Prezydent Aleksander Kwaśniewski, zgodnie z zapowiedziami, nie przyjął w piątek dymisji premiera Marka Belki. Według prezydenta, jeżeli nie zajdą inne konstytucyjne okoliczności, ten rząd będzie działał do czasu stworzenia nowego gabinetu, powołanego przez następny parlament.
W czwartek Sejm nie podjął decyzji o skróceniu kadencji, a tym samym o przeprowadzeniu przyspieszonych wyborów parlamentarnych. Odbędą się one w konstytucyjnym terminie - jesienią. Po tej decyzji Sejmu premier w piątek przed południem złożył dymisję rządu na ręce prezydenta.
Kwaśniewski argumentując odmowę przyjęcia dymisji, podkreślił że czas do wyborów nie jest odległy, więc powoływanie dziś nowego rządu jest "niecelowe i byłoby proceduralnie skomplikowane".
Jak wyjaśnił, gdyby dymisja została przyjęta musiałaby się odbyć procedura powoływania nowego gabinetu, a wówczas, w razie niepowodzenia tej misji, Polsce groziłyby wybory latem - "w terminie niedogodnym, ze względu na wakacje". "Nie ma to wszystko żadnego racjonalnego uzasadnienia" - dodał.
"Rząd pracuje i oczekuję, że będzie jak najlepiej wypełniał swoje obowiązki aż do wyboru nowego parlamentu i powołania nowego rządu" - powiedział prezydent. Zaznaczył, że 3 maja rozmawiał na ten temat z Belką i - jak dodał - "nie zaszły żadne nowe okoliczności", stąd decyzja o nieprzyjęciu dymisji.
Prezydent zapowiedział, że decyzję o wyznaczeniu terminu wyborów parlamentarnych podejmie do 21 lipca. Jak dodał, w grę wchodzą cztery kolejne niedziele, zaczynając od 25 września (a także 2, 9 lub 16 października).
Kwaśniewski zaapelował do obecnego parlamentu, aby nie przyjmował ustaw niekorzystnych dla Polski, dla polskiej gospodarki, obliczonych tylko na efekt wyborczy. "Apeluję też, aby (parlament) nie szedł na skróty, jeśli chodzi o jakość legislacyjną" - dodał.
Zapowiedział, że będzie korzystał ze swoich uprawnień i będzie odmawiał podpisania ustaw, które uzna za szkodliwe.
Kwaśniewski powiedział, że idea przeprowadzania wyborów parlamentarnych wiosną jest ciągle aktualna. Jego zdaniem, wpisanie takiej zasady do konstytucji byłoby najlepszą gwarancją tego, że wybory mają się odbywać w pierwszej części roku.
Prezydent zaznaczył, że nie będzie komentować zapowiedzianego przez Marka Belkę przystąpienia do Partii Demokratycznej. "To są decyzje indywidualne" - podkreślił.
Według niego, po tym jak Sejm nie zdecydował się na samorozwiązanie, znaleźliśmy się w sytuacji nieformalnej kampanii wyborczej. Zdaniem prezydenta, mamy do czynienia z dekompozycją sceny politycznej, szczególnie jej centrolewicowej części.
W związku z tym - ocenił Kwaśniewski - będą pojawiały się różne deklaracje dotyczące przynależności politycznej. "Jako prezydent nie zamierzam ani komentować takich decyzji, ani na nie wpływać" - podkreślił.
Prezydent zaznaczył, że z Markiem Belką będzie się kontaktował jako z premierem rządu. Jak podkreślił, jest przekonany, że Belka będzie nadal dobrze pełnił obowiązki szefa rządu, bo jest osobą kompetentną i odpowiedzialną.
Na pytanie, czy obecny rząd powinien jeszcze podejmować decyzje prywatyzacyjne, także te oceniane jako kontrowersyjne, prezydent odpowiedział, że "absolutnie tak".
"Ten rząd powinien podejmować decyzje. Te, które należy (podjąć). Moim zdaniem, decyzje prywatyzacyjne są kontrowersyjne, kiedy rząd jest w pierwszych miesiącach działania, także po dwóch, po trzech" - podkreślił Kwaśniewski.
Jak dodał, jeszcze nie spotkał takiej decyzji prywatyzacyjnej, która nie byłaby przez kogoś kwestionowana. "W najgorszym przypadku jest kwestionowana przez tych, którzy przegrali konkurs czy przetarg prywatyzacyjny" - powiedział.