Promotor kontra doradca

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 11-07-2007, 00:00

Preselekcja ma ułatwić przedsiębiorcom sięganie po wsparcie. Czy firmy doradcze staną się zbędne?

Najlepsi doradcy obsługują inwestycję od A do Z

Preselekcja ma ułatwić przedsiębiorcom sięganie po wsparcie. Czy firmy doradcze staną się zbędne?

Jeszcze w tym roku, jak obiecuje rząd, ruszą pierwsze nabory wniosków o dotacje z funduszy unijnych na lata 2007-13. Kasy dla przedsiębiorców jest dużo, ale niestety łatwo o nią nie będzie. Idealnie byłoby, gdyby w budynku Ministerstwa Rozwoju Regionalnego znajdowało się okienko, do którego przedsiębiorca podchodziłby i mówił, na co i ile potrzebuje.

Niestety. Pieniądze przyznane firmom porozrzucane są po wielu programach: „Innowacyjna gospodarka”, Infrastruktura i środowisko”, „Kapitał ludzki”, „Rozwój obszarów wiejskich” (dla firm z branży przetwórstwa rolno-spożywczego), „Zrównoważony rozwój rybołówstwa”, oraz 16 programach regionalnych. Liczba źródeł finansowania inwestycji może więc przyprawić o zawrót głowy. Ponadto musimy jeszcze stanąć w konkursie i wygrać, a to nie jest wcale proste.

Darmowy, ale niepełny

Aby przedsiębiorcom pomóc, administracja rządowa nakazała wszystkim instytucjom organizującym konkursy o dotacje, zorganizować przed naborem procedurę tzw. preselekcji. Oznacza to, że firma, która się ubiega o dofinansowanie, będzie mogła przedstawić swoją inwestycję urzędnikowi, który stwierdzi, czy projekt ma szansę na wsparcie, i zasugeruje, jak z grubsza przygotować wniosek o dotację. Szczególna forma preselekcji przewidziana jest w „Innowacyjnej gospodarce”, gdzie przedsiębiorca — o ile zechce — będzie miał przyznanego „anioła stróża”, tzw. promotora projektu.

— Pozytywna opinia promotora nie przesądza o otrzymaniu dofinansowania. Zadecyduje Minister Rozwoju Regionalnego na podstawie rekomendacji komisji oceniającej. Usługi promotorów będą dla przedsiębiorców bezpłatne, my je sfinansujemy — mówi Monika Karwat-Bury z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.

Administracja ma niewątpliwie dobre chęci, ale czy proponowane rozwiązania wystarczą?

— Będzie to pomoc jedynie na samym początku długiej i wyboistej drogi po dotację. Urzędnicy lub promotorzy wskażą tylko możliwości i zasugerują pewne rozwiązania, ale cała praca i tak spadnie na przedsiębiorcę. Projekt musi być przygotowany formalnie i merytorycznie, poprawnie wprowadzony w życie i rozliczony — przekonuje Jacek Zduńczyk z firmy Faber Consulting.

Kompletny, ale drogi

Co takiego oferują przedsiębiorcom firmy doradcze, czego nie może im dać administracja? Głównym atutem jest obsługa inwestycji od A do Z.

— Najlepsi doradcy dążą do współpracy obejmującej cały cykl zarządzania projektem — od momentu identyfikacji i planowania, przez przygotowanie projektu, wnioskowanie o środki pomocowe, realizację inwestycji, rozliczanie dotacji, po monitoring założonych na początku wskaźników przedsięwzięcia, oraz identyfikację kolejnych potrzeb. Takie podejście gwarantuje najwyższą skuteczność współpracy — uważa Jacek Zduńczyk.

Jednak nawet najlepszy fachowiec sam sobie nie poradzi z tym zadaniem.

— Niezależnie, czy korzystamy z firmy doradczej czy nie, należy pamiętać, że podmiotem podpisującym umowę i odpowiedzialnym za realizację dofinansowanego projektu jest przedsiębiorca. Błędem jest nadmierne zaufanie doradcy i powierzenie mu całości sprawy bez zaznajomienia się z warunkami otrzymania dofinansowania i obowiązkami wynikającymi z realizacji takiego projektu — przestrzega Monika Karwat-Bury.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu