyczek. Na Ovaisie Siddiquim, prezesie firmy, który przejął jej stery w kwietniu zeszłego roku, kwota nie robi wrażenia — firma działa na polskim rynku pozabankowych pożyczek, wartym dziś około 7 mld zł, od 2012 r. i ma w nim ponad 5-procentowy udział (w kanałach online i offline). W zeszłym roku znacznie zwiększyła wolumen.

NOWE HORYZONTY:
Zobacz więcej

NOWE HORYZONTY:

Ovais Siddiqui, prezes Aasa Polska, buduje od zera pożyczkowy biznes w Rumunii — pierwszych klientów obsłuży na początku lata. Eksploruje też Hiszpanię. Jeśli firma zdecyduje się na ekspansję na południe Europy, to zobaczymy ją tam najwcześniej w grudniu. Tomasz Pikuła

— Tylko w 2017 r. udzieliliśmy pożyczek o wartości ponad 400 mln zł. W tym roku planujemy wzrost o ponad 50 proc., czyli chcemy zamknąć go wynikiem w granicach 700-800 mln zł. Nasz sukces zależy od tego, na jak niskim poziomie uda się nam utrzymać RRSO [rzeczywista roczna stopa oprocentowania — przyp. red.]. W praktyce oznacza to, że musimy obniżyć koszty operacyjne, a w szczególności koszty ryzyka — mówi prezes. W ubiegłym roku firma zmieniła priorytety — budżet reklamowy został przeniesiony na budowanie relacji ze stałymi klientami i działania społeczne.

Firmowy etos

Polski rynek pożyczkowy wkroczył w fazę cywilizacji. Zdaniem prezesa, utrzymują się na nim gracze, którzy pożyczają odpowiedzialnie, czyli nie skupiają się na wielkich marżach, lecz starają się budować portfele stałych i lojalnych klientów. Aasa Global, czyli spółka matka firmy, jest obecna m.in. w Estonii, Szwecji, Finlandii i Polsce, jdnak najcenniejsze dla niej są obecnie dwa ostatnie rynki.

— Fiński rynek okrzepł, polski jest w fazie przyspieszonego rozwoju — najłatwiej pozyskujemy klientów właśnie nad Wisłą. Średnia wartość udzielonej pożyczki na tym pierwszym wynosi 13,5 tys. zł, a na drugim 4 tys. zł — mówi szef Aasa Polska.

Ovais Siddiqui stawia w tym roku na rozwój pożyczek ratalnych — firma nie udziela tzw. chwilówek, ponieważ nadmierna eksploatacja klientów wysokomarżowymi pożyczkami udzielanymi na 30 dni nie ma, jej zdaniem, nic wspólnego z odpowiedzialnym pożyczaniem, które jest zapisane w DNA skandynawskiego gracza. Firma pożycza maksymalnie 10 tys. zł na 24 miesiące. Dwa lata temu otworzyła się też na małych i średnich przedsiębiorców. Prezes zapewnia, że jest to kierunek rozwoju firmy na najbliższe lata. Aby jednak mógł pożyczać więcej i na dłuższe okresy, musi usprawnić procesy scoringowe, związane z oceną ryzyka kredytowego klientów. — Współpracujemy w tym zakresie z naszymi estońskimi analitykami danych, którzy są najlepsi w ocenie ryzyka — mówi Ovais Siddiqui.

Oczko w głowie

Wiatr w żagle pomoże firmie złapać Dyrektywa PSD2. Prezes nie ukrywa, że analiza danych to jego oczko w głowie, i zamierza wystąpić do polskiego nadzorcy o licencję, co pozwoli firmie zajrzeć do kont klientów banków. Na dostęp do danych musi jednak poczekać około dwóch lat. — Mając dostęp do danych, przyspieszymy proces oceny ryzyka kredytowego. Szczególnie w przypadku pożyczek udzielanych przez internet, które stanowią obecnie 50 proc. naszego portfela — mówi prezes.

Aasa Polska korzysta m.in. z baz danych kredytowych dostarczanych przez Biuro Informacji Kredytowej i ERIF. W ubiegłym roku firma przeanalizowała ponad 1,3 mln wniosków, z czego pozytywnie rozpatrzyła prawie 18 proc.

— Mocno selekcjonujemy klientów. Minimalizujemy w ten sposób ryzyko, że pożyczkę otrzyma osoba, która nie będzie mogła jej spłacić. Unikamy klientów, którzy spłacają dług długiem, czyli wpadli w spiralę zadłużenia. Nie skreślamy natomiast osób, które mają kredyt, ale potrzebują pożyczki np. na wakacje — mówi Ovais Siddiqui.

W ciągu ostatnich czterech lat Aasa pozyskała od inwestorów 290 mln zł — firmie zaufał m.in. BZ WBK oraz Novator Partners i Olimpia Group, które są właścicielami P4, operatora telekomunikacyjnego świadczącego usługi w Polsce pod marką Play. Aasa szuka kolejnego zastrzyku gotówki. — Liczymy na 300-400 mln zł. Rozmawiamy z polskimi i zagranicznymi inwestorami, funduszami hedgingowymi i bankami — dodaje prezes. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Ważna kontrola ryzyka

JAROSŁAW RYBA

prezes Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych

Rezygnacja z oferowania krótkoterminowych pożyczek może mieć związek z bardzo silną konkurencją. Dziś klienci mają wybór, gdzie pożyczyć „na chwilę”, spośród ponad 100 marek. Firma zaczyna zarabiać dopiero mniej więcej od trzeciej pożyczki dla tego samego klienta — pod warunkiem że klient powraca, a jest on kuszony m.in. pożyczkami z 0% RRSO, gdzie oddaje dokładnie tyle, ile pożycza. Nie dziwi zatem, że niektóre firmy wolą specjalizować się w pożyczkach na wyższe kwoty spłacane w ratach. Tam marże są też wysokie, a najbliższa konkurencja dopiero w sektorze bankowym. Niemniej kluczowe jest ryzyko braku spłaty, które bez rozbudowanej sieci obsługi trudno kontrolować wyłącznie zdalnie lub przez zewnętrzną windykację. Polski Związek Instytucji Pożyczkowych stale monitoruje rynek i z naszych obserwacji wynika, że dotarł do punktu równowagi, a kontrolowanie ryzyka po stronie pożyczkodawców przesądzi o ich wynikach w długiej perspektywie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Pożyczanie w stylu skandynawskim