Prawdziwa motoryzacja

opublikowano: 27-08-2021, 13:30

Roadster kompletny. Jest bezkompromisowy, ale bywa opiekuńczy. Zawsze próbuje się z tobą dogadać, ale jeśli przegniesz, będzie to po jego myśli. Taki drogowy mistrz erystyki.

Nie dla wszystkich
Nie dla wszystkich
To nie jest auto dla wielbiciela marki i wiatru we włosach. Te dwie cechy to za mało, by cieszyć się 718 Spyder. Trzeba jeszcze kochać motosport i dla tej miłości znosić hałas i niewygodę. Jeśli nie kochasz, Porsche ma dla ciebie Boxstera.
Torsten Klinkow

Na początek skupmy się na erystyce. Pierwsze zdanie definicji brzmi: „sztuka doprowadzania sporów do korzystnego rozwiązania bez względu na prawdę materialną”. Co to oznacza? Tylko tyle, że o ile retoryka jest narzędziem, którym do manipulacji posłużyć się można, o tyle w wypadku erystyki nie można inaczej, gdyż do manipulacji została stworzona. Żeby twoje było na wierzchu. Zawsze. Porsche podkręciło erystykę, szkoląc wybitnego mówcę – 718 Spyder. W drogowych sporach dosłownie cię pożre, ale tak, że się nie zorientujesz, żeś pożarty. Wiem, na pierwszy rzut oka zbagatelizujesz jego możliwości, ale uwierz mi. To już jest element gry.

Człowiek z chorągiewką

Uwaga na umiejętności
Uwaga na umiejętności
Każde wciśnięcie pedału gazu natychmiast przekłada się na spory przyrost prędkości. Podczas startu Spyder potrafi wierzgnąć zadziornie zadkiem, by zaraz posłusznie wrócić na zadany tor jazdy. Ale uwaga! Dość szybko wyczuje, czy umiesz jeździć. Jeśli nie, wybacza mniej i rzadziej.
materiały prasowe

Nie cierpię, gdy ktoś w mojej obecności używa zlepka „prawdziwa motoryzacja” i dodaje, że się skończyła. I do tego ten poważny, kategoryczny ton. A niby kiedy się skończyła? Wtedy, gdy BMW wyjęło spod maski M3 rzędową szóstkę i zastąpiło ją V8? Czy wtedy, kiedy wróciło do sześciu cylindrów? A może wtedy, gdy Ferrari zaczęło dodawać do swoich superaut hybrydy? Nie? To może wtedy, gdy normy emisji spalin wepchnęły pod maski popularnych aut trzycylindrowe silniczki? Przecież mniej więcej dekadę temu wszyscy żyliśmy tzw. downsizingiem. A może wtedy, gdy turbo stało się powszechne jak internet? A może później, kiedy jak grzyby po deszczu na rynku zaczęły kiełkować kolejne modele na prąd? Nie? A kiedy z ofert zaczęły znikać potężne V8? Czy wcześniej, np. wtedy, gdy zamontowaliśmy system stop/start? Lub gdy zaczęliśmy instalować w autach katalizatory? A może już całkiem dawno, gdy stwierdziliśmy, że człowiek biegnący z chorągiewką przed samochodem to przesada? Kiedy jedynie auto odpalane korbą mogło zasłużyć na miano „prawdziwego”? A może ta „prawdziwa” motoryzacja skończy się dopiero, kiedy prowadzenie przejmą autonomiczne pojazdy, a nasza rola ograniczy się do biernego siedzenia na czterech literach? Jak myślicie?

Mnie się wydaje, że każde pokolenie ma swoją motoryzację. Nie „prawdziwą”, ale taką, do której przywykło, którą zna i z którą wiążą się konkretne wspomnienia. Dla mojego ojca była to Alfa Romeo 2000 GTV, dla dziadka pewnie Fiat 508. Mnie ta „prawdziwa” kojarzy się z BMW E36 325i (moim pierwszym autem). Oczywiście z Fiatem 125p, za którego kierownicą zdobyłem upragnione „lejce”. Potem przyszedł zachwyt V8, V12 i bokserami. Ale do stu tysięcy pękniętych korbowodów, żadnego z tych rozwiązań nie uważam za to jedyne i prawdziwe. Powody? Najzwyczajniej w świecie nie wiem, czy to, co przyniesie elektromobilność, nie będzie cieszyło mnie jeszcze bardziej. Będę tęsknił? Owszem. Ale to nie powód, by przyszłości nie nazywać… prawdziwą. Dlatego mam swoją własną definicję prawdziwej motoryzacji. Nie czynią jej taką napęd, liczba cylindrów, systemów (lub ich braku) czy dźwięk. To też nie nadwozie, napęd na tył (czy przód) ani gramy wypluwanego dwutlenku węgla. To charakter. Prawdziwa motoryzacja to taka, która go ma. Według tej definicji 718 Spyder jest bardzo wysoko na liście „prawdziwków”.

Prawdziwek z Niemiec

Kindersztuba
Kindersztuba
We wprawnych rękach 718 Spyder okazuje się naturalizowanym torowym bolidem, który radością z połykania zakrętów, ostrych przyspieszeń i hamowań czy zbliżania się do granic praw fizyki chętnie dzieli się z właścicielem. Ale musisz pamiętać, że na lekcję drogowej kindersztuby 718 Spyder chadzał rzadko.
Richard Pardon

Do modelu 718 przylgnęła łatka „porsche dla ubogich”. Zupełnie się z nią nie zgadzam. Ja bym jej nie przykleił, bo nawet podstawowy Boxster (że o GTS nie wspomnę) to Porsche z krwi i kości. Innym niż kultowa 911, ale wciąż niesamowitym. Dla wielu, dzięki centralnie umieszczonemu silnikowi, nawet lepszym. W gamie 718, gdzie wraz z ceną rośnie moc, liczba cylindrów i prestiż, jest odnoga sportowa. Zarezerwowana dla Caymana GT4 i 718 Spyder. Oba to niemal torowe potwory, oba napędza 420-konny, czterolitrowy i sześciocylindrowy bokser (podrasowana jednostka z Carrery 992). W obu nie zastosowano doładowania. W obu masa ma znaczenie. Są maksymalnie – uwaga brzydkie słowo – odelżone. Cel – sportowe doznania. Spyder od GT4 różni się tym, że nie ma dachu. Zatem skoro lato (jak miałem auto w teście, pogoda była nieco lepsza), to wsiadam w cabrio.

Czym jest 718 Spyder? Przede wszystkim maszyną dla świadomego klienta. Po pierwsze, patrząc na nie, musi widzieć 718 powodów za, a nie 911 przeciw. Po wtóre, musi wiedzieć, co kupuje. Spyder jest przy Boxsterze jak bokser wagi ciężkiej przy tym z koguciej. Ta sama precyzja, ale mocniej bije. Do rzeczy. Karbonowy nieregulowany fotel to oczywiście dodatek, ale jakże na miejscu. Podobnie jak „chrząknięcie”, z którym budzi się do życia 420 koni. Ale to też kolejne dowody na to, że nie jest to samochód na wszystkich. Dźwięk sześciu cylindrów wkręconych na wyższe obroty powoduje, że włosy stają dęba. Jest mocny, gardłowy i wulgarny. Ale jest też… bez przerwy. Nieważne, czy z dachem czy nie – jest głośno. I musisz to lubić. 718 Spyder setkę osiąga w 3,8 s. O zmianę przełożeń dba PDK. Auto jest doskonale przygotowane na tor – ma suchą miskę olejową, dyfuzor i twarde jak poglądy radykałów oraz obniżone jak ich tolerancja zawieszenie. To daje zdumiewającą precyzję na torze.

Cztery kółka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
×
Cztery kółka
autor: Łukasz Ostruszka
Wysyłany co dwa tygodnie
Łukasz Ostruszka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Elektromechaniczne wspomaganie jest genialnie skonfigurowane i dużo podpowiada kierowcy. Na drodze? Cóż, o komforcie Boxstera, który jak by nie było jest autem sportowym, nie ma mowy. Jest twardo, głośno i na dobrą sprawę (dłuższą trasę) niewygodnie. Dość nadmienić, że miękki dach w Spyderze jest składany ręcznie (by zmniejszyć masę). Procedura składania jest nieco kłopotliwa. A i dostęp do tylnej przestrzeni bagażowej utrudniony (można się tam dostać tylko przy otwartym dachu). Po co więc Spyder, gdy jest Boxster? Skoro nawet ten bazowy (z dwulitrowym, czterocylindrowym silnikiem) jest doskonałym (i przy okazji sporo tańszym) samochodem? A po co uznani winiarze bawią się w wina naturalne? Chodzi o pokazanie wielu twarzy tego samego owocu (to u winiarzy) czy modelu (to w Porsche).

Erystyka stosowana

Wino naturalne
Wino naturalne
Porsche 718 Boxster jest jak dobre wino od doskonałego winiarza. Znasz, lubisz – bierz w ciemno, posmakuje. 718 Spyder ma specyficzny smak. Jak wino naturalne. I choć jest od tego samego doskonałego producenta, bywa mętne i ma specyficzny „finisz”. Nie dla każdego. Zanim kupisz karton… umocz choć usta.
materiały prasowe

W małym zgrabnym ciele Porsche upakowało gigantyczną dawkę emocji odmienianych przez każdy przypadek. Różnica w porównaniu ze zwykłym Boxsterem polega na zagęszczeniu tych emocji. Boxster jest zwinny, niesamowity, zadziorny, szybki, szalony, ale i posłuszny, wdzięczny, zrównoważony. Spyder też, ale bardziej (nie dotyczy trzech ostatnich cech). Zgoda, jest przewidywalny, ale do czasu. Będzie pomagał, ale do czasu. Jak wspominałem, to mistrz erystyki i jak przegniesz, wyjdzie na jego. Nie jest łatwo wyprowadzić Spydera z równowagi, ale jego wytrzymałość na poczynania krnąbrnych kierowców jest zdecydowanie niższa niż ta, jaką stawia Boxster. Spyder znacznie gorzej znosi brak umiejętności, poszanowania praw fizyki czy brak rozsądku. Takie zachowania wypunktuje. I to ad personam. Boxster jest pod tym względem dużo bardziej układny. Czterolitrowy bokser drący rurę za twoimi plecami, pochodzi z GT4, czyli bazuje na motorze z Carrery 992. Jego sześć przeciwsobnych tłoków przerabia wysokooktanową benzynę na 420 konie mechaniczne i tyle samo niutonometrów w czasie krótszym, niż zdążysz zdmuchnąć świeczki i pomyśleć życzenie. A jeśli marzenie dotyczy osiągów superauta, to Spyder spełnia je w 3,8 sekundy do pierwszej setki na liczniku, który zamyka (podobno) przy 301 km/h. Ale nie liczby są na torcie najważniejsze, prawda? Na tym torcie na pewno.

Spyder poza osiągami dostarcza unikanego doświadczenia. Smakuje wybornie analogowo. Każdy fizyczny kontakt z tym autem wzmaga przekonanie, że to wciąż maszyna, a nie urządzenie elektroniczne. Naciskając, kręcąc, ciągnąc czy pchając, musisz użyć konkretnej siły, tu nie da się niczego trącić przypadkiem. Nawet zmiana biegu w manualnym trybie superszybkiej dwusprzęgłówki PDK przypomina przestawianie zwrotnicy kolejowej. Do tego hamulce potrzebują solidnego kopnięcia, ale w zamian odwdzięczają się milimetrową precyzją i fenomenalną skutecznością. To auto dla świadomego nabywcy. Dla innych jest – równie wspaniały – Boxster (który w odpowiedniej wersji może być równie szybki). Zanim wsiądziesz do Spydera na stałe, spróbuj go. Pochodzenie z doskonałej stajni nie gwarantuje twojego zadowolenia. To surowe i naturalne auto i jako takie nie wszystkim będzie smakować, tak jak nie wszystkim smakują wina naturalne. Nawet gdy produkuje je ich ulubiony winiarz. To auto dla entuzjastów, fanów motosportu. Nie pokocha go ktoś, kto jest tylko fanem tej marki.

Choć ma ABS, ESP, PSM i kilka innych skrótowców i jest rasowym przedstawicielem „prawdziwej” motoryzacji. Mimo że powstał kilka lat temu.

Patrząc z praktycznej strony, Spyder to zbiór wad. Serce jednak pozwoli ci go kupić, za nic mając cenę (od 461 tys. zł). Dużo jak na twardy, niewygodny, niski samochód, w którym dach trzeba naciągać własnoręcznie. Mało jak możliwość obcowania z cudem techniki. Tej schodzącej.

Pean prawdziwej motoryzacji

Konieczność, normy, oczekiwania i prawo – to wszystko powoduje, że takie auta jak 718 Spyder muszą się zmienić. Ale to żaden koniec. Na wiosnę podczas telekonferencji jeden z członków zarządu Porsche przyznał, że ostatni model z gamy, jaki będzie zasilany prądem, to 911. Zapytany o 718, uśmiechnął się tylko i powiedział, że… nie może nic powiedzieć. Co to oznacza? Koniec modelu? 718 na prąd? Czy może na biopaliwo? To się okaże. Ale w wypadku tej marki jestem spokojny. Czymkolwiek byłyby napędzane Porsche przyszłości, będą „prawdziwe”, bo napchane charakterem jak człowiek sernikiem na święta.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane