Prokuratura bada lewe obligacje

Dawid Tokarz
opublikowano: 20-03-2009, 00:00

Kilka tysięcy osób kupiło nielegalnie wyemitowane obligacje Rentier.dk. Śledczy sprawdzają, czy nie zostali oszukani.

2 tys. osób zostało na lodzie. Właściciel zielonogórskiej firmy zginął w wypadku

Kilka tysięcy osób kupiło nielegalnie wyemitowane obligacje Rentier.dk. Śledczy sprawdzają, czy nie zostali oszukani.

10 dni temu w wypadku samochodowym zginął Waldemar K., prezes i jedyny właściciel firmy Rentier.dk. To tragiczne wydarzenie dodatkowo skomplikowało sytuację, w jakiej znalazło się ponad 2 tysiące osób, które w 2008 r. za 6 mln zł kupiły obligacje firmy. Obligacje, jak się okazuje, wyemitowane nielegalnie.

— Waldemarowi K. przedstawiliśmy zarzut publicznego proponowania nabycia obligacji Rentier.dk bez zgody Komisji Nadzoru Finansowego. Sprawdzamy też, czy klienci firmy nie zostali oszukani — mówi Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Sieć czy piramida

Śmierć Waldemara K. na razie nie zmieniła planów śledczych. Sprawdzają m. in., czy Rentier. dk nie była piramidą finansową (za jej zorganizowanie grozi do 8 lat więzienia). Powód? Obligacje sprzedawano w formie marketingu sieciowego, a z 2000 zł wpłacanych za sztukę nawet 1250 zł rozchodziło się w struktury sieci w formie prowizji. Waldemar K. kilka dni przed tragiczną śmiercią zapewniał w nagrywanym dla "PB" wywiadzie, którego nie zdążył autoryzować, że prowizje finansował z prywatnych pieniędzy, a nie z wpłat.

— O ostateczne wyniki śledztwa jestem spokojny. Z powodu błędu technicznego nasza strona internetowa przez krótki czas umożliwiała dostęp do prospektu emisyjnego. Oferta była jednak niepubliczna, o czym świadczy to, że obligacje rozprowadzano tylko wśród naszych współpracowników — mówił wówczas Waldemar K.

Tyle że niepubliczna oferta obligacji jest skierowana do mniej niż 100 osób. Firma marketingu sieciowego nie jest piramidą finansową, jeśli sprzedaje realne usługi czy produkty. W przypadku Rentier. dk takim produktem były obligacje. Czy one istnieją, można to stwierdzić dopiero po 10 latach. To wtedy klienci mają dostać odsetki, i to zaledwie 3 proc. rocznie.

Domy bez cementu

Waldemar K. tłumaczył, że obligacje są dziesięcioletnie, bo wpływy z ich sprzedaży zainwestował w nieruchomości, a oprócz gwarantowanych 3 proc. rocznie do obligatariuszy co roku ma trafiać 25 proc. zysku z zainwestowanego kapitału. Z prospektu wynika jednak, że chodzi o 25 proc. zysku "osiągniętego z obrotu nieruchomościami, których zakup sfinansowany będzie ze sprzedaży obligacji". Tymczasem, jak przyznał nam Waldemar K., pieniądze ze sprzedaży obligacji Rentier.dk wydał na inwestycję w HCH Instytut Innowacji Budowlanych. Firma ta próbuje wdrożyć do produkcji patent na system elementów modułowych dla budownictwa, który ma pozwolić na wznoszenie w tani i szybki sposób budynków bez użycia wody i cementu (dom o powierzchni 150 mkw. w stanie surowym ma kosztować 20 tys. zł). Choć system wciąż jest na etapie wdrażania, Waldemar K. zapewniał, że nie ma się czego obawiać.

— To najlepiej zainwestowany kapitał w 2008 r. — zapewniał kilka dni przed śmiercią.

Okiem PRAWNIKA

Jarosław Chałas

radca prawny, kancelaria Chałas i Wspólnicy

Pozostają pozwy cywilne

Sytuacja klientów Rentier. dk jest skomplikowana. Odpowiedzialności karnej z ustawy o obligacjach podlegałby prezes Waldemar K., ale nie żyje. Postępowanie karne powinno więc zostać umorzone. Do odpowiedzialności nie zostanie też pociągnięta sama spółka. Zgodnie z ustawą o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary, aby spółka poniosła odpowiedzialność karną, najpierw trzeba prawomocnie ukarać osoby ją reprezentujące, co w tym przypadku jest niemożliwe.

Klientom spółki pozostają roszczenia cywilnoprawne. Skoro obligacje zostały wyemitowane niezgodnie z ustawą, to można przyjąć, że są nieważne. Obligatariuszom powinny wówczas zostać zwrócone kwoty wpłacone za te papiery. Z uwagi na to, że jedyny właściciel i prezes spółki nie żyje, kwestią priorytetową jest ustalenie osoby uprawnionej do jej reprezentacji bądź wystąpienie do sądu z wnioskiem o ustanowienie kuratora. Dopiero wtedy możliwe stanie się skuteczne dochodzenie wobec spółki jakichkolwiek roszczeń.

PIRAMIDY

Twórcą największej piramidy finansowej świata jest Bernard Madoff, były prezes giełdy Nasdaq. Zobowiązania wobec inwestorów jego fundusz spłacał pieniędzmi przystępujących do niego później. Piramida zawaliła się w 2008 r., w kasie zabrakło 50 mld USD.

Piramidą była BKO Lecha Grobelnego. W 1989 r. odsetkami skusiła 10 tys. osób, które wpłaciły 25 mld starych złotych. Firma zbankrutowała, a inwestorzy odzyskali tylko 25 proc. pieniędzy, a inflacja sięgała kilkuset procent. 4 tys. klientów Galicyjskiego Trustu Kapitałowo-Inwestycyjnego w latach 90. straciło 26,5 mln zł.

Stworzenie piramidy państwowych i prywatnych firm zarzucano Piotrowi Bykowskiemu. Drewbud, założony w 1989 r., miał budować tanie domy, ale ich przyszli nabywcy musieli najpierw kupić jej "akcje". Były to jednak przedpłaty, które zjadła inflacja.

Piramidą był Interbrok. Z jego usług korzystali ludzie polityki, kultury i biznesu. Jak ujawniliśmy w "PB", piramida foreksowej spółki załamała się dwa lata temu. W jej kasie zabrakło 150 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu