Wczorajsza sesja w USA była klasycznym odbiciem. Fed nie obniżył poziomu stóp procentowych. Nikt tego zresztą nie oczekiwał. Komunikat po posiedzeniu też nie zawierał nowych treści. Można było jednak z niego zrozumieć, że bank nie obawia się, iż ostatnie dane o bezrobociu to początek pogorszenia w gospodarce. Komunikat niewątpliwie rynkowi pomógł. Pomagał też półroczny raport ISM z którego wynikało, że 70 proc. menedżerów oczekuje, iż w roku 2003 sprzedaż będzie większa niż w bieżącym. Dane makro pokazały spadek zapasów w hurtowniach – inwestorzy doszli do wniosku, że hurtownicy będą musieli więcej zamawiać. Inne wytłumaczenie: popyt się zmniejsza a hurtownicy są ostrożni. Ale wczoraj było odbicie, więc mało kto w ten sposób rozumował. Poza tym Maxtor (producent twardych dysków) znacznie podniósł prognozę, co pomogło sektorowi TMT. Wolumen był nadal niewielki, więc żadnych wniosków z tego wzrostu wyciągnąć nie można.
Po poniedziałkowej sesji XETRA DAX był o 2 proc. od bardzo ważnego wsparcia (3.000 pkt.), którego przełamanie otworzyłoby drogę do testu październikowych minimów, a CAC –40 wyszedł dołem z klina wzrostowego i dążył ku 2.950 pkt. Jednak oczekiwania na odbicie w USA wywołało wczoraj zwyżkę. Być może rynkom pomagało czekanie na komunikat Fed. Wydarzeniem wczoraj miały być prognozy Nokii dotyczące bieżącego kwartału. Spółka podtrzymała prognozę zysku, ale obniżyła sprzedaży, co tylko na chwile osłabiło nastroje w Eurolandzie. Rynki zakończyły na wyraźnych plusach a DAX na bardzo dużych.
Początek naszej sesji był fatalny, a koniec jeszcze gorszy. Była to zasługa spadającej TP SA. Obrót był od początku olbrzymi. Uważam, że stroną podażową była któraś z instytucji obdarowanych darmowymi akcjami. Tylko wtedy, kiedy ma się coś za darmo można w taki bezsensowny sposób sprzedawać. Ale na rynek musiało to wpłynąć negatywnie. Inwestorzy zaczęli się zastanawiać czy przypadkiem nie są to niepokoje związane z negocjacjami z UE. Nie były. Wystarczyło spojrzeć na węgierski BUX, który kolejny dzień rósł. Owszem, negocjatorzy twierdzą, że jest jeszcze dużo spornych punktów, ale i tak szczyt UE przyniesie kompromis i porozumienie. To może jeszcze wygenerować wzrosty pod koniec roku.
Warto zauważyć, że nie tylko TPSA była wczoraj bardzo słaba. Podobnie zachowywał się kurs KGHM - negatywnie wpływała informacja, że Deutsche Bank Trust sprzedał ostatnio 2,05 proc. akcji spółki. Te dwie spółki odpowiadały za ponad 60 proc. spadku WIG-20 przed końcową przeceną. Słaby był PKN. Informacja o tym, że PKN Orlen chce kupić od British Petroleum 440 stacji benzynowych w północnych Niemczech spółce nie pomagała. Pieniądze do wydania duże a wynik w zysku niepewny. Problem na początku sesji miał również Pekao – potem kurs rósł, ale na małym obrocie. Poinformowano, że co prawda sprzedaż Polcardu może mieć miejsce w tym roku, ale spółka nie wyklucza, że będzie w pierwszym kwartale 2003. Właściwie to nie ma znaczenia, kiedy będzie – chodziło o wiarygodność zarządu.
Wczorajsza sesja pokazała jednak, że nadal na niektórych spółkach popyt nie ma zamiaru odpuszczać – dopiero w końcowej panice te mocniejsze spółki uległy nastrojowi. Nasz rynek jest bardzo wąski – rzadko spotyka się giełdę, na której dwie spółki (TP SA i KGHM) generują ponad 50 proc. sesyjnego obrotu). Dlatego, mimo że w klasycznej analizie technicznej nastąpiło przełamanie linii trendu na dużym obrocie ja byłbym ostrożny z wnioskami.
Dzisiaj nie ma danych makro w USA, o koniunkturze decydować będą nastroje w Eurolandzie wynikające z informacji ze spółek. Na WIG-20 nastąpiło otwarcie okna bessy i przełamanie linii trendu na dużym obrocie. Teoria mówi o stosowaniu 2-3% filtru, ale uważam, że jeśli nie powrócimy szybko nad linię trendu to będziemy testowali 1162 pkt. Dzisiaj rynek będzie właśnie próbował powrócić nad tę linię.