Premier ma tylko/aż rok i dziesięć dni

02-10-2014, 00:00

Z kodeksowych przepisów wynika, że planowe wybory do Sejmu i Senatu odbędą się 11 października 2015 r.

Teoretycznie może to być także któraś z dwóch niedziel następnych, ale prezydent zwykle wyznacza głosowanie w pierwszym terminie. Konstytucyjny mandat Rady Ministrów, której Sejm udzielił wotum zaufania, ma zatem ściśle określoną długość, podaną w tytule. Tymczasem Ewa Kopacz we wczorajszym exposé wielokrotnie podkreślała, że jej obietnice skrojone zostały na wiele lat. Takie kalendarzowe rozmydlenie to chwyt bardzo wygodny w kampanii wyborczej, ponieważ zdecydowanie trudniej rozliczać się z konkretów rozpisanych na rok. Wniosek z tego, że pewna przedłużenia władzy na kadencję 2015– 19 jest nie tylko Platforma Obywatelska, lecz również nowa premier personalnie.

Ciekawym wątkiem był stosunek Ewy Kopacz do Donalda Tuska, z którego łaski i ręki przecież otrzymała stanowisko. Gdy władzę przejmuje inna opcja, to premierowi jest dużo łatwiej, bo w exposé może jechać na poprzednikujak na łysej kobyle. W tym wypadku zaznaczył się pewien dualizm. Nowy rząd oczywiście jest polityczną, programową i w 72 proc. personalną kontynuacją poprzedniego, ale zarazem musi się jakoś wizerunkowo odróżniać. Z obietnicy pani premier, że w rok uda się jej zrobić to, co poprzednikowi nie wyszło latami, wynika, że pryncypał był po prostu… leniem. Jeszcze bardziej zdumiewa logika odzyskiwania przez nowy rząd zaufania Polaków. Aż korci naturalnie zapytać, któż owo zaufanie roztrwonił, palec automatycznie wskazuje tę samą postać…

Środowiska biznesowe ożywiła zapowiedź założeń do nowej ordynacji podatkowej i nowego prawa działalności gospodarczej. Od przyjęcia założeń do wejścia ustawy w życie prowadzi bardzo długa droga, rozwlekana na lata. Ale sam sygnał takich prac powinien polskim przedsiębiorcom, a w kwestii podatkowej wszystkim obywatelom, zapalać alarmowe światełko. Przez ćwierć wieku wolności w III RP przedsiębiorcy przekonali się już kilka razy, że im mocniej swoboda gospodarcza akcentowana jest w tytułach i preambułach kolejnych ustaw, tym gorzej bywa w środku. Zwłaszcza w zestawieniu z pochodzącą z końcówki 1988 r. najprostszą ustawą nieżyjącego już ministra Mieczysława Wilczka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Premier ma tylko/aż rok i dziesięć dni