Prognostyczne tabu pęka z hukiem

Pierwsi wyłamali się ekonomiści Crédit Agricole, którzy w poniedziałek podnieśli prognozę tegorocznego wzrostu gospodarczego w Polsce do okrągłych 5 proc. Dzień później identyczną wartość w swoich tabelach umieścił zespół PKO Banku Polskiego.

 Analitycy PKO BP na początku roku zakładali, że wzrost wyniesie 4,6 proc. Mimo że była to już wówczas wyjątkowo optymistyczna na tle rynku prognoza, to zastrzegali, że polska gospodarka może rosnąć w jeszcze szybszym tempie. I tak też się stało. Ekonomiści obu instytucji wskazują, że rewizja w górę to przede wszystkim zasługa konsumpcji wspartej na solidnych fundamentach rynku pracy oraz ożywienie inwestycyjne, przede wszystkim w szykujących się do jesiennych wyborów samorządach. Ale na tym nie kończy się lista miłych zaskoczeń.

- Pierwsze półrocze pokazało, że polska gospodarka radzi sobie bardzo dobrze z negatywnymi wydarzeniami w globalnej gospodarce - tłumaczy Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP.

W podobnym tonie podwyżkę prognoz uzasadniał Jakub Borowski, główny ekonomista Crédit Agricole.

 O tym, że ekonomiści podniosą swoje prognozy co najmniej do tego poziomu pisaliśmy w "PB" tydzień temu. Jaskółką zwiastującą rewizje był Indeks zaskoczeń ekonomicznych wyliczany przez platformę analityczną SpotData, który mierzy odchylenie danych spływających z gospodarki od tego, czego spodziewają się analitycy.

 

 Co dalej? Wśród makroekonomistów panuje przekonanie, że szczyt koniunktury nastąpił w II kw., a rekordowe roczne tempo wzrostu, czyli nieco poniżej 5,5 proc. między marcem a czerwcem, trudno będzie powtórzyć w najbliższym czasie. 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Sołtys

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Prognostyczne tabu pęka z hukiem