Pracownik na tacierzyńskim

Dorota Czerwińska
opublikowano: 2007-10-19 00:00

W akcji na rzecz godzenia aktywności zawodowej z rodzicielstwem ojców traktuje się, jakby byli dodatkiem do dzielnej, pracującej mamy.

BLStream pomaga w godzeniu ról pracownika i rodzica

W akcji na rzecz godzenia aktywności zawodowej z rodzicielstwem ojców traktuje się, jakby byli dodatkiem do dzielnej, pracującej mamy.

Firma BLStream chciała wziąć udział w konkursie „Mama w pracy”.

— Okazało się, że twardym kryterium jest zatrudnianie 30 kobiet, a my na 180 pracowników mamy ich 20. Nie zostaliśmy przyjęci. Jesteśmy firmą informatyczną i u nas zawsze będzie mniej kobiet. Dlaczego nie tata lub rodzic w pracy? Ojcowie, którzy u nas pracują, są bardzo przejęci swoją życiową rolą — mówi Agnieszka Żmijko, kierownik ds. personalnych w BLStream — firmie, która aktywnie i ciekawie realizuje hasło „tato w pracy”.

Elastycznie i w domu

— Kiedyś mężczyźni unikali obowiązków związanych z dziećmi. Teraz chyba rozsmakowali się w tacierzyństwie. Chętnie korzystają z udogodnień, które im oferujemy — zauważa Agnieszka Żmijko.

Informatycy w BLStream mają zadaniowy czas pracy. W ramach etatu muszą pracować 8 godzin dziennie, między 7 a 21. Mogą uzgodnić z przełożonym czas początku i końca pracy i ewentualną przerwę. Możliwa jest też praca w domu.

Narodziny dziecka pracownika są tu także wydarzeniem firmowym. Szefostwo rozumie, że wtedy rodzina staje się dla pracownika priorytetem. Reszta załogi jest przygotowana kompetencyjnie i organizacyjnie, by młodego ojca odciążyć. Zwykle bierze on miesiąc urlopu. Firma dba też o dzieci pracowników.

— Oprócz organizowania imprez z okazji św. Mikołaja czy Dnia Dziecka kupujemy wyprawki dla przedszkolaków i uczniów. Planujemy też częściowe finansowanie prywatnych szkół i przedszkoli, do których chodzą dzieci naszych pracowników, oraz udział w kosztach dodatkowych zajęć pozaszkolnych — wymienia menedżerka.

Jaki szef, taka firma

BLStream to firma z kapitałem fińskim. Panuje w niej otwarta kultura, oparta na ugruntowanych wartościach.

— Duże znaczenie ma postawa szefa. Nasz prezes Samuli Koski-Lammi jest harmonijny i spokojny. Sprawy rodzinne pracowników są dla niego ważne — mówi Agnieszka Żmijko.

Usprawiedliwienie członka zarządu, że nie będzie go na ważnym zebraniu, bo jego żona w zaawansowanej, bliźniaczej ciąży ma USG, nie wywołuje tu oburzenia ani śmiechu.

— Jest traktowane jako naturalne. Dlatego ludzie nie boją się mówić o swoich problemach. Nikt nie wykorzystuje rodzinnych usprawiedliwień, gdy mu się czegoś nie chce — twierdzi pani kierownik.

Nasz wizerunek

Zdaniem Agnieszki Żmijko, dzięki takiej kulturze firmy ci, którzy mają rodziny, łatwiej w niej psychicznie funkcjonują.

— Chcemy mieć zdrowych emocjonalnie i poukładanych w życiu prywatnym pracowników — mówi kierownik ds. personalnych.

Niedawno prezes Koski-Lammi miał rozmowę z menedżerem, u którego zauważył symptomy wypalenia zawodowego — zbytnią nerwowość, nadmierny krytycyzm. Poprosił, by przemyślał swoje funkcjonowanie w firmie.

— W ten sposób staramy się przyciągnąć ludzi i zatrzymać tych, którzy się z nami związali. Fluktuacja w naszej firmie wynosi 4 proc. w skali roku, choć na rynku pracy dla informatyków jest sporo propozycji — sumuje Agnieszka Żmijko.