Pią†ek, 15 marca to ostatni dzień zapisów na akcje Platinum Properties Group (PPG), deweloperskiej spółki założonej przez Piotra Wiśniewskiego i kontrolowanej od 2011 r. przez rodzinę rosyjskich biznesmenów — Igora Babajewa i jego syna Siergieja Michałowa.
Spółka zapowiedziała wejście na parkiet główny już podczas debiutu na NewConnect cztery lata temu. Projekt wreszcie wchodzi w fazę realizacji, jednak z problemami. Na początku marca PPG wydłużyło termin zapisów na akcje i zwiększyło dyskonto.
— Rynek pierwotny jest trudny i inwestorzy instytucjonalni mocno to wykorzystują — mówi Gustaw Groth, wiceprezes PPG.
Deweloper chce zdobyć 45 mln zł na wkład własny i budowę podmoskiewskiej inwestycji Svetly Dali. Jest już właścicielem działki, co wystarczyłoby do uzyskania kredytu. Dolny próg dojścia emisji do skutku to uplasowanie 20 mln akcji, co przyniosłoby 7 mln zł.
— Chcemy jednak mieć te pieniądze, by negocjować lepsze warunki kredytu. Zastanawiamy się też nad emisją innych instrumentów na prowadzenie inwestycji, jak obligacje, które mogłyby być uplasowane na innej niż warszawska giełdzie w Europie — mówi Gustaw Groth. Skala rosyjskiego przedsięwzięcia jest olbrzymia: to prawie 70 ha, na których powstanie 7 tys. mieszkań segmentu popularnego, 420 tys. mkw. powierzchni do sprzedaży. Planowana cena metra to 2 tys. USD. Budowa pierwszego etapu ma ruszyć jesienią i zakończyć się już w 2014 r.
— Do wakacji chcemy wybrać generalnego wykonawcę. Jesteśmy w trakcie rozmów z trzema spółkami: francuskim Bouyguesem, rosyjskim Petroholdingiem oraz polskim Unibepem — mówi Gustaw Groth.
Budowa osiedla jest zaplanowana na 6-8 lat. PPG szacuje koszty na około 2,7 mld zł, a zysk z inwestycji na 520 mln zł brutto. Taka inwestycja na wyłączność byłaby dla Unibepu sporym wyzwaniem i szansą — to spółka średniej wielkości (jej zeszłoroczne przychody sięgną około 900 mln zł), ale doświadczona we współpracy z instytucjami wspierającymi polski eksport (KUKE i BGŻ) oraz w budowaniu na rynkach wschodnich.
— Jest za wcześnie, oceniać realność naszego udziału w projekcie, a tym bardziej jego wpływ na przyszłość — mówi Jan Mikołuszko, prezes Unibepu.