Premier kontra minister skarbu

Agnieszka Berger
opublikowano: 12-06-2006, 00:00

Czy premier celowo zwleka z dymisją dwóch wiceministrów skarbu? Podobno chce, by od razu trafili do zarządów dużych spółek. Do wzięcia jest PSE.

Wkrótce powinny zakończyć się targi związane z obsadą zarządów w największych spółkach energetycznych. Michał Krupiński, wiceminister skarbu, od niedawna odpowiedzialny za branżę energetyczną (którą odziedziczył po Piotrze Rozwadowskim), zapowiada, że w najbliższym czasie (prawdopodobnie około połowy czerwca — red.) zostaną wybrani liderzy megakonsolidacji w sektorze energetycznym. Przyznaje, że to oznacza również zmiany personalne w najważniejszych spółkach — przede wszystkim Polskich Sieciach Elektroenergetycznych (PSE).

— Liderzy muszą być fachowcami. Muszą też identyfikować się z rządowym programem dla energetyki, bo to oni będą go realizować. Konieczne jest również, by cieszyli się pełnym zaufaniem ministra skarbu i zespołu sterującego odpowiedzialnego za wdrożenie programu — mówi Michał Krupiński.

O szczegółach i terminach planowanych zmian nie chce się wypowiadać, bo — jak podkreśla — leżą one w kompetencji Wojciecha Jasińskiego, szefa resortu skarbu (MSP). A co zamierza minister?

Niewiążąca propozycja

Nieoficjalnie wiadomo, że w kręgach rządowych od pewnego czasu wymienia się nazwiska trzech głównych kandydatów na miejsce Stanisława Dobrzańskiego, szefa PSE. Oprócz Stanisława Bortkiewicza z warszawskich wodociągów (byłego szefa Ursusa) i Jacka Sochy, doradcy ministra gospodarki (eks-prezesa Zamojskiej Korporacji Energetycznej), na liście jest wiceminister Piotr Rozwadowski, kandydat premiera. Jak odnosi się do tych nieoficjalnych informacji sam zainteresowany?

— Padają różne propozycje, o czym pisał „PB” i inne gazety. Mają one jednak charakter nieoficjalny, więc trudno mi je komentować — mówi Piotr Rozwadowski.

Wiceminister podkreśla, że nigdy nie dostał takiej propozycji od „osób, które są władne podejmować takie decyzje”, czyli od ministra skarbu. Rozmawiał natomiast z premierem.

— Rozmowa z premierem na temat możliwości wykorzystania nas (rzecz dotyczy też Macieja Heydla — red.) w branżach, którymi zajmowaliśmy się w ministerstwie, odbyła się już kilka tygodni temu. Odczytaliśmy ją jako niewiążącą propozycję. Nie była ona ukierunkowana na konkretne podmioty — zapewnia Piotr Rozwadowski.

Nieoficjalnie mówi się jednak, że wiceminister był bardzo zainteresowany objęciem fotela prezesa Południowego Koncernu Energetycznego (PKE), na którym od dawna zasiada Jan Kurp. Jeszcze kilka tygodni temu z kręgów rządowych płynął jednoznaczny komunikat: wyrok zapadł i Jan Kurp nie ma szans utrzymać posady. Okazało się jednak, że szef PKE ma cichych sojuszników, którzy być może zdołają przekonać MSP do pozostawienia go na stanowisku. Piotr Rozwadowski stanowczo zaprzecza, że zabiegał o tę dymisję, by „wskoczyć” na wolne miejsce.

— Jestem bardzo daleki od tego, by kogoś wygryzać czy eliminować. Gdyby odwołano któregoś z dotychczasowych prezesów i dostałbym propozycję, tobym ją rozważył. Moja decyzja byłaby jednak uzależniona przede wszystkim od tego, jaki byłby skład zespołu menedżerskiego, czy dawałby on szansę na to, żeby zrobić w spółce coś sensownego — twierdzi Piotr Rozwadowski.

Transakcja wiązana

Od półtora tygodnia wiceminister „pozostaje w spoczynku”, bo — podobnie jak Maciej Heydel — przekazał wszystkie swoje obowiązki pozostałym podsekretarzom i sekretarzowi stanu. Premier miał zdymisjonować obu wiceministrów z końcem maja, jednak nadal tego nie zrobił. Piotr Rozwadowski twierdzi, że z braku czasu. Nieoficjalnie mówi się, że chodzi o transakcję wiązaną. Blokując dwa kierownicze etaty w MSP, Kazimierz Marcinkiewicz chce wymusić powołanie skonfliktowanych z Wojciechem Jasińskim podsekretarzy stanu na stanowiska w spółkach.

Jacek Kurski z PiS, wiceszef sejmowej komisji skarbu, jest oburzony tym, że wymiana władz PSE trwa tak długo. Ale niekoniecznie chce, by miejsce obecnego prezesa zajął kandydat premiera.

— Nie pojmuję, co Stanisław Dobrzański wraz z całym układem z WSI nadal robi w strukturach PSE i Exatela. To zagraża bezpieczeństwu państwa. Liczę, że wkrótce nastąpią zmiany. Wiążę duże nadzieje z tym, że minister skarbu zastrzegł decyzje personalne dotyczące tej spółki do swojej wyłącznej kompetencji — mówi Jacek Kurski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu