Prezes PLL LOT zarobi więcej

opublikowano: 20-02-2014, 00:00

Rada nadzorcza może zaproponować kontrakt menedżerski. Dziś szef linii jest daleko w tyle za innymi.

Sebastianowi Mikoszowi stuknął rok na stanowisku prezesa PLL LOT, które objął po raz drugi po rezygnacji i trzyletniej przerwie. Wygląda na to, że jego praca zostanie doceniona.

— Walne LOT zdecydowało o zmianie statutu spółki. Kompetencje w zakresie ustalania wysokości wynagrodzeń na podstawie kontraktów zostały przeniesione na radę nadzorczą LOT. To rada zdecyduje, czy wprowadzić taki kontrakt w spółce, oraz określi jego szczegółowy zakres. Zmiana statutu wejdzie w życie po jej zarejestrowaniu przez właściwy sąd — mówi Agnieszka Jabłońska-Twaróg, rzeczniczka MSP.

Rada nadzorcza żwawo wzięła się do roboty.

— Powołaliśmy komitet, który jest zobowiązany do przygotowania warunków i zasad wynagrodzeń członków zarządu. W grę wchodzą kontrakty menedżerskie, ale zobaczymy, jakie będą decyzje — mówi Wojciech Balczun, szef rady nadzorczej LOT.

Do kogo równać

MSP konsekwentnie stara się urynkowić wynagrodzenia prezesów spółek, w których ma udziały. To jedyny sposób na obchodzenie ustawy kominowej i przyciągnięcie do nich wysokiej klasy menedżerów. LOT jest jedną z ostatnich spółek, gdzie do takich zmian jeszcze nie doszło. Jakub Karnowski, prezes PKP, zarabia 59 tys. zł miesięcznie, a jego roczna premia może sięgnąć sześciokrotnej wartości pensji. Dariusz Krawczyk, prezes Ciechu, który wyciągnął spółkę ze strat, zarabiał 80 tys. zł, po czym rada nadzorcza znacząco obcięła jego pensję. Pensje w branży lotniczej są wysokie. Michael O’Leary, prezes Ryanaira, ma 0,8 mln EUR pensji podstawowej i 0,5 mln EUR wynagrodzenia uzależnionego od realizacji celów. Christoph Franz, szef Grupy Lufthansa, zarobił w 2012 r. niemal 2,6 mln EUR.

Dać czy nie

Sprawa budzi mnóstwo emocji w samej spółce. — Prezes był do niedawna w drugiej setce na liście płac i zarabiał dużo mniej niż piloci, których wynagrodzenie przekracza 20 tys. zł — twierdzi jeden z pracowników.

— Trwa proces wręczania wypowiedzeń zmieniających wynagrodzenia głównie personelu latającego o 20 proc. Trudno znaleźć logiczne argumenty, dlaczego pensja prezesa ma iść w górę. Tu chodzi o zwiększenie pensji z ponad 20 tys. zł do 40 tys. zł — mówi jeden ze związkowców.

Nie wszyscy uważają, że to dużo.

— Stała część pensji prezesa powinna wynieść 20 tys. zł miesięcznie, zmienna — nawet 40 tys. rocznie i zależeć od płynności i wyniku finansowego. Wynagrodzenia pozostałych członków zarządu powinny być o 15-20 proc. niższe — podpowiada jeden z ekspertów z międzynarodowym doświadczeniem w spółkach lotniczych.

— Sebastian Mikosz radzi sobie nieźle. Jeśli wyprowadzi LOT na prostą, zostanie jednymz dziesięciu topowych menedżerów w Polsce — twierdzi wysokiej rangi urzędnik.

LOT odsuwa odbiór drugiej transzy pomocy publicznej, która miała trafić do spółki w ostatnie wakacje, ale nastąpi najwcześniej w tegoroczne, bo sytuacja spółki się poprawia. Prezes zapowiada, że postara się, by transza była niższa od planowanych 400 mln zł. Strata LOT za ubiegły rok na pewno będzie niższa niż 20 mln zł, o których zarząd mówił w listopadzie, a dużo niższa niż planowane 140 mln zł. Z drugiej strony, eksperci wskazują, że LOT ma dużo szczęścia: paliwo jest tanie, waluta silna, dreamlinery przynoszą efekty operacyjne. Nie wiadomo, jak linia poradzi sobie, gdy warunki zewnętrzne się pogorszą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu