Prokuratura prześwietla Inwazję PC

Śledczy sprawdzają wyprowadzanie majątku ze spółki. Mniejszościowi akcjonariusze chcą, żeby odpowiedzialność ponieśli doradcy i rewidentka

Od 31 sierpnia 2012 r. prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie spółki Inwazja PC, posiadającej sieć sklepów komputerowych, notowanej na NewConnect od 5 kwietnia 2011 r. do 18 stycznia 2012 r. Śledztwo prowadzone jest w kierunku art. 300 i 302 k.k. oraz art. 586 k.s.h. Dwa pierwsze dotyczą ukrywania majątku w razie zagrożenia niewypłacalnością, trzeci — niezgłoszenia przez zarząd wniosku o upadłość w sytuacji wymaganej prawem. Żaden nie wiąże się z sankcją wyższą niż trzy lata więzienia.

— Postępowanie jest prowadzone w sprawie, nie ma osób pozostających pod zarzutami. Cały czas wykonujemy czynności procesowe, o których, z uwagi na dobro prowadzonego śledztwa, nie możemy udzielić bliższych informacji. Z tych względów nie możemy również udzielić informacji dotyczących osób zawiadamiających. Obecnie, bez zebranego kompletnego materiału dowodowego, nie jesteśmy w stanie określić, czy — a jeśli tak — to komu zostaną przedstawione zarzuty — informuje Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Z Krzysztofem Sewerynem, prezesem i głównym udziałowcem Inwazji PC, a wcześniej właścicielem Sprzętkomu (poprzednika Inwazji PC), nie udało nam się skontaktować.

Wątpliwości inwestorów

Dwaj przedstawiciele akcjonariuszy mniejszościowych, którzy czują się wprowadzeniw błąd dokumentami informacyjnymi spółki, uważają jednak, że odpowiedzialność powinni ponieść także autoryzowany doradca, doradca transakcyjny i biegła rewidentka. Pismo do prokuratury wysłali w ubiegłym tygodniu.

— Nie jest ich winą, że w spółce zrobiło się źle, jeśli w dokumentach wszystko było w porządku. Ale my mamy wrażenie, że już w dokumentach informacyjnych stosowano kreatywną księgowość. A jeśli się pod czymś podpisuje, to powinno się ponosić za to odpowiedzialność — podkreśla przedstawiciel jednego z inwestorów.

— Wiem, że NewConnect to bagno, ale nie kupowałem akcji spółki pracującej nad kapsułą czasu, tylko prowadzącej normalne sklepy. Przed zakupem akcji byłem w jednym z nich i wszystko wyglądało w porządku. Z dokumentów wynikało, że wartość księgowa firmy wynosi ponad 11 mln zł. Na koniec okazało się, że była dwa razy większa — tyle że na minusie — dodaje osoba, która w 2012 r. skupowała z rynku akcje Inwazji PC.

Autoryzowanym doradcą Inwazji PC był Salwix, a część dokumentów informacyjnych przygotował Certus Capital. Sprawozdania finansowe badała Krystyna Marczewska z FK Ekspert. — Trudno mi tę sprawę komentować. Dane finansowe były przygotowane przez spółkę, nie przez nas. Nic nie ukryliśmy i w żaden sposób nie ingerowaliśmy w otrzymane dane — mówi Tomasz Maślanka, prezes Certus Capital. Piotr Wieczorek, członek zarządu Salwiksu, zwraca uwagę na brak formalnych możliwości weryfikowania przez autoryzowanego doradcę tego, co dzieje się w spółce, a zwłaszcza tego, czy księgowość jest prowadzona prawidłowo. — W raporcie za czwarty kwartał 2011 r. spółka podawała 89 mln zł przychodów narastająco, w raporcie rocznym tylko 79 mln zł. Zarząd podawał więc nieprawdę. Pytanie tylko, jak długo i czy było to świadome, czy wynikało z braku nadzoru nad księgowością — zaznacza Piotr Wieczorek.

Krystyna Marczewska nie chciała z nami rozmawiać. W opinii, zamieszczonej w dokumencie informacyjnym poprzedzającym debiut spółki na NewConnect, sprawozdanie finansowe Sprzętkomu uznała za przedstawiające „rzetelnie i jasno wszystkie informacje istotne dla oceny sytuacji majątkowej i finansowej badanej jednostki”. W opinii do sprawozdania finansowego za okres od 13 sierpnia 2010 r. do końca 2011 r. napisała już, że „nie przedstawia prawidłowo i rzetelnie wszystkich informacji istotnych dla oceny sytuacji majątkowej i finansowej”, a spłatę 1,9 mln zł pożyczek udzielonych prezesowi Inwazji PC przez spółkę uznała za „wątpliwą”. Spółka raportowała wtedy 10,7 mln zł straty netto.

Laptop w prezencie

Inwazja PC zasłynęła tym, że już po debiucie na NewConnect, od lipca do października 2011 r., prowadziła kolejną emisję, oferując laptopy tym, którzy zapiszą się na akcje o wartości 60 tys. zł. Krzysztof Seweryn, prezes Inwazji PC, gwarantował przy tym odkupienie papierów po cenie o 30 proc. wyższej, jeśli spółka w 2012 r. nie osiągnie 1,1 mln zł zysku. Pod koniec marca 2012 r. złożył wniosek o upadłość układową. Sąd się na to nie zgodził i dwa miesiące później orzekł upadłość likwidacyjną. Już pod rządami syndyk spółka opublikowała raport, z którego wynikało, że na koniec trzeciego kwartału 2012 r. miała ponad 23 mln zł zobowiązań. Syndyk Barbara Seweryn-Gąska nie chciała się wypowiadać na temat tego, co dzieje się w spółce. Poinformowała tylko, że spisywanie majątku firmy powinno zakończyć się do końca marca 2012 r.

Autoryzowany Doradca zobowiązany jest do badania, czy według jego najlepszej wiedzy i zgodnie z dokumentami i informacjami przekazanymi mu przez emitenta, informacje zawarte w dokumencie informacyjnym są prawdziwe, rzetelne i zgodne ze stanem faktycznym oraz że nie pominięto w nim żadnych faktów, które mogłyby wpływać na jego znaczenie i wycenę instrumentów finansowych wprowadzanych do obrotu, a także że opisuje on rzetelnie czynniki ryzyka związane z udziałem w obrocie danymi instrumentami.

z regulaminu NewConnect

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Prokuratura prześwietla Inwazję PC