Producent Bonda chce kupić mydło

  • Alina Treptow
opublikowano: 11-10-2012, 00:00

Pharma CF zainwestuje ponad 10 mln w rozbudowę fabryki. Chce też przejmować rywali.

Bond poradził sobie w kryzysie. I nie chodzi o znanego agenta wywiadu brytyjskiego, ale markę kosmetyczną dla mężczyzn, która należy do niepołomickiego producenta kosmetyków Pharma CF, zarządzanego przez Marię i Eligiusza Rabiejów.

— Jesteśmy zadowoleni z wyników sprzedaży Bonda (planowany wzrost na koniec 2012 r. wyniesie 7 proc.). Jest to trzecia najsilniejsza marka kosmetyków dla mężczyzn w Polsce — przekonuje Eligiusz Rabiej, prezes Pharma CF.

Bond odpowiada za 23 proc. obrotów spółki. Gdy rywale dopiero próbują sił w tym segmencie, Pharma CF chwali się wieloletnim doświadczeniem — oprócz Bonda ma w ofercie kosmetyki marki Korsarz i Football. Dodajmy, że segment kosmetyków dla mężczyzn będzie najszybciej rosnącym — według danych Euromonitora International, w 2016 r. osiągnie wartość 401 mln EUR.

Podkrakowski producent nie zapomniał o paniach, którym sprzedaje kosmetyki pod marką: Venus, Cztery Pory Roku czy Missy. Cztery Pory Roku próbuje sił w segmencie kosmetyków naturalnych, zdaniem Eligiusza Rabieja, jednym z bardziej perspektywicznych. Oprócz inwestycji w produkty, planuje także infrastrukturalne.

W ciągu najbliższych tygodni zamknie transakcję zakupu działki, przylegającej do zakładu w Niepołomicach. Łączna wartość inwestycji — zakup nieruchomości, adaptacji i rozbudowy — wyniesie kilkanaście milionów złotych.

Pieniądze na inwestycje się znajdą, ponieważ producent może pochwalić się dobrymi wynikami. Na koniec bieżącego roku obroty Pharma CF mają wynieść 76 mln zł, przy rentowności netto na poziomie 13,5 proc. W 2016 r. przychody mają sięgnąć 90 mln zł. Choć może być znacznie więcej, pod warunkiem że spółka zrealizuje plany akwizycyjne.

— Prowadzimy rozmowy z kilkoma spółkami kosmetycznymi, mocnymi w tych segmentach, w których nas nie ma, np. w pielęgnacji twarzy i detergentach [mydła, żele pod prysznic — red.] — twierdzi Eligiusz Rabiej.

Do przejęcia mogłoby dojść najwcześniej w przyszłym roku. Producent sfinansuje je przede wszystkim kapitałem własnym. Jeśli zabraknie, zgłosi się do inwestora prywatnego, z którym prowadzi wstępne rozmowy. Rywale ostrzegają podkrakowskiego producenta. Henryk Orfinger, prezes i założyciel Dr Ireny Eris, uważa, że rozwój poprzez przejęcia jest dość ryzykowny.

— Prawie wszyscy czołowi gracze rynku kosmetycznego rozwijają się organicznie. A dotychczasowe próby konsolidacji nie zakończyły się sukcesami — uważa Henryk Orfinger. Oprócz akwizycji, podkrakowska spółka liczy na rynki zagraniczne, które dzisiaj odpowiadają za 20 proc. obrotów.

— Największe osiągamy w UE — Niemczech, Austrii, Holandii i Wielkiej Brytanii. W najbliższych latach oprócz tego kierunku chcemy skupić się na Ukrainie i Rosji — zapowiada Eligiusz Rabiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu