Próba zamachu obnażyła słabość reżimu

Zamachowcy mogą znaleźć naśladowców, chaos w Wenezueli będzie się pogłębiał, a władze wykorzystają okazję do zaostrzenia represji przeciwko opozycji — to główne wnioski po sobotnich wydarzeniach w Caracas.

 W czasie parady wojskowej siedem osób zostało rannych w wyniku eksplozji, spowodowanych prawdopodobnie przez drony wyładowane materiałami wybuchowymi. Incydent, do którego doszło w czasie transmitowanego na żywo przemówienia Nicolása Madury, był według władz skierowany przeciwko prezydentowi. Drony zostały strącone w wyniku działania urządzeń blokujących sygnał radiowy — twierdzą władze, które w związku z incydentem aresztowały sześć osób. Zamach, do którego przyznała się grupa określająca się jako Żołnierze w koszulkach, dowodzi, że presja Wenezuelczyków na znienawidzony reżim rośnie.

Odpowiedzialny za wszechogarniającą korupcję, hiperinflację, problemy z zaopatrzeniem sklepów, nawet w podstawowe produkty, oraz płynącą do sąsiednich krajów falę uchodźców rząd coraz bardziej opiera władzę na armii. Zamach to kolejny przykład narastającego chaosu. W 2017 r. przez kraj przetoczyła się fala naznaczonych przemocą protestów, jednak prezydentowi udało się utrzymać stanowisko. Według przeciwników Nicolása Madury, majowe wybory, po których zyskał kolejną 6-letnią kadencję, zostały sfałszowane. Po majowych aresztowaniach wojskowych w związku z domniemaną próbą obalenia prezydenta mnożą się plotki o kolejnych spiskach przeciwko następcy Hugona Cháveza. Zdaniem amerykańskiego socjologa Davida Smilde’a, sobotni zamachowcy mogą znaleźć naśladowców.

— Autorytarni przywódcy, tacy jak Maduro, lubią uchodzić za niezniszczalnych. Jednak przekaz do społeczeństwa był fatalny i mógł pobudzić zbiorową wyobraźnię — ocenia w rozmowie z agencją Bloomberg specjalista z uniwersytetu Tulane.

— Nicolás Maduro znalazł się w bardzo delikatnym położeniu. Wymierzona w rząd i narastająca przemoc wskazuje, że destabilizacja może się pogłębić — wtóruje mu Dmitris Pantoulas, wenezuelski analityk polityczny.

Władze wykorzystają sobotnią próbę zamachu jako pretekst do wzmożenia represji przeciwko opozycji — nie mają tymczasem wątpliwości przeciwnicy polityczni Nicolása Madury. Właśnie w taki sposób reżim działał dotychczas, co skutkowało pogłębieniem się międzynarodowej izolacji bogatego w ropę, niegdyś jednego z najzamożniejszych krajów świata. Wymierzony przeciwko prezydentowi incydent nie przyniesie mu ani odrobiny współczucia ze strony zwykłych Wenezuelczyków, którzy nie mają za grosz zaufania do rządu i oficjalnej propagandy, a których głównym zmartwieniem jest związanie końca z końcem.

— Jedyny wniosek ze środowych wydarzeń jest taki, że rząd ma także problem z własnym bezpieczeństwem — ocenia Carlos Romero, politolog Uniwersytetu Centralnego w Caracas.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Próba zamachu obnażyła słabość reżimu