Premier chce handlować polskim węglem

  • Emil Górecki
06-06-2014, 00:00

Polski węgiel w polskim domu — takiej idei towarzyszy pomysł budowy państwowych składów.

Węgiel jest drogi na składzie, mimo że relatywnie tani na zwałach w kopalni. Gdzieś po drodze jego cena rośnie geometrycznie — dociekał na początku maja premier Donald Tusk. Zapowiedział, że chce, by węgiel detaliczny do gospodarstw domowych trafiał z polskich kopalni.

Fot. Bloomberg
Zobacz więcej

Fot. Bloomberg

— Dyskutowaliśmy nad projektem utworzenia państwowych składów węgla. Będziemy pracowali nad tym, czy będzie to nowa struktura, czy oparta na tych spółkach, które do tej pory zajmowały się handlem węglem. Handel węglem powinien być poddany pewnym regulacjom — mówi szef rządu.

Dotychczas na polskim rynku liczącymi się dystrybutorami węgla do gospodarstw domowych są SkładyWęgla. pl oraz przedsiębiorcy zrzeszeni w Izbie Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla (IGSPW). Pierwsza firma, w której 40 proc. udziałów ma Marek Falenta, wpadła w tarapaty: w środę policja i Centralne Biuro Śledcze aresztowali 10 osób z jej kierownictwa.

Są podejrzani m. in. o oszustwa, wyłudzanie podatku VAT i pranie brudnych pieniędzy (85 mln zł). Złożono wnioski o zatrzymanie 5 osób, do zamknięcia wczorajszego wydania gazety sąd zdecydował o przedłużeniu aresztu dwóm. Donald Tusk uważa, że państwowe składy węgla pomogą w budowaniu standardów poprzez certyfikację i pilnowanie rynku przed nieuczciwą konkurencją. Podobny cel stawia sobie Izba Sprzedawców Polskiego Węgla.

To zrzeszenie około 200 firm, które w kilkuset składach rozsianych po kraju sprzedają rocznie około 10 mln ton węgla opałowego. Nie zgadza się jednak, że cenę winduje system sprzedaży. W maju wyjaśniali premierowi w liście, że zalegający na hałdach węgiel po 200 zł za tonę nie ma zastosowania w gospodarstwach domowych. Ten, którego potrzeba do palenia w przydomowych piecach, kosztował w 2013 r. średnio 578 zł brutto za tonę, a dystrybutorzy dostają go wyłącznie na przedpłaty.

— Czekamy na konkrety dotyczące państwowych składów węgla. Trzeba wiedzieć, że tworzenie alternatywnej sieci sprzedaży jest bardzo kosztowne. Jeśli miałby to być kolejny pośrednik w handlu węglem, to państwo zrobiłoby krok do tyłu. Od półtora roku proponujemy stworzenie sieci franczyzowej czy licencyjnej, która wprowadzi pewien standard oraz wyróżnik polskiego węgla. Dziś rynek zalewa węgiel importowany, który jest tańszy i zwykle gorszej jakości. Przedstawialiśmy ten pomysł rządowi, ale na razie bez odzewu — mówi Adam Gorszanów, prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla.

Przymiarki do głębszego wejścia w handel węglem robi Węglokoks. W kwietniu zarejestrował spółkę Węglokoks Kraj, która już w tym roku ma sprzedać na polskim rynku 1 mln ton węgla, a docelowo nawet 3-3,5 mln ton rocznie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu