PPK z zerową opłatą to już standard

opublikowano: 16-05-2019, 22:00

Maksymalna opłata za zarządzanie zapisana w ustawie, choć i tak bardzo niska, zaczyna być tylko teorią

Rezygnację z opłat za zarządzanie funduszami pracowniczych planów kapitałowych (PPK) do końca 2020 r. zapowiedziało Aviva Investors Poland TFI. Wcześniej na podobny ruch zdecydowało się Axa TFI.

O pół roku krótszy okres bez opłaty za zarządzanie proponują TFI PZU oraz PKO TFI. Podobne rozwiązanie zastosuje Nationale- -Nederlanden PTE, prowadzące największy OFE. Pobierać opłatę za zarządzanie będzie od początku, ale do końca czerwca 2020 r. jej wysokość będzie wynosić… 0,01 proc.

— Zerowa opłata oznaczałby, że robimy to za darmo. Funduszami zarządza się jednak odpłatnie. Dlatego obniżyliśmy opłatę do symbolicznego poziomu — tłumaczy Grzegorz Chłopek, prezes Nationale-Nederlanden PTE.

Jednak również po okresie rozruchu systemu instytucje finansowe nie będą zarabiać na przyszłych emerytach maksymalnych kwot, na jakie zezwala im prawo. Każda instytucja musi uruchomić osiem funduszy zdefiniowanej daty, różniących się udziałem akcji w portfelu. Wszystko w myśl zasady, że im uczestnikowi PPK bliżej do emerytury, tym mniej akcji. Z ujawnionych dotychczas ofert wiadomo, że instytucje finansowe będą skalować opłatę w myśl zasady,że im mniejszy udział akcji w portfelu, tym niższa stała opłata za zarządzanie. TFI PZU, PKO TFI oraz Nationale-Nederlanden PTE zadeklarowały jednak, że nawet w funduszach z największym udziałem akcji nie sięgną po dozwolone prawem 0,5 proc. Podobną deklarację przekazał „PB” Marek Przybylski, prezes Aviva Investors Poland TFI. W funduszach z najniższym udziałem akcji TFI PZU i PKO TFI proponują 0,25 proc. stałej opłaty za zarządzanie. Nationale-Nederlanden PTE tylko 0,2 proc.

W funduszu z największym udziałem akcji ten ostatni podmiot zastosuje stawkę 0,42 proc., co obecnie jest najniższą stawką na rynku. Warto podkreślić, że nawet dopuszczone prawem 0,5 proc. stałej opłaty za zarządzanie funduszami PPK, w porównaniu do funduszy inwestycyjnych będących w wolnej sprzedaży, jest stawką symboliczną.

— Już widać, że PPK to zupełnie inne rozdanie niż OFE, które działały na maksymalnych albo bliskich maksymalnych progach cenowych — komentuje Remigiusz Nawrat, wiceprezes PKO TFI.

— PPK to najlepszy i najbardziej opłacalny z istniejących na rynku programów długoterminowego oszczędzania — podkreśla Grzegorz Chłopek.

Obrona pozycji

Niewątpliwe każda z firm chce zdobyć dla siebie jak największy udział w rynku. Powodem tak zaciętej walki cenowej może być jednak chęć obrony pozycji w zupełnie innych częściach rynku.

— Dla grup ubezpieczeniowych, które zdecydowały się na uczestnictwo w programie PPK, jest to projekt retencyjny względem działalności ubezpieczeniowej. Oni muszą wziąć udział w PPK, by utrzymać pozycję w segmencie ubezpieczeń grupowych w zakładach pracy. Może się bowiem zdarzyć tak, że jeśli do jakiejś firmy wejdzie z PPK konkurencyjna grupa, to odbierze im kontrakt na ubezpieczenie grupowe — uważa Jan Rościszewski, wiceprezes PKO Banku Polskiego.

Zapewne właśnie takie podejście ułatwiło grupie PKO BP współpracę z Ergo Hestią, ubezpieczycielem z grupy niemieckiego Munich Re, największego na świecie reasekuratora. Ergo Hestia ma wykorzystać swoją sieć sprzedaży do pozyskiwania klientów dla PPK prowadzonego przez PKO TFI. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami PZU, grupa największego polskiego banku zamierza do walki o rynek PPK rzucić wszystkie własne siły — zarówno na poziomie bankowości korporacyjnej, jak i detalicznej. Ta ostatnia ma duże znaczenie w kolejnych transzach PPK, które stopniowo będą obejmować coraz mniejsze firmy. Jednym z argumentów w walce o rynek ma być sieć około 1,2 tys. placówek PKO BP i możliwość obsługi swoich rachunków przez uczestników właśnie w oddziałach banku.

— W kontaktach z nami przedsiębiorcy podnoszą kwestię, że dla wielu pracowników, zwłaszcza produkcyjnych, zdalne kanały obsługi to nie to. Oczekują obsługi oddziałowej. Pracujemy nad tym — przyznaje Cezary Burzyński, dyrektor ds. produktów długoterminowego oszczędzania w PKO Banku Polskim.

Grupa PKO BP bardzo ostrożnie wypowiada się o aspiracjach w segmencie PPK.

— Będziemy się starali dojść do limitu 15 proc. udziału w rynku PPK, ale rynek korporacyjny jest dla nas na tyle nowy, że dopiero po pierwszej transzy obejmującej przedsiębiorstwa zatrudniające ponad 250 pracowników będziemy mogli powiedzieć coś bardziej precyzyjnie — zaznacza Piotr Żochowski, prezes PKO TFI.

Tańsze IKE i IKZE

Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że choć umowy na prowadzenie PPK będą podpisywać przedsiębiorcy, to wyboru instytucji finansowej muszą dokonać za zgodą pracowników. Bardzo trudno więc oszacować, jaka będzie wypadkowa tej zależności. Grupa PKO BP na pewno jednak o niej nie zapomina. Poza samą opłatą za zarządzanie wymyśliła jeszcze jeden pomysł na wyróżnienie się w oczach uczestników nowego systemu emerytalnego. Ten, kto będzie uczestnikiem PPK prowadzonego przez to PKO TFI, będzie mógł kupować jednostki innych funduszy tego asset managera z niższą opłatą za zarządzanie. Jednak nie na zasadach ogólnych, ale w ramach pakietu emerytalnego obejmującego w pełni dobrowolne formy oszczędzania na starość, jakimi są IKE oraz IKZE.

— Stosujemy ten mechanizm wobec uczestników PPE. W pewnym sensie jest to program lojalnościowy. W 2020 r. zamierzamy dołączyć go do PPK — zapowiada Łukasz Kwiecień, wiceprezes PKO TFI.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu