Premier: warto umierać za pierwiastek

opublikowano: 2007-06-05 15:08

Warto umierać za pierwiastek - powiedział premier Jarosław Kaczyński, pytany we wtorek, czy Polska będzie zabiegała o zmianę systemu głosowania w Radzie UE, zapisanego w Traktacie Konstytucyjnym, na system pierwiastkowy.

Warszawa zaproponowała, by system pierwiastkowy zastąpił w nowym traktacie konstytucyjnym UE przewidziany w eurokonstytucji system głosowania w Radzie UE - tzw. podwójną większością. W systemie pierwiastkowym głos każdego kraju jest obliczony na podstawie pierwiastka kwadratowego z jego liczby ludności. W efekcie siła głosu przeliczona na pojedynczego obywatela mniejszego państwa członkowskiego jest dowartościowana, większego zaś - osłabiona.

W ocenie szefa rządu, "warto umierać za pierwiastek", ponieważ ważne jest, żeby konstrukcja Europy była możliwie satysfakcjonująca dla wszystkich i żeby przynajmniej w sposób radykalny nie podważała pewnego typu równowagi, która od 50 lat budowała sukces EWG, a potem UE.

Podczas szczytu UE, który odbędzie się w dniach 21-22 czerwca ma zostać przyjęty mandat będący podstawą debaty podczas Konferencji Międzyrządowej. Podczas Konferencji przedstawiciele krajów UE mają dyskutować o przyszłości Traktatu Konstytucyjnego.

O tym, że Polska nie łagodzi swojego stanowiska w sprawie wpisania do nowego traktatu europejskiego tzw. systemu pierwiastkowego powiedział premier w ubiegłym tygodniu w rozmowie z PAP. Polska jest gotowa umierać za system pierwiastkowy - mówił wtedy szef rządu.

Według premiera, "mamy argumenty odnoszące się do Polski, ale (...) mamy również argumenty odnoszące się do Europy i one są może nawet istotniejsze".

"Nie można takich rzeczy traktować na takiej zasadzie, że +nam się spieszy i w związku z tym musimy to od razu zdecydować+. To nie jest dobra metoda" - powiedział we wtorek J.Kaczyński. W środowej rozmowie z PAP premier mówił, że mandat na Konferencję Międzyrządową powinien być sprecyzowany tylko tam, "gdzie wszyscy się zgadzają". W spornych kwestiach - dodał - "niczego nie należy próbować przedwcześnie rozstrzygać".

We wtorek premier przekonywał, że jeśli podliczyć ludność krajów, które ratyfikowały i nie ratyfikowały eurokonstytucję, zdecydowanie więcej osób jest w tych państwach, które jej nie ratyfikowały.

Traktat, jak mówił szef rządu, "został w tej chwili, na skutek sprzeciwów różnych państw, co do różnych fragmentów, poddany temu co się w nauce nazywa refutacją (obalenie za pomocą argumentu- PAP), bardzo głębokiej krytyce zmieniającej jego treść".

W związku z tym, jak przekonywał J.Kaczyński, dojdzie do rewizji traktatu. "W tych ramach jest rzeczą całkowicie uzasadnioną przedyskutowanie spokojnie, bez pośpiechu (...) także tej kwestii (systemu głosowania w Radzie UE-PAP). I to postulujemy" - powiedział.

Szef rządu podkreślił, że Polska jest bardzo zainteresowana tym, by szczyt UE przyniósł sukces. Sukces - jak mówił - "zależy od tego, czy będzie podjęta próba narzucenia na siłę rozwiązań wspólnych, bez dyskusji, czy też mandat (...) będzie umożliwiał taką dyskusję".

"My chcemy by umożliwiał dyskusję. Chcemy dyskusji w tej kwestii, także w szeregu innych, przy czym jeśli chodzi o ten szereg innych spraw, to mamy niekiedy licznych sojuszników" - podkreślił J.Kaczyński.

Traktat w obecnym kształcie zakłada powołanie europejskiego ministra spraw zagranicznych oraz "prezydenta" UE, który byłby wybierany na okres dwóch i pół roku; reprezentowałby wspólnotę na zewnątrz w sprawach dotyczących wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa.

Ponadto zapisy konstytucji znoszą obecnie obowiązujący wymóg jednomyślności przy głosowaniach w sprawach dotyczących większości dziedzin wspólnej polityki. Konstytucja nadaje też Unii kompetencje w zakresie wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa - w tym stopniowego określania wspólnej polityki obrony.

"To są sprawy, o których mówimy z nieco większą elastycznością, ale oczywiście nie zgadzamy się na to, by kraje członkowskie były zupełnie pozbawione suwerenności w polityce zagranicznej" - mówił w środę PAP premier.(PAP)