Produkujemy to, co wymyślili inni

Gabriel ChrostowskiGabriel Chrostowski
opublikowano: 2025-05-22 20:00

Kapitał zagraniczny odegrał kluczową rolę w transformacji polskiej gospodarki, lecz jego duże zaangażowanie niesie ze sobą również negatywne konsekwencje. Pozostajemy w znacznym stopniu odpowiedzialni za produkcję tego, co zostało wymyślone i zaprojektowane poza granicami kraju.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Skala uzależnienia polskiej gospodarki od kapitału zagranicznego jest wysoka na tle państw UE i naszego regionu. Firmy kontrolowane przez inwestorów zagranicznych stanowią 7,6 proc. wszystkich polskich przedsiębiorstw. Dla porównania, w Rumunii zagraniczne korporacje stanowią 2,9 proc. przedsiębiorstw ogółem, w Czechach 1,9 proc., a na Węgrzech jest to 1,5 proc. Zatrudniają także co trzeciego Polaka: ich udział w zatrudnieniu to 33,5 proc, podczas gdy w Czechach jest to 27,7 proc., a na Węgrzech 22,7 proc.

Ta struktura własnościowa rzutuje bezpośrednio na pozycję Polski w globalnych łańcuchach wartości. Staliśmy się eksportową potęgą – z udziałem 1,52 proc. w światowym eksporcie towarów zajmujemy 22. miejsce na świecie. Nasz koszyk jest znakomicie zdywersyfikowany – od mebli przez AGD po części samochodowe. Mamy też dobrze prosperujące usługi, które stanowią ważną część sukcesu eksportowego Polski po światowym kryzysie finansowym. Generalnie kapitał zagraniczny przyniósł technologię, know-how i dostęp do zagranicznych rynków, a to wszystko umożliwiło szybki awans gospodarczy po 1989 r.

Ale jest też druga strona medalu: na razie specjalizujemy się głównie w środkowych ogniwach łańcucha, czyli tam gdzie marże są relatywnie niskie. Świadczy o tym struktura łańcucha dostaw w przemyśle i usługach, która pokazuje jaki odsetek przedsiębiorstw danego kraju odpowiada za określoną czynność. W przemyśle w mniejszym stopniu – na tle Niemiec - odpowiadamy za dizajn, czyli wymyślenie, a następnie zaprojektowanie produktu. W większym stopniu odpowiadamy zaś za czynności okołoprodukcyjne (kategoria „inne”): etykietowanie czy pakowanie. W usługach w mniejszym stopniu odpowiadamy natomiast za badania i rozwój, inżynierię, IT. Niemieckie firmy kontrolują znacznie więcej etapów, co świadczy o ich mocnej pozycji w łańcuchu dostaw. Polskie – nie.

W międzynarodowym podziale pracy kraje takie jak Niemcy czy Holandia dostarczają zaawansowane komponenty, technologie i maszyny produkcyjne, podczas gdy kraje takie jak Polska w większym stopniu pełnią rolę ośrodka montażowego, skąd gotowe produkty są reeksportowane na rynki europejskie i światowe.

Ta sytuacja jest typowa dla obecnego etapu rozwoju gospodarczego Polski. Ale jednocześnie to prędzej czy później będzie musiało się zmienić.

Zachodnie koncerny selektywnie dobierają transfer technologii i wiedzy, dlatego by szybko podążać w górę łańcucha wartości (np. mniej odpowiadać za montaż produktu, a więcej za jego projektowanie), konieczna jest większa rola krajowego kapitału, który m.in. tworzy się na giełdzie. Dlatego tak ważne jest, by polska giełda rosła i wspierała rozwój krajowych firm.

Możesz zainteresować się również: