Dostawcy ERP jedni z pierwszych dostrzegli profity związane z wejściem Polski do UE. Na rynku panuje dawno niewidziany ruch.
Gospodarka daje pozytywne sygnały przedsiębiorcom, a oni coraz częściej decydują się finansować nowe projekty informatyczne. Doskonałym straszakiem na „oszczędnych” przedsiębiorców okazała się UE i zmieniające się prawo.
— Tylko w tym roku fundusze unijne przeznaczone na podniesienie poziomu konkurencyjności polskich firm sięgają aż 3 mld zł. Ogromna ich część zostanie skonsumowana przez dostawców systemów wspomagających zarządzanie, bez których racjonalne gospodarowanie zasobami nie jest dziś możliwe. Firmy europejskie, które planują w najbliższym czasie otworzenie oddziałów w państwach właśnie wstępujących do UE chętniej będą korzystać ze znanych aplikacji. Dla decydentów kluczowa będzie światowa marka i globalny serwis z gwarantowanym stałym poziomem jakości usług — przekonuje Mariusz Bachowski, dyrektor generalny Exact Software.
— W najbliższym czasie producentów oprogramowania wspomagającego zarządzanie przedsiębiorstwem czeka wprowadzenie zmian związanych z nowymi przepisami o podatku VAT. Druga połowa tego roku będzie się charakteryzować gorączkową pogonią za obowiązującą wykładnią przepisów, uzyskiwaniem stosownych zezwoleń i implementowaniem w systemach informatycznych stosownych procedur i formularzy. Spodziewamy się, że w tym właśnie okresie wielu naszych klientów uaktualni systemy, które od nas kupiło kilka lat temu. Myślę, że nie zabraknie też firm, które będą chciały wdrożyć nową aplikację, będącą w stanie sprostać nowym wyzwaniom — dodaje Mariusz Bachowski.
Ale Unia to nie jedyny sygnał dla producentów oprogramowania.
— Rynek odbiorców ERP jest jeszcze daleki od nasycenia i wciąż pojawiają się na nim nowe firmy, które potrzebują sprawdzonego systemu ERP i mają świadomość, że środki przeznaczone na taką inwestycję na pewno się zwrócą — mówi Marcin Penczek, prezes firmy Hogart.
Obecna sytuacja odnosi się praktycznie do każdego segmentu rynku, od najmniejszych rozwiązań, tzw. pudełkowych, do największych, których koszt zakupu i wdrożenia sięga kilku, a nawet kilkunastu milionów złotych. Dobra koniunktura sprzedaży rozwiązań ERP odzwierciedla bezpośrednio stan gospodarki — jeśli ta rośnie, to i dostawcy ERP mają żniwa. Tyle że nic co dobre nie trwa wiecznie, a sprzedaż rozwiązań wspomagających zarządzanie przypomina pewnego rodzaju sinusoidę.
— Jesteśmy przekonani, że jeszcze przez wiele lat mamy zapewniony rynkowy byt jako dostawcy oprogramowania ERP. Na temat obecnej sytuacji na rynku można jeszcze dodać, że stał się dziś bardziej dojrzały, co przekłada się z jednej strony na wysokie wymagania klientów, a z drugiej na znaczący wzrost udziałów kluczowych graczy — twierdzi Paweł Piwowar, prezes polskiego oddziału Oracle.
Dywersyfikacja przychodów
Od kilku lat można jednak zaobserwować ewolucję działalności dostawców rozwiązań, coraz mniej jest klasycznych software house’ów ograniczających swoją działalność wyłącznie do produkcji aplikacji. Oferta zdecydowanej większości graczy na rynku ERP stanowi połączenie sprzedaży licencji, usług wdrożeniowych, serwisowych oraz doradczych.
W istotny sposób wpływa to na strukturę przychodów dostawców ERP — coraz częściej uzyskują oni znacznie większe wpływy z usług wdrożeniowych oraz serwisowych niż ze sprzedaży samych aplikacji. Decydujący wpływ na taki model rozwoju strategii dostawców ma dynamicznie ewoluująca gospodarka — często zmieniają się uwarunkowania prawne i biznesowe, w których otoczeniu funkcjonują przedsiębiorstwa.
— Zyski ze sprzedaży licencji stanowią cześć przychodów domów software’owych zarówno w Polsce, jak i na całym świecie. W naszym przypadku sprzedaż licencji stanowi około 25 proc. całkowitych przychodów ze sprzedaży. Reszta pochodzi między innymi z usług wdrożeniowych i serwisu powdrożeniowego — przekonuje Przemysław Wolański, prezes Intentii Polska.
Rozwój doradztwa
W niedalekiej przyszłości coraz większą rolę w przychodach dostawców ERP będą odgrywać usługi konsultingu informatycznego. Dziedzina ta jest niezwykle rozwojowa choćby dlatego, że klienci korzystają z niej jeszcze przed zakupem systemu — szukając odpowiednich dla siebie aplikacji i metodyki wdrożenia.
Dostawcom — zwłaszcza tym z większym doświadczeniem — znacznie łatwiej zanalizować istniejące w firmie systemy i zaproponować optymalne rozwiązanie.
— Analiza potrzeb to wstęp do każdego wdrożenia. Może być zamówiona u niezależnego audytora systemów IT lub u dostawcy. W pierwszym przypadku ryzyko związane z obiektywizmem takiej oceny jest znacznie mniejsze. Niewątpliwie zlecając i analizę potrzeb, i wdrożenie systemu dostawcy, można negocjować warunki finansowe — mówi Janusz Kurowski, członek zarządu Macrosoft.