Pracownicy lepszego i gorszego sortu

Dyplomy dyplomami, ale nic nie jest ważniejsze od motywacji, lojalności i kultury kandydata.

Lepiej nie zapełniać wakatu, niż zapełnić go źle — nieodpowiedni pracownik może narazić firmę na finansowe, prawne i wizerunkowe straty, a także obniżyć morale koleżanek i kolegów oraz zepsuć atmosferę w zespole. Dlatego specjaliści z międzynarodowego serwisu pracy MonsterPolska.pl przestrzegają przed zbyt powierzchowną oceną kandydatów. Nazwa ukończonej uczelni ma — według nich — znaczenie, ale ważniejsze jest to, jak dana osoba organizuje sobie dzień, czy dobrze traktuje innych i umie panować nad emocjami. Sugerują, by w pewnym momencie rekrutacji odłożyć na bok CV i skupić się na rozmowie z aplikantem. A kogo stanowczo odradzają zatrudniać?

— Wskazaliśmy pięć typów pracowników, którzy narażają przedsiębiorstwa na kłopoty: osoby źle mówiące o innych, roszczeniowe, niezdecydowane, wybuchowe i nieodpowiedzialne — wymienia Aleksandra Pocheć, ekspertka z MonsterPolska.pl.

Zachęca jednak do wnikliwej oceny kandydatów, bo te same cechy charakteru czy nawyki mogą być zarówno zaletą, jak i wadą.

— Przykładem jest cienka granica między negocjowaniem warunków zatrudnienia a ich roszczeniowym stawianiem. Nic złego w asertywności. Jeśli jednak na rozmowie kwalifikacyjnej ktoś przejawia butę, tym bardziej będzie arogancki i destrukcyjny, gdy już zdobędzie posadę — przypuszcza Aleksandra Pocheć.

A kogo warto pozyskać? Serwis MonsterPolska.pl znowu wskazuje pięć typów pracowników. Krótką listę otwierają zmotywowani, bo — według badań Hay Group — mają oni o 50 proc. większe szanse na spełnienie oczekiwań. Znaleźli się na niej też ludzie nastawieni na rozwiązywanie problemów, lojalni i dobrze zorganizowani. Ostatnią grupę stanowią pozytywni — to osoby pogodne, optymistyczne, umiejące dostrzec w przeciwnościach szansę.

— W jednym z eksperymentów, przeprowadzonym wśród amerykańskich agentów ubezpieczeniowych, psycholog Martin Seligman wykazał związek między byciem pozytywnym a wydajnym. Okazało się, że optymiści sprzedali 37 proc. więcej polis niż pesymiści — przypomina Aleksandra Pocheć. Jej główna rada: dobro można zniszczyć — gdy więc zdobędziemy najlepszych z najlepszych, zadbajmy o to, by nie stali się gorszymi wersjami siebie. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Pracownicy lepszego i gorszego sortu