Prokurator wszczął śledztwo w sprawie KIO

opublikowano: 10-02-2014, 00:00

Wokół wielkiego przetargu na warszawskie śmieci jest coraz goręcej. Prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa ujawnienia poufnych danych przez KIO jest wysokie — uznała prokuratura

Krajowa Izba Odwoławcza (KIO) rozstrzyga spory w przetargach opiewających często na grube miliardy. Dlatego powinna być czysta jak łza. Zbierają się nad nią jednak czarne chmury i wizerunek KIO może zostać mocno nadszarpnięty. Chodzi o postępowania dotyczące przetargu na odbiór śmieci w Warszawie. Firmy ubiegające się o kontrakty warte ponad 0,5 mld zł walczą zaciekle i postępowanie odwoławcze w tej sprawie jest najdłuższym w historii KIO. A im dłużej trwa, tym atmosfera robi się gęstsza. W piątek prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie „ujawnienia tajemnicy przedsiębiorstwa Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania [MPO — red.] (…) poprzez doręczenie uczestnikom postępowań odwoławczych przed KIO (…) opinii biegłego zawierającej tajemnice przedsiębiorstwa MPO”. To reakcja na zawiadomienie złożone przez MPO, o którym pisaliśmy pod koniec stycznia. Miejska firma zajmująca się utylizacją odpadów poinformowała w nim, że — jej zdaniem — w upublicznionej opinii biegłego, który na zlecenie KIO badał jej ofertę, znalazły się informacje objęte tajemnicą przedsiębiorstwa, których izba nie miała prawa przekazywać. Prokuratura, wszczynając śledztwo, uznała, że zachodzi duże prawdopodobieństwo złamania prawa.

Zobacz więcej

ARBITER POD OSTRZAŁEM: Krajowa Izba Odwoławcza, którą kieruje Paweł Trojan (z lewej), od zawsze jest krytykowana przez tych, którzy przegrywają sprawy. Tym razem jednak Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania, którego prezesem jest Krzysztof Bałanda, nie wyszło na pieniacza — prokuratura wszczęła śledztwo na podstawie jego zawiadomienia. [FOT. FOTORZEPA/FORUM, WM]

„Ustalony w sprawie przebieg zdarzenia w wysokim stopniu uprawdopodabnia, że zostało popełnione przestępstwo z art. 23 ust. 1 o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji” — czytamy w uzasadnieniu do decyzji Prokuratury Rejonowej Warszawa — Mokotów.

— Nasze zawiadomienie do prokuratury stanowi wyraz dezaprobaty wobec działania KIO, która — naszym zdaniem — mogła złamać prawo.

Najpierw ujawniono informację wrażliwą, kolportując raport, a później na rozprawie próbowano ten fakt usankcjonować informacją, iż izba postanowiła o zdjęciu klauzuli tajemnicy przedsiębiorstwa. Z zadowoleniem przyjęliśmy informację dotyczącą wszczęcia postępowania, bo może w ten sposób ochronimy nie tylko siebie, ale ograniczymy praktyki przenoszenia walki konkurencyjnej na poziom KIO. Prokuratura, decydując się wszcząć śledztwo, potwierdziła, że nasze argumenty dają wystarczającą podstawę do takiego kroku — mówi Krzysztof Bałanda, prezes MPO.

Justyna Tomkowska, rzeczniczka KIO, od nas dowiedziała się o wszczęciu śledztwa. Dlatego izba na razie tego nie komentuje.

Sekrety podane na tacy

MPO przekonuje, że w wyniku działania KIO konkurenci poznali największe sekrety firmy i mają uprzywilejowaną pozycję w kolejnych przetargach, np. na zimowe czy letnie sprzątanie miasta, bo będą w stanie przewidzieć, jaką cenę zaproponuje MPO.

— Tajemnica przedsiębiorstwa to jedno z kluczowych praw podmiotu działającego na rynku konkurencyjnym. W wyniku upublicznienia w raporcie biegłego części informacji złożonych na ręce KIO, stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa,zostały ujawnione niektóre koszty, ich struktura i metodologia kalkulacji. Dane otrzymali odwołujący się, z którymi MPO rywalizuje nie tylko w tym postępowaniu. Znalazły się one także w prasie, w formie cytatów, co naraziło spółkę na utratę wypracowywanego latami dobrego imienia — tłumaczy Krzysztof Bałanda.

Prokuratura podzieliła ten pogląd, bo wszczęła śledztwo także w zbiegu z art. 305 § 2 Kodeksu karnego, który mówi o „rozpowszechnianiu informacji lub przemilczaniu istotnych okoliczności mających znaczenie dla zawarcia umowy będącej przedmiotem przetargu albo wejściu w porozumienie z inną osobą, działając na szkodę właściciela mienia albo instytucji, na rzecz której przetarg jest dokonywany”.

Mieszkańcom nie szkodzi

Wszczęcie śledztwa może mieć poważne konsekwencje. Zdaniem niektórych prawników, to wystarczający argument za tym, by KIO wszczęła postępowanie dyscyplinarne wobec sędziów orzekających w sprawie przetargu. To mogłoby dodatkowo wydłużyć postępowanie odwoławcze — i tak rekordowo długie. Co na to władze Warszawy?

— Jesteśmy bardzo zainteresowani tym, by trwające już kilka miesięcy postępowanie odwoławcze w KIO wreszcie się zakończyło, bo wstrzymuje podpisanie umów. Na szczęście, nie odbija się to na mieszkańcach — w 10 dzielnicach, których dotyczą postępowania przed KIO, działa system pomostowy i będzie działał, dopóki nie będzie można wdrożyć ostatecznego — mówi Agnieszka Kłąb, zastępca rzecznika prasowego urzędu miasta.

Końca nie widać
Problemy z przetargiem na odbiór i zagospodarowanie warszawskich śmieci zaczęły się w chwili ogłoszenia postępowania. Firmy zamierzające ubiegać się o zlecenie skutecznie zaskarżyły przetarg, w którym preferowano zagospodarowanie odpadów przez składowanie, a nie odzysk. Miasto zmieniło kryterium oceny na najniższą cenę, co też zostało zaskarżone, ale tym razem bezskutecznie. W przetargu wystartowało pięć firm. Zlecenia przypadły Miejskiemu Przedsiębiorstwu Oczyszczania (MPO), Lekaro PPHU Jolanta Zagórska i firmie Sita Polska. Przegrani, Byś Wojciech Byśkiniewicz i konsorcjum z udziałem Remondisu, odwołali się od rozstrzygnięcia i zawiadomili prokuraturę, Centralne Biuro Antykorupcyjne oraz urząd antymonopolowy o podejrzeniach popełniania przestępstw. W takcie postępowania Krajowa Izba Odwoławcza (KIO) postanowiła powołać biegłego w celu sprawdzenia, czy ceny oferowane przez MPO i Lekaro nie były rażąco niskie. Reakcją zamawiającego był wniosek o odwołanie składu sędziowskiego, który trafił na biurko premiera (w składzie zasiadał Paweł Trojan, prezes KIO). Wniosek został odrzucony, a biegły sporządził opinię. Uznał w niej, że w przypadku kilku kontraktów, zdobytych przez MPO przychody firmy nie pokryją kosztów. MPO zareagowało zawiadomieniem prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez KIO, które upubliczniło opinię zawierającą rzekomo tajemnice przedsiębiorstwa. Kolejna rozprawa we wtorek. [ANP]

 

554 mln zł Taka jest wartość trzyletnich kontraktów (dotyczących 10 dzielnic Warszawy), o które cztery firmy: MPO, Lekaro, Remondis i Byś, toczą walkę przed KIO…

982 mln zł …a taka jest wartość całego systemu gospodarki śmieciowej w 18 dzielnicach. To o 864 mln zł mniej, niż zakładał ratusz.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu