Prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział, że podpisze ustawę o abolicji podatkowej. Dodał, że zrobi to z "mieszanymi uczuciami".
- Podpiszę (ustawę) z bardzo mieszanymi uczuciami. W moim przekonaniu nie ma przesłanek, żeby zakwestionować jej konstytucyjność. Jestem po licznych rozmowach z prawnikami i nie ma tam tego typu zastrzeżeń, przynajmniej większość ich nie wyraża - powiedział prezydent podczas konferencji prasowej w Lublinie.
Zaznaczył, że traktuje ustawę o abolicji podatkowej jako ryzykowny instrument, który rząd zamierza zastosować dla ograniczenia szarej strefy w gospodarce.
- Instrument jest mocny. To taki mocny lek i w związku z tym skutki uboczne mogą być mocne i ryzykowne, ale rząd ma tego świadomość (...). Proponując ten lek rząd bierze również odpowiedzialność za ryzyko skutków ubocznych. Za rok będziemy mogli sprawdzić, co z tego wyszło, ile tych deklaracji, ile tych pieniędzy zostało zgłoszonych do opodatkowania, czy wpłynęło 600 mln do budżetu i czy cała rzecz okazała się skuteczna - powiedział.
Zgodnie z ustawą o abolicji podatkowej i deklaracjach majątkowych, osoby, które ujawnią ukrywany dotychczas dochód, będą musiały zapłacić jednorazowy podatek w wysokości 12 proc. Zaległości należy jednak ujawnić do końca 2002 r. Jeżeli podatnicy nie zgłosiliby ukrywanych dochodów do opodatkowania, to po ujawnieniu ich przez Urząd Skarbowy musieliby zapłacić karny, 75-proc. podatek.
ONO, PAP