Premier gasi światło

opublikowano: 28-12-2017, 22:00

Szokująca prognoza na 2018 rok: motoryzaja

Chcąc zamknąć usta niedowiarkom”, Mateusz Morawiecki, tuż po objęciu teki premiera, przyspiesza realizację planu rozwoju elektromobilności, którego jest autorem. Wprowadza dopłaty do zakupu samochodów elektrycznych — 40 proc. ceny państwo bierze na siebie. Jednocześnie znacznie podnosi akcyzę na używane auta sprowadzane do Polski i nieco mniej znacznie — na nowe z tradycyjnym napędem. Gwałtownie przyspiesza też rozbudowa sieci stacji ładowania. Efekty? Niedowiarki milkną, bo… toną w ciemnościach.

Otóż działające w Polsce przedsiębiorstwa, przyzwyczajone, że dopłaty bywają, a nie są, masowo ustawiają się w kolejkach po elektryczne samochody.

Popyt znacznie przewyższa podaż, dla jego zaspokojenia zostaje zniesione cło na chińskie pojazdy elektryczne. W efekcie do firmowych flot (zakupy flotowe to trzy czwarte rynku nowych aut w Polsce) trafiają nie dziesiątki, lecz setki, a nawet tysiące „elektryków”.

Milion aut elektrycznych to dodatkowy popyt na 2,3-4,3 TWh energii rocznie. Plan zakładał, że ów milion pojawi się na drogach w 2025 r., m.in. dlatego, by umożliwić przygotowania, m.in. modernizację sieci przesyłowej. Decyzja o przyspieszeniu sprawia, że już w 2018 r. zamiast zakładanych 13 tys. aut na prąd po Polsce jeździ 180 tys. Szacuje się, że potrzebują blisko 405 tys. MWh energii rocznie. Ponieważ większość elektrycznych aut kupiły firmy dla pracowników poruszających się po mieście, rosną sterty wniosków o dodatkowe przyłącza prądu do wielkomiejskich biurowych skupisk. Wnoszą o to również niektóre wspólnoty mieszkaniowe i zarządcy galerii handlowych.

Latem 2019 r. zostaje wprowadzony 20. stopień zasilania. Obejmuje już nie tylko przedsiębiorstwa, ale również biura, sklepy (przydała się decyzja o ograniczeniu handlu w niedziele) i osiedla mieszkaniowe. Po serii pożarów spowodowanych przez przeciążone instalacje pojawiają się ograniczenia w użytkowaniu aut elektrycznych.

To najczarniejszy scenariusz. Może go wywołać jedna decyzja, do której — co warto podkreślić — namawiają premiera niemal wszystkie środowiska promujące elektromobilność.

To jedna z naszych szokujących prognoz, tzw. czarnych łabędzi (wydarzenie bardzo mało prawdopodobne, ale o potencjalnie wielkich konsekwencjach)

Przeczytaj inne szokujące prognozy >>>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Premier gasi światło