Produkcyjniaki i woda

Elżbieta Sawicka
opublikowano: 2007-12-14 00:00

Kiedy Stalin zaprasza na wódkę, nie odmawia się. Kilkudzie- sięciu pisarzy radzieckich karnie stawiło się na przy-

jęciu wydanym w domu Gorkiego 26 października 1932 roku. Generalissimus obwieścił im, że „produkcja dusz jest ważniejsza od czołgów”, wzniósł toast za inżynierów dusz i tak zaczęła się historia produkcyjniaków. Na wielkie budowy socjalizmu ruszyli nie tylko posłuszni grafomani, ale też Paustowski, Pilniak, Płatonow. Ich powikłane losy opisał w pasjonującym reportażu holenderski dziennikarz Frank Westerman, z wykształcenia hydrolog. Zauważył przy tym, że tylko starożytne tyranie i XX-wieczne systemy totalitarne mogły sobie pozwolić na odwracanie biegu rzek i inne gigantyczne przedsięwzięcia wodne mające ujarzmić naturę. Jedynym wyjątkiem od tej reguły jest jego ojczysty kraj: Holandia.

Elżbieta Sawicka

publicystka