Podbijasz nowy rynek? Nie musisz szukać lokalnych agencji, obsługę możesz zamówić u specjalistów w Polsce.
Każdy kraj ma swoją specyfikę. Inną kulturę, język i prawo. Nawet w pozornie bardzo podobnych krajach jak Polska i Czechy łatwo wpaść w pułapkę — choćby językową. A prosta informacja prasowa, zamiast informować, będzie tylko śmieszyć. Najprostszym sposobem, by uniknąć takich problemów, jest zatrudnienie agencji public relations. Ale nie znając kraju, trudno wybrać najlepszą. I jeszcze trzeba się porozumieć. Oczywiście zawsze można rozmawiać po angielsku, tylko po co? Aby uniknąć niepotrzebnych nieporozumień — czy to z miejscową agencją, czy z dziennikarzami — można obsługę prasową zlecić polskiej firmie PR. Na razie dotyczy to agencji, które są częścią międzynarodowych koncernów lub mają z nimi podpisaną umowę afiliacyjną. Zazwyczaj ich biura mieszczą się w wielu krajach — nie tylko w Europie, ale i na świecie. Dzięki temu klienci przez polską agencję docierają do usług PR w innych krajach.
Węgry? Nie ma sprawy...
Zasada jest prosta: podobnie jak w Polsce, dziennikarze zostaną zaproszeni na konferencję, dostaną informację prasową. Ale koordynacją zajmie się biuro w naszym kraju. Przykładowe działania PR obejmują m.in. tłumaczenia i wysyłkę informacji prasowych, przeprowadzanie lokalnych audytów mediowych i komunikacyjnych, badania rynków, analizę działań konkurencji, tworzenie dziennikarskich baz danych, prowadzenie pełnej komunikacji.
— Jeżeli firma chce prowadzić działania za granicą, a nie ma w danym kraju osoby odpowiedzialnej za kontakt z mediami, może się zwrócić do agencji PR w Polsce. Wtedy polskie biuro jest punktem kontaktowym dla klienta i przejmuje odpowiedzialność za koordynację działań na terenie innego kraju — wyjaśnia Wojciech Waglowski z Fleishman-Hillard.
Agencje PR zlecają obsługę klienta swojemu oddziałowi, np. na Węgrzech, lub firmie związanej umową afiliacyjną. A jeżeli w danym kraju nie ma ani jednego, ani drugiego, pomagają wybrać najlepszą agencję lokalną.
— Najpierw robimy wstępne badania, szukamy odpowiednich agencji. Jeżeli znamy rynek, mamy już sprawdzone agencje, jeżeli nie — korzystamy z danych związków firm PR i Międzynarodowej Organizacji Konsultantów ds. Organizacji (ICCO) — mówi Ryszard Solski, dyrektor generalny agencji Sigma.
Bliżej niż z Londynu
Po rozszerzeniu Unii Europejskiej szefowie międzynarodowych korporacji zauważyli, że kraje Europy Środkowej i Wschodniej są interesującym rynkiem.
— Przed wejściem do Unii kraje Europy Środkowej i Wschodniej były takimi „kraikami”, którymi można kierować z Londynu. Teraz nasz rynek ma dużo większe znaczenie, więc klienci, zamiast przez brytyjskie biuro, kontaktują się z nami bezpośrednio. Co więcej, zgłaszają się firmy, które wcześniej nie prowadziły działań PR w naszym kraju — zaznacza Ryszard Solski.
Dlatego też centrale na tę część świata powoli wyprowadzają się z Londynu i zaczynają przenosić się do Pragi lub Warszawy. Europejska firma logistyczna Wincanton Trans European podpisała roczny kontrakt z agencją Sigma International (Poland) na inicjowanie i koordynowanie działań PR w Europie Środkowo-Wschodniej. Sigma opracowała strategię komunikacji w całym regionie, pomogła klientowi wybrać miejscowych partnerów i przejęła odpowiedzialność za działania regionalne. I na razie nikt nie narzeka.