Nikt nie bada zjawiska zwolnień chorobowych w najcieplejszych miesiącach roku. Ale to się zmieni. Drżyjcie, lekarze.
Nie wiadomo, jaka jest skala zjawiska zwanego przez pracodawców „sezonem ogórkowo-budowlanym”. Narodowy Fundusz Zdrowia nie gromadzi informacji o liczbie zwolnień lekarskich. Zakład Ubezpieczeń Społecznych dane ma, ale najświeższe z 2006 r. Już one pokazują niebezpieczne trendy.
— W 2006 r. zarejestrowano 17,2 mln zwolnień lekarskich o czasowej niezdolności do pracy na łączną liczbę 216,6 mln dni. W porównaniu z 2005 r. był to wzrost odpowiednio o 2,9 proc. i 2,4 proc. Liczba osób, które w 2006 r. przynajmniej raz przebywały na zwolnieniu lekarskim wyniosła 5,5 mln i w porównaniu z rokiem poprzednim była wyższa o 10,9 proc. — mówi Mikołaj Skorupski, rzecznik ZUS.
Wezmą pod lupę
Na informacje „PB” o problemach w fabrykach (patrz tekst obok) żywiołowo zareagowali przedstawiciele organizacji pracodawców.
— Nie wiedziałam, że skala zjawiska jest aż taka. Dodam odpowiednie pytanie do ankiety, którą przeprowadzamy wśród firm. Może warto byłoby zrobić przegląd zwolnień lekarskich wydawanych w ostatnich dwóch latach, sprawdzić, którzy lekarze wypisywali ich najwięcej — tak na gorąco komentuje Małgorzata Krzysztoszek, ekspert PKPP Lewiatan.
— KPP zamierza prowadzić monitoring rynku pracy i na pewno zbadamy także kwestię zwolnień chorobowych — zapowiada Andrzej Malinowski, szef KPP.
Bujają w obłokach
Małgorzata Krzysztoszek uważa, że pracodawca powinien mieć pewien wpływ na udzielenie urlopu na żądanie.
— Państwowe firmy energetyczne planują strajki. Proszę sobie wyobrazić, że wszyscy pracownicy biorą wtedy urlop na żądanie. Może należałoby też zaprzestać systemu, w którym zarobki lekarzy w przychodniach zależą od liczby ich pacjentów, bo to może zachęcać do wypisywania niepotrzebnych zwolnień — zastanawia się ekspertka PKPP Lewiatan.
O winie lekarzy przeświadczony jest Andrzej Malinowski.
— Dziwnym trafem, gdy w Polsce płatne były urlopy dopiero powyżej pięciu dni, wszystkie choroby trwały co najmniej sześć dni. Jak lekarze, którzy nie rozumieją gospodarki i wypisują zwolnienia, mogą żądać podwyżek? — denerwuje się szef KPP.
Nie udało się ustalić, czy sprawą nieuczciwych zwolnień zajmuje się Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Zapytane o to w czwartek (przed długim weekendem) biuro prasowe ministerstwa poprosiło o mail, po czym poinformowało, że przekazało go do sekretariatu wiceminister, która w pracy będzie w poniedziałek. Na pytanie, czy nie można by zapytać o sprawę kogoś, kto jest w pracy, biuro prasowe odparło, że nie. Wszyscy na urlopach i zwolnieniach?