Pracownik na wagę złota

Tylko wysoka dzietność i wzrost aktywności zawodowej uratują rynek pracy nad Wisłą. Deficyt pracowników narasta, a rząd jeszcze go pogłębia.

Sytuacja na rynku pracy jest już na tyle dobra, że przedsiębiorcy coraz bardziej odczuwają problemy ze znalezieniem rąk do pracy. Z kwartału na kwartał rośnie apetyt na powiększanie pracowniczej załogi, o czym świadczą systematyczny wzrost wakatów i intensywne tworzenie miejsc zatrudnienia. Problem z zasypaniem deficytu siły roboczej będzie narastał z każdym rokiem. Eksperci Narodowego Banku Polskiego (NBP) spodziewają się, że starzenie się społeczeństwa i problemy z aktywnością zawodową doprowadzą do istotnego spadku podaży pracy, który w perspektywie 2050 r. będzie wymagał uzupełnienia rynku blisko 5,3 mln migrantów.

Zobacz więcej

Marek Wiśniewski

Państwo nie pomaga

Niska stopa bezrobocia, wciąż rosnące zatrudnienie i przyspieszająca dynamika wzrostu płac działają na rząd usypiająco, a negatywne skutki decyzji politycznych zaczynają uderzać w gospodarkę. Z szacunków ekonomistów banku centralnego wynika, że zaplanowana na październik obniżka wieku emerytalnego podniesie liczbę emerytów tylko w tym roku o 200 tys. ZUS wyliczył, że wniosków o świadczenie emerytalne może się pojawić ponad pół miliona, a w przyszłym dodatkowe 150 tys. oprócz tych, której zostałyby złożone przy obecnie obowiązujących przepisach.

Eksperci szacują, że tylko w 2017 r. odwrócenie reformy emerytalnej może potencjalnie zmniejszyć liczbę osób aktywnych zawodowo nawet o 80 tys. Ciemne chmury nad rynkiem pracy zaczynają się zbierać również dzięki nowemu świadczeniu na dzieci. Po blisko roku od wejścia w życie programu 500+ skala dezaktywizacji zawodowej nie jest znacząca, ale problem może narastać. Dlaczego? Bo dodatkowa kasa zasilająca konta rodzin z dziećmi nie jest związana z pracą. To znaczy, że nie daje bodźców do aktywności zawodowej,szczególnie wśród kobiet. Ponadto działa zniechęcająco na tych, którzy znaleźli się na bezrobociu lub pracują na niskopłatnych stanowiskach.

Za mało aktywni

Obecnie najmłodsze roczniki czekające na wejście na rynek pracy są wyraźnie mniej liczne od roczników go opuszczających. Zasoby pracy kurczą się już od kilku lat i nie widać odwrócenia trendu. Eksperci nie mają wątpliwości, że trzeba włożyć więcej wysiłku na rzecz poprawy wskaźników aktywności zawodowej. Największe rezerwy są obecnie wśród osób w wieku przedemerytalnym trwale opuszczających rynek pracy, w najmłodszych grupach wieku wchodzących dopiero na rynek pracy oraz wśród kobiet w wieku reprodukcyjnym — podkreślają analitycy NBP, ale zwracają uwagę, że właśnie te grupy najmocniej dezaktywizuje hojny socjal i powrót do wieku emerytalnego 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.

Zdaniem Jacka Męciny, byłego wiceministra pracy, przy takiej polityce rządu pracodawcy muszą wziąć sprawę w swoje ręce.

— Przedsiębiorcy muszą uwzględniać w strategiach zmiany demograficzne, które wskazują, że w okresie najbliższych lat połowa dostępnych pracowników będzie miała ponad 50 lat, będą więc bardziej narażeni na choroby, mniejszą mobilność zawodową, ale w dalszym ciągu pozostaną cennymi pracownikami — uważa Jacek Męcina, doradca Konfederacji Lewiatan.

Analitycy banku centralnego wskazują zaś, że nawet płynąca szerokim strumieniem imigracja ze Wschodu nie wypełni ubytków na rynku pracy spowodowanych starzeniem się społeczeństwa. „W perspektywie dziesięcioleci bez istotnego wzrostu dzietności, zasoby pracy w Polsce będą się stale zmniejszać i starzeć. Symulacje demograficzne wskazują jednak, że w perspektywie kilku dekad kombinacja wysokiej dzietności i wysokiej aktywności zawodowej może zapewnić stabilizację proporcji osób aktywnych zawodowo do osób nieaktywnych” — czytamy w raporcie NBP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Kariera / Pracownik na wagę złota