Prywatyzacja to jedyna droga polskich hut

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2003-12-11 00:00

Przystąpienie Polski do Unii i prywatyzacja to jedyne szanse na przetrwanie i rozwój hut. Jednak sprostać konkurencji nie będzie łatwo.

„Puls Biznesu”: Jak ocenia Pan przygotowania polskiego hutnictwa do wejścia na rynek Unii Europejskiej?

Romuald Talarek: Patrząc na sektor jako całość, niestety, jestem pełen obaw, czy sprostamy konkurencji. Mamy wprawdzie kilka mocnych stron, tj. nadal relatywnie niski koszt pracy i dobre kwalifikacje techniczne pracowników, ale w wielu hutach nie zdążyliśmy z unowocześnieniem technologii, co sprawia, że konsumujemy dużo energii, mamy niską produktywność i zbyt mało atrakcyjnych rynkowo produktów w porównaniu z hutami unijnymi.

W jakich dziedzinach huty już dziś spełniają wymogi unijne i są w stanie konkurować z zagranicznymi koncernami, a jakie działania pozostały jeszcze do wykonania?

Brak gotówki i słaby jej przepływ w hutach uniemożliwiły samofinansowanie modernizacji i restrukturyzacji w tzw. części przeróbczej sektora, skąd miały wychodzić produkty wysokoprzetworzone i gdzie byłyby szanse na zwiększenie zatrudnienia. Taka sytuacja wystąpiła na przykład w produkcji wyrobów płaskich cienkich (blachy), zarówno gorąco- jak i zimnowalcowanych. Niepodjęcie na czas modernizacji walcowni blach w Hucie im. T. Sendzimira powodowało, że krajowa oferta w tym asortymencie nie odpowiada w pełni oczekiwaniom klientów i standardom światowym.

Równie trudna jest sytuacja wśród producentów rur bez szwu. Trzech z nich jest w stanie upadłości bądź likwidacji — na rynku coraz intensywniej sprzedawane są rury z importu.

Wracając jednak do pierwszej części pytania — przeciętny wskaźnik wydajności produkcji stali surowej, niektórych wyrobów długich (np. szyn), blach grubych, rur ze szwem o dużych średnicach i kształtowników giętych na zimno jest bliski poziomowi unijnemu.

Mówiąc o konkurencyjności polskich producentów, nie można również zapominać o aspektach ekologicznych restrukturyzacji sektora. Sprostanie wymaganiom w zakresie ochrony środowiska to poważne wyzwanie także dla hut, które już dzisiaj mają produkt konkurencyjny.

Czy zatem polskie huty mają szansę przetrwać w konkurencji z unijnymi i międzynarodowymi producentami? Czy istnieje niebezpieczeństwo, że po akcesji huty, szczególnie te, które nie znalazły inwestorów, nie sprostają wyzwaniom?

Chcąc przetrwać polskie huty we współpracy z rządem wprowadzały program restrukturyzacji. Wiele założeń rządowego programu nie zostało jednak w pełni zrealizowanych. Dalszy los restrukturyzacji jest warunkowany powodzeniem realizacji procesu prywatyzacji. Prywatyzacja to kierunek, w którym zmierza światowe hutnictwo. Dzisiaj tylko pełne i szybkie „wejście” LNM do Polskich Hut Stali (PHS) daje szansę na dokończenie restrukturyzacji w układzie uzgodnionym między rządem a Komisją Europejską i zgodnie z oczekiwaniami hut koncernu.

Prywatyzacje hut — Zawiercie i Ostrowiec — są już faktem. Przekształcenia własnościowe poprawią zdecydowanie konkurencyjność tych firm na rynku. Mniejsze huty prywatne, wcześniej czy później, będą musiały się poddać procesom konsolidacji. Ryzyko fiaska biznesowego czeka natomiast te przedsiębiorstwa, które nie dokończyły restrukturyzacji technicznej, nie oddłużyły się i nie pozyskały inwestora.

W jaki sposób zmieni się sytuacja polskich producentów po akcesji i zmianach dotyczących środków ochrony rynku? Czy przepisy unijne będą bardziej czy mniej korzystne dla polskich hut?

Z jednej strony, integracja polskiego przemysłu stalowego z unijnym daje szansę na łatwiejszy dostęp do rynków światowych i możliwość korzystania przez huty z efektów wolnej konkurencji, np. z dalszej liberalizacji w sektorach mających wpływ na hutnictwo (usługi finansowe, transport, energetyka i inne), z drugiej — rodzi obawy z powodu niesprostania konkurencji na poziomie europejskim.

Konieczność dostosowania się do unijnego ustawodawstwa dotyczącego ekologii, zwiększy koszty produkcji stali w naszych hutach. Ścisłe stosowanie unijnych przepisów o pomocy państwa wpłynie też na zmniejszenie naszej konkurencyjności.

Przez lata polskie huty nie miały szans na pozyskanie inwestorów, tymczasem w tym roku wiele przedsiębiorstw znalazło strategicznych partnerów. Co skłoniło inwestorów do szerszego zainteresowania się polskim hutnictwem?

Potencjał produkcyjny sektora i rynek. Powszechnie też wiadomo, że ogromną wartość ma część surowcowa polskiego hutnictwa. Jest ona „zdrowa” technicznie i efektywna ekonomicznie. Nasza struktura produkcji stali surowej nie odbiega od standardów europejskich i światowych. Konsolidacja czterech hut w PHS stała się dodatkowo ważnym argumentem dla inwestorów.

Huty Zawiercie, Ostrowiec i Lucchini, uwzględniając technologię i ekonomikę produkcji oraz ofertę produktową, są w zasadzie już dzisiaj konkurencyjne, także w realiach jednolitego rynku.

Uważam jednak, że prywatyzacja polskiego sektora opóźniała się nie z powodu braku zainteresowania ze strony inwestorów czy braku kapitału prywatnego. Przyczyn należy też upatrywać w niejednoznacznych uregulowaniach dotyczących regionalnej i socjalnej strony restrukturyzacji, a także w ustawodawstwie podatkowym czy kwestiach dotyczących praw przedsiębiorstw do własności.

Porozmawiajmy o konsolidacji — czy są szanse na kontynuowanie konsolidacji polskiego sektora stalowego?

Takie możliwości dają zapisy rządowego programu, uzgodnionego z Komisją Europejską. Konsolidacja w sektorze hutniczym będzie postępować jako najlepszy sposób obniżania kosztów produkcji. Firmy będą łączyć swoje siły w celu eliminacji nieefektywnych zakładów i niepotrzebnych wydatków.

Taką strategię wymusza m.in. zaostrzająca się konkurencja pomiędzy firmami hutniczymi, zwłaszacza w sytuacji występujących nadwyżek zdolności produkcyjnych. Kolejny powód to to, że w wielu gałęziach gospodarki stal napotyka coraz ostrzejszą konkurencję ze strony innych materiałów. Ponadto aby utrzymać się na rynku, konieczne jest zacieśnianie powiązań z odbiorcami wyrobów hutniczych.

Czy są jeszcze szanse na rozwój działalności hut, które zbankrutowały (Baildon, Andrzej, Batory, Małapanew)?

Wielu upatruje w bankructwie metody na restrukturyzację. W mojej ocenie ani stare ani nowe przepisy obowiązujące w Polsce nie gwarantują tego. Gdyby to był dobry sposób na uzdrawianie przedsiębiorstw, mielibyśmy tego przykłady w innych krajach. Pamiętajmy, że zapisy w amerykańskim Chapter 11 stanowią regulacje dające hutom szansę ochrony przed bankructwem.