Protesty niczego nie zmienią

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2005-01-05 00:00

Władze Mazowsza i Śląska nie zamierzają powtarzać przetargu oprotestowanego przez Siemensa i Pesę. Sprawa może trafić do sądu.

Bogusław Kowalski, wicemarszałek Mazowsza odpowiedzialny za transport kolejowy, zapowiada, że ogłoszony pod koniec 2004 r. przetarg na dostawę 14 elektrycznych zespołów trakcyjnych dla kolei regionalnych nie zostanie powtórzony. Na ich zakup dwa regiony — Mazowsze (10 zespołów) i Śląsk (4 zespoły) przeznaczają aż 274 mln zł.

Ponownego ogłoszenia konkursu oczekiwali co najmniej dwaj potencjalni dostawcy pojazdów: Pesa Bydgoszcz i Siemens, którzy oprotestowali warunki przetargu.

Na wokandę

Samorządy obu województw rozważają natomiast zaskarżenie do sądu opinii arbitra w sprawie przetargu. Decyzja w tej sprawie będzie znana najpóźniej w czwartek.

— Nie ma konieczności powtarzania całego przetargu. Arbiter Urzędu Zamówień Publicznych uznał jedynie, że należy zmienić niektóre elementy specyfikacji. Nie podał natomiast dokładnie, jak je zmienić, więc nie mamy pewności, czy poprawki znowu nie zostaną zaskarżone. Dlatego zastanawiamy się, czy to nie sąd okręgowy powinien rozstrzygnąć te kwestie — wyjaśnia Bogusław Kowalski.

Jeśli tak się stanie, termin rozstrzygnięcia przetargu zostanie przesunięty o kilka miesięcy. Teoretycznie oferty powinny wpłynąć do 24 stycznia.

Siemens uznał, że warunki preferują jedną firmę, która obiecała, że na Mazowszu uruchomi produkcję taboru. Chodzi tu o szwajcarskiego Stadlera. Przedstawienie wszystkich argumentów zajęło Siemensowi aż 15 stron.

Punkty widzenia

— Zamierzamy wystartować w tym przetargu, ale zamawiający powinien na nowo określić warunki. Może na tym tylko zyskać — mówi Karol Szendzielorz, rzecznik Siemensa w Polsce.

Pesa podważyła wymóg posiadania doświadczenia w produkcji co najmniej 30 takich samych pociągów w ostatnich trzech latach. Tomasz Zaboklicki, szef fabryki, nie chciał rozmawiać z „Pulsem Biznesu”.

— Kupiliśmy od Pesy prototypowy pojazd dla WKD. Zbyt często się psuje, dlatego kupując większą partię zależało nam na sprawdzonej produkcji. Nikogo nie preferujemy. Specyfikację przetargową pobrało aż 16 firm. I wcale nie tylko Stadler przymierza się do uruchomienia produkcji na Mazowszu. O pomoc przy wyszukaniu odpowiednich gruntów pod zakład poprosiła kolejna firma — odpowiada marszałek Kowalski.