Prawie trzech dekad nie da się wygumkować

04-06-2018, 22:00

Rocznicę najważniejszego w dziejach Polski wydarzenia powojennego PiS najchętniej by wyzerowało.

Dzień Wolności i Praw Obywatelskich, ustanowiony przez Sejm na pamiątkę zmieniających ustrój Polski wyborów z 4 czerwca 1989 r., przyjęty został w 2013 r. niespotykanym stosunkiem głosów 405:0, przy 25 posłach SLD wstrzymujących się oraz 30 niegłosujących pojedynczych reprezentantach PiS. Ówczesny największy klub opozycyjny generalnie, na czele z prezesem, był jak najbardziej za. I trudno, żeby głosował inaczej, skoro w 1989 r. podczas Okrągłego Stołu aktywnym uczestnikiemzakulisowych biesiad władzy z opozycją w Magdalence był m.in. Lech Kaczyński, zaś po wyborach senator Jarosław Kaczyński, działając na zlecenie Lecha Wałęsy, sprytnie wysadził PRL-owską koalicję PZPR z jej przystawkami ZSL i SD, doprowadzając do powstania rządu Tadeusza Mazowieckiego. Ciekawe, że 29 lat temu przeciwnikami okrągłostołowych porozumień oraz wyborów byli — zjednoczeni niezgodą na kontrakt z władcami PRL — m.in. poprzedni prezydent Bronisław Komorowski oraz obecny premier Mateusz Morawiecki.

Zobacz więcej

4 czerwca 1989 r. drużyna Lecha Wałęsy zdobyła 161/161 możliwych miejsc w Sejmie oraz 99/100 w Senacie. Fot. Chris Niedenthal - FORUM

Role odgrywane 29 lat temu przez polityków znaczących również dzisiaj trzeba wciąż przypominać. Niestety, rocznicę najważniejszego w dziejach Polski wydarzenia po II wojnie światowej sprawujące wszechwładzę PiS najchętniej by wyzerowało. Potwierdził to demonstracyjny brak 4 czerwca jakichkolwiek akcentów państwowych. Wszystko, co ważne dla III RP, obecni władcy najchętniej by ze świadomości narodowej wygumkowali, ponieważ zgodnie z dyrektywą propagandową tzw. dobrej zmiany rozwój Polski zaczął się dopiero od wyborów… 25 października 2015 r. W uszanowaniu znaczenia wyborów z 4 czerwca 1989 r. najbardziej niewygodna dla obecnych władców jest oficjalna nazwa święta, zwłaszcza jej drugi człon o prawach obywatelskich. Niestety dla wszystkich nuworyszy i politycznych faryzeuszy — historyczna prawidłowość przedstawia się jak w tytule. Lepszy czy gorszy wpływ na dorobek III RP miały/mają kolejne rządzące ekipy, a przecież dłużej/krócej władzę sprawowali/sprawują już wszyscy.

Związanie 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości z datą 11 listopada jest oczywistością. Notabene przez długie lata II RPwcale tak nie było, ten dzień z 1918 r. został umocowany ustawowo jako święto dopiero w 1937 r. Jego powojennym odpowiednikiem oczywiście jest 4 czerwca 1989 r. Przy czym po zaborach i I wojnie światowej nieistniejąca Polska odzyskała niepodległość, natomiast istniejąca w 1989 r. — wolność. Obie wartości są pokrewne, ale nie tożsame. W każdym razie, bez wątpienia właśnie 4 czerwca zaczęło się przywracanie cywilizacyjnej i gospodarczej normalności w naszym regionie Europy. W ślad za Polską cały wasalny wobec Moskwy obóz państw formalnie niepodległych posypał się niczym kostki domina do końca 1989 r. — najpóźniej przeszło to krwawo w Rumunii. Dlatego również w kontekście miedzynarodowym jakiekolwiek deprecjonowanie znaczenia historycznego zwrotu z 4 czerwca 1989 r. i odlewanie zastępczych złotych cielców jest wielką narodową nieuczciwością.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / Prawie trzech dekad nie da się wygumkować