Prywatyzacja - tak, wejście Rosjan - nie

Paweł Janas
opublikowano: 24-02-2010, 00:00

Prezesowi Olechnowiczowi marzy się długoterminowy inwestor z dostępem do złóż.

Lotos nie chce

powtórzyć losu MOL

Prezesowi Olechnowiczowi marzy się długoterminowy inwestor z dostępem do złóż.

Jan Kulczyk i Tamoil, CNPC, Socar, Łukoil, IPIC czy OMV. Media niemal co dzień podają nazwy nowych potencjalnych inwestorów dla Grupy Lotos. Paweł Olechnowicz, prezes pomorskiej grupy, nie komentuje, który z nich byłby dla spółki lepszy. Wie natomiast na pewno, jakiego scenariusza prywatyzacyjnego chciałby uniknąć

— Nie wyobrażam sobie powtórki sytuacji z Węgier, gdzie w akcjonariacie koncernu MOL nagle pojawili się Rosjanie — twierdzi Paweł Olechnowicz.

Rosyjskie podchody

Austriacki koncern OMV starał się zwiększyć zaangażowanie kapitałowe w węgierskim MOL. Gdy plany spaliły na panewce, sprzedał ponad 20 proc. akcji rosyjskiej firmie Surgutnieftiegaz. Zdaniem Andrzeja Sikory, prezesa Instytutu Studiów Energetycznych (ISE), niepokojące było to, że inwestor pojawił się nagle i nie wiadomo z jakimi zamiarami. Tymczasem Rosjanie uzyskali dostęp do know-how i wpływ na strategiczne decyzje MOL. Taki właśnie scenariusz nie byłby korzystny dla Lotosu.

Andrzej Sikora przyznaje, że Rosjanie od dawna szukają możliwości zakupu w Europie ciekawych aktywów rafineryjnych.

— Prędzej czy później dopną swego — wróży szef ISE.

Solo lub w pakiecie

A jaki wariant prywatyzacji byłby dla spółki korzystny? Dla Pawła Olechnowicza to jasne od dawna.

— Potrzebny nam inwestor strategiczny — najlepiej branżowy — który wspomoże nasz program poszukiwawczo-wydobywczy. Najlepiej, by sam miał dostęp do złóż. Poza tym powinna to być to inwestycja długoterminowa. Nie wyobrażam sobie inwestora, który wchodzi tylko po to, by niebawem odsprzedać pakiet akcji — wylicza szef Lotosu.

Najlepiej też taki, który wsparłby poszukiwania ropy na szelfie norweskim, gdzie Lotos jest już obecny.

Inny pomysł ma Andrzej Sikora. Podkreśla, że zamiast pozbywać się pakietu akcji skarb państwa powinien sprzedać części mocy produkcyjnych. I to nie tylko Lotosu.

— Na przykład 30 proc. mocy produkcyjnych Lotosu i orlenowskich Możejek w zamian za gwarancje dostaw ropy naftowej do obu rafinerii i zagwarantowanie rynków zbytu, w tym eksportowych — twierdzi Andrzej Sikora.

Będzie podobnie

Grupa Lotos wypracowała w ubiegłym roku 894,3 mln zł skonsolidowanego zysku netto przy przychodach 14,3 mld zł. Zysk operacyjny wyniósł 424,2 mln zł. Jaki będzie ten rok?

— Spodziewam się, że zysk netto będzie nieco niższy od ubiegłorocznego. Na podobnym poziomie powinien natomiast ukształtować się zysk operacyjny — prognozuje Mariusz Machajewski, wiceprezes ds. ekonomiczno-finansowych Grupy Lotos.

Kurs spółki spadł wczoraj o 0,74 proc. do 27 zł za akcję.

Paweł

Janas

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane