Pozytywne dane z USA rozgrzały giełdowe silniki

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2008-05-28 15:05

Spadające kolejny dzień notowania ropy z każdą godziną poprawiały nastroje na giełdowych parkietach.

Po porannym wahaniu indeksy ruszyły mocniej w górę, w  czym celował niemiecki Dax. Także Wig20 otrząsnął się z porannego odrętwienia i zaczął ostrożnie zmierzać w stronę oporu na linii 2950 pkt. Początkowo niewielkie obroty zaczęły szybko rosnąć i przekroczyły już poziom 1,2 mld. zł., a więc są już wyższe niż po całej wczorajszej sesji. To niewątpliwie dobry znak, wróżący poprawę sytuacji na warszawskim parkiecie.

Handel nabrał jeszcze szybszego tempa po publikacji w USA danych o zamówieniach na dobra trwałe. Wyniki te, zaskakująco dobre, dostarczyły kolejnego po taniejącej ropie impulsu do wzrostu cen akcji. Poziom zamówień spadł tylko o 0,5 proc., ale prawdziwie szokujący okazał się ich wzrost  aż o 2,5 proc. po odjęciu środków transportu. Był się to największy podskok wskaźnika od lipca ub. roku. Szczególnie wzrósł poziom zamówień na towary z segmentu elektronicznego, co może zwiastować kolejny gorący dzień na rynku Nasdaq. Wzrost był tutaj tak duży, że zrównoważył spadek zamówień w innych sektorach. Zapasy wzrosły o 0,5 proc., a wolumen wyekspediowanych towarów wzrósł o 1,2 proc.

Dane potwierdziły brak wyraźnych oznak recesji w przemyśle, który nadal inwestuje w dobra kapitałowe, spodziewając się odbicia koniunktury w dalszych miesiącach.  Właśnie wydatki na tego rodzaju towary przesądziły o ogłoszonym dzisiaj wyniku. Wydatki konsumentów indywidualnych wyglądają niestety gorzej. Jest to zatem dowód dość wysokiego poziomu optymizmu menedżerów. W tym zakresie psychologiczny cel działań Fed został osiągnięty.

Reakcja rynków była gwałtowna – dolar wystrzelił w górę, rentowność amerykańskich obligacji znacznie wzrosła, a ropa ustanowiła dzienne minimum nieco ponad linią 126 USD. Dax wspiął się na dzienny szczyt i od wczoraj zyskał już prawie 2 proc. GPW zachowała jednak daleko posuniętą rezerwę – syndrom bessy ma wciąż silny wpływ na zachowania inwestorów. Linia 2950 pkt. ma na razie charakter magicznej zapory i brakuje odważnych do jej zaatakowania. Na czele stawki blue chipów znajduje się zyskujący ponad 4 proc. Bioton, ale tuż za nim podążają bardzo dzisiaj mocne PKO BP i PKN. Najgorzej radzi sobie KGHM, co nie dziwi w sytuacji wyprzedaży na rynku surowcowym.

Sesja za oceanem zacznie się od wzrostu o ok. 50 pkt. w przypadku indeksu DJI. Jeśli ropa nie zmieni kierunku, jest spora szansa, że na tym się nie skończy. Pozostaje mieć nadzieję, że zwyżka w Nowym Jorku pomoże pokonać poziom oporu w Warszawie. Jeśli nie, pozostanie poczekać do jutra na wyklarowanie się sytuacji, szczególnie w kwestii znaczenia dzisiejszego wzrostu obrotów.